Panele powoli wchodzą na dachy

aktualizacja: 30-10-2017, 23:34

Od pół roku sklepy IKEA sprzedają Polakom panele słoneczne. Oczekiwania przerosły rzeczywistość, ale to się może wkrótce zmienić.

Pod koniec kwietnia w sieci IKEA pojawiły się pierwsze instalacje fotowoltaiczne. Firma przygotowała je z myślą o przeciętnym Kowalskim, który jest właścicielem domu (panele słoneczne instaluje się na dachu) i prąd ze słońca będzie wykorzystywał głównie na własne potrzeby (a nie jako prosument, czyli konsument i producent jednocześnie). Anna Pawlak- -Kuliga, prezes IKEA Retail w Polsce, zapewniała, że zakup urządzenia będzie opłacalny dla każdego klienta. Przedstawiciele sieci przytaczali wyniki sondaży, z których wynikało, że aż jedna czwarta Polaków chętnie korzystałaby z energii słonecznej. Dlatego potencjał rodzimego rynku jej firma oceniała na 1,5 mln gospodarstw domowych.

IKEA nie deklarowała, jakie wyniki sprzedaży chciałaby osiągnąć. Zrobił to jednak Jacek Błądek, prezes firmy Geo Solar, która dostarcza sieci sklepów instalacje fotowoltaiczne i montuje je u nabywców. Stwierdził, że w ciągu 12 miesięcy spodziewasię sprzedaży około 1 tys. zestawów, a w kolejnych latach jeszcze więcej. Zapytaliśmy, ile zestawów sklepy IKEA sprzedały w ciągu minionych sześciu miesięcy. Paulina Nesteruk z biura prasowego firmy wyjaśniła, że takich danych jak szczegóły dotyczące planów czy wyników sprzedaży IKEA nie podaje publicznie do wiadomości.

Przedstawicielka sieci stwierdziła jedynie, że „w okresie wakacyjnym zostało zamontowanych ponad 100 instalacji fotowoltaicznych w ramach oferty IKEA — Energia Słoneczna dla Domu”. Ponad połowa z nich „została już podpięta do sieci energetycznej”, a „największym zainteresowaniem instalacje fotowoltaiczne cieszą się w województwach śląskim i mazowieckim”. Jacek Błądek tym razem nie chciał skomentować wyników. Zrobili to jednak inni przedstawiciele branży.

— Nie można powiedzieć, że to zły wynik, ale nie jest też ekscytujący — mówi Stanisław M. Pietruszko, prezes Polskiego Towarzystwa Fotowoltaiki. Przypomina, że nie koniec zeszłego roku w Polsce funkcjonowało 17,5 tys. instalacji słonecznych o mocy minimum 1 KW. Zdecydowana większość z nich — około 16,5 tys. — to były zestawy o mocy do 40 KW.

— To nie jest rewelacyjny wynik — uważa również Aneta Więcka z Instytutu Energetyki Odnawialnej. Według niej trudno obecnie o spektakularne sukcesy u indywidualnych prosumentów. Wkrótce wiele się jednak może zmienić wraz z ogłaszaniem kolejnych taryf, które będą musiały zawierać koszty realizowanych i zapowiadanych wielkich inwestycji w energetyce konwencjonalniej, w tym opłatę mocową, jako pochodną zapowiadanego przez Ministerstwo Energii rynku mocy oraz pobieranej „na zapas” tzw. opłaty OZE. Wówczas gospodarstwa domowe będą zmuszone do oszczędzania energii elektrycznej i szukania nowych rozwiązań, np. produkcję energii elektrycznej na własne potrzeby.

— Ale już obecnie tego typu projekt miałby większe szanse na sukces, gdyby adresowany był nie do przeciętnego Kowalskiego, ale do firm np. produkcyjnych, tzw. prosumentów biznesowych, u których koszty energii rosną najszybciej i u których autokonsumpcja energii z OZE już obecnie w pełni, bez oglądania się na dotacje, uzasadnia takie inwestycje — dodaje Aneta Więcka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Panele powoli wchodzą na dachy