Lockdown i związana z tym ograniczona możliwość zakupów w sklepach stacjonarnych znacznie przyczyniły się do dynamicznego wzrostu e-handlu. Z analizy banku Santander wynika, że udział e-commerce w polskim handlu detalicznym wzrósł w ciągu zaledwie kilku tygodni z 5,5 proc. na koniec 2019 r. do prawie 12 proc. w szczytowym momencie pandemii (analogiczny wzrost sprzedaży internetowej na największym rynku e-commerce na świecie, czyli w USA, zajął blisko siedem lat). Beneficjentami tak szybkiego wzrostu są nie tylko sklepy internetowe, ale także firmy logistyczne, które notują duży wzrost liczby zleceń od klientów z sektora e-commerce. Warunki, w jakich przyszło im wykorzystać wzrost, są jednak bardzo specyficzne. Wiele sprawdzonych rozwiązań najzwyczajniej w świecie nie nadawało się do wykorzystania.

— W ostatnich miesiącach obserwujemy coraz większy udział e-commerce w transporcie ogółem — tylko w maju 2020 r. liczba zleceń w tym segmencie wzrosła o 32 proc. Pandemia sprawiła, że z dnia na dzień musieliśmy dostosować się do nowej rzeczywistości, w której kontakt międzyludzki został ograniczony do minimum. Wzmożone zainteresowanie zakupami online, obostrzenia sanitarne, a także troska o bezpieczeństwo dostaw znacznie przyspieszyły wprowadzenie nowych rozwiązań, np. bezdotykowego potwierdzenia odbioru — mówi Sławomir Wujek, dyrektor produktu dystrybucji krajowej w Rohlig Suus Logistics.
Zerwane łańcuchy
Ciągłość łańcuchów dostaw to podstawowy element gospodarki każdego kraju. Każdorazowe zaburzenie ich działania powoduje skutki odczuwalne przez wszystkich — od ostatecznych konsumentów przez firmy i korporacje, kończąc na poprawnym funkcjonowaniu państw. Wpływ COVID-19 na globalną gospodarkę, w tym na logistykę, nie jest jeszcze do końca oszacowany. W pierwszej fazie pandemii obserwowaliśmy nagły wzrost popytu na towary FMCG, środki czystości czy farmaceutyki. Po zwiększonej aktywności przyszedł czas stabilizacji, a następnie spadek i wyrównanie do standardowego zapotrzebowania na te towary.
— Kluczowe stało się zorganizowanie dodatkowych przestrzeni magazynowych,zwiększenie liczby zmian i zaangażowanie dodatkowego personelu czy efektywne gospodarowanie flotą. Do dzisiaj wiele firm z tych branż zabezpieczyło sobie u nas dostęp do magazynów buforowych na wypadek drugiej fali pandemii. Klienci oczekują też od operatorów większej elastyczności, zarówno w kwestii powierzchni magazynowej, jak też organizacji procesów — mówi Tomasz Oczkowski, dyrektor sprzedaży w FM Logistic Central Europe.
W jego opinii rozwiązania, które sprawdziły się w najtrudniejszym czasie pandemii i zostaną z nami na dłużej, to przede wszystkim wykorzystanie nowoczesnych technologii oraz rozwój wielokanałowej strategii sprzedaży.
— Automatyzacja i cyfryzacja przyczyniły się do sprawniejszego zarządzania magazynami, automatyczny nadzór nad przechowywanymi i transportowanymi towarami usprawnił kontrolę procesów magazynowych i zarządzania zamówieniami, a digitalizacja umożliwiła zdalną pracę. Pandemia zweryfikowała też słuszność działań w kierunku dywersyfikacji kanałów sprzedaży, rozwój e-commerce, trend, który rozwijał się mocno już wcześniej, znacznie przyspieszył. Mimo ponownego otwarcia sklepów wzmożone zainteresowanie e-commerce pozostało. Klienci zwracają się do nas z pytaniem o obsługę tego kanału jako dodatkowego do ich klasycznego działania — twierdzi Tomasz Oczkowski.
Wielu operatorów nie zrezygnowało też z wprowadzonych w pierwszej fazie pandemii środków bezpieczeństwa. Część z nich cały pracuje w systemie hybrydowym lub trzyzmianowym, który zakłada jak najrzadsze spotykanie się pracownikóww szatniach. Takie rozwiązania zapewne zostaną z logistykami na dłużej.
Logistyka na nowo
Tomasz Sączek, dyrektor zarządzający IPP Polska i partner merytoryczny organizowanego przez „Plus Biznesu” XVII Forum Polskich Menedżerów Logistyki, nie pozostawia złudzeń. Sposób organizacji łańcuchów dostaw zmienił się na zawsze, a powrotu do rozwiązań sprzed pandemii nie ma.
— Lockdown obnażył bark elastyczności niektórych rozwiązań. Mocne, jak się wydawało, łańcuchy pękały z łatwością. Dziś już wiemy, że praktycznie skończyły się możliwości planowania długoterminowego w logistyce. Firmy zdają sobie z tego sprawę, że dziś mówimy raczej o planowaniu krótkookresowym — mówi Tomasz Sączek.
Jego zdaniem nastąpi wzrost zainteresowania rozwiązaniami opartymi na ekonomii współdzielenia. Przedsiębiorstwa chcące zapewnić sobie elastyczność działania będą preferowały model wynajmu, a nie zakupu.
— I to wszędzie, gdzie to możliwe. W poszukiwaniu oszczędności i elastyczności w czasach pandemicznych firmy będą rozważać wdrażanie rozwiązań wcześniej nie branych pod uwagę, np. pooling paletowy — twierdzi Tomasz Sączek.
Zawirowania wywołane pandemią wpłyną na wzrost innowacyjności w polskich łańcuchach dostaw. Już pojawiają się rozwiązania dotyczące dezynfekcją palet i innych nośników używanych w zarządzaniu łańcuchami dostaw.
— Znane mi są ciekawe rozwiązania związane z telematyką, np. sztuczna inteligencja, która analizuje, czy kierowca rzeczywiście zdezynfekował naczepę, czy tylko użył wody — mówi Tomasz Sączek.
Automatyzacja, która w ostatnich latach była postrzegana jako rozwiązanie problemu z brakiem pracowników, dziś jest sposobem na ograniczenie obecności ludzi tam, gdzie to możliwe.
— Widoczna jest też inna zmiana. Zamiast globalizacji coraz częściej mówi się o regionalizacji łańcuchów dostaw. Wzrost zapotrzebowania na magazyny nie wynika tylko z rosnącego e-commerce, ale również z chęci budowania zapasów na okoliczność trudnych do przewidzenia zjawisk. Zmienia się też polityka zakupowa firm. Modelem preferowanym przed pandemią był zakup dużych ilości od jednego dostawcy. Dziś firmy raczej dywersyfikują źródła zaopatrzenia, na pierwszy plan wysuwając bezpieczeństwo i niezależność — dodaje Tomasz Sączek.