Państwo prawie kupiło Polskie Nagrania

Rozmowy na temat renacjonalizacji fonograficznej firmy są na ostatniej prostej. Transakcja ma być sfinalizowana w ciągu kilkudziesięciu godzin

O tym, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego chce odkupić od Warner Music Poland (WMP) firmę fonograficzną Polskie Nagrania (PN), pisaliśmy jako pierwsi już we wrześniu. Wtedy też strony po raz pierwszy siadły do stołu negocjacyjnego. Decydujące spotkanie w tej sprawie — jak wynika z nieoficjalnych informacji „PB” — odbyło się kilka dni temu, tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Piotr Kabaj, prezes i dyrektor generalny WMP, rozmawiał ze ścisłym kierownictwem resortu i strony doszły do porozumienia w kluczowych kwestiach dotyczących sprzedaży PN.

Wyświetl galerię [1/2]

NA FINISZU: Głównym negocjatorem kupującego Polskie Nagrania ministerstwa kultury był wiceminister Paweł Lewandowski, w imieniu sprzedającego rozmowy prowadził Piotr Kabaj, szef Warner Music Poland. Fot. Marcin Obara/PAP, Marek Wiśniewski

— Szanse na to, że uda się odkupić firmę od Warner Music Poland, są bardzo duże. Najważniejsza rzecz, czyli wartość transakcji, została już przez obie strony ustalona — mówi Paweł Lewandowski, wiceminister kultury. Konkretnej kwoty nie chce ujawnić. Uważa jednak, że dla resortu będzie to „korzystna transakcja”. Według informacji „PB”, ministerstwo miałoby wydać na zakup PN ponad 20 mln zł. Piotr Kabaj sprawy nie chciał na razie komentować. Dodał, że może się do niej odnieśćdopiero w piątek po południu. Chodzi o to, że — jak wynika z naszych informacji — to ostatni termin, w którym zakup może być sfinalizowany.

Teraz albo nigdy

— Umowa musi być zawarta najpóźniej 29 grudnia do 13.00, bo o tej godzinie można dokonać ostatniego przelewu z rachunku ministerstwa na konta w innych bankach. Jeśli w tym terminie nie dojdzie do ostatecznego porozumienia, sprzedaży nie będzie w ogóle — mówi osoba zbliżona do negocjacji.

Pieniądze na kupno PN resort zarezerwował w tegorocznym budżecie, wiedział bowiem, że będzie miał w nim „pewną nadwyżkę”. Nie będzie jej natomiast w przyszłym roku, co oznacza, że to ostatni dzwonek na zakup fonograficznej firmy. Ponieważ do ustalenia pozostały już tylko szczegóły dalszej współpracy stron, np. kwestia zasad korzystania z udzielonych już przez PN licencji, wiele wskazuje, że najstarsza polska firma fonograficzna po prawie trzech latach wróci na łono państwa.

Własność Polaków

W styczniu 2015 r. syndyk upadłych Polskich Nagrań sprzedał WMP firmę wraz z prawami producenckimi do blisko 40 tys. nagrań (muzyka poważna, jazzowa, rozrywkowa, słuchowiska i bajki dla dzieci). Wartość transakcji wyniosła 8,1 mln zł (100 tys. więcej niż cena wywoławcza). Nowy właściciel przeprowadził inwentaryzację sporej części zasobów katalogowych płytowej firmy i wyjaśnił sporne kwestie związane z prawami autorskimi dotyczącymi kilkudziesięciu procent archiwum. Paweł Lewandowski szacuje wartość tych prac na kilka milionów złotych. Archiwum PN jest, zdaniem resortu kultury, polskim dziedzictwem kulturowym i dla niego ministerstwo chce odkupić firmę.

— Chcemy zachować archiwum PN jako własność wszystkich Polaków, bo w gruncie rzeczy to, co należy do skarbu państwa, jest własnością wszystkich obywateli. Chcemy też udostępniać te utwory, licencjonować je, wydawać na płytach, tworzyć składanki, żeby przypominać Polakom artystów sprzed lat — mówił kilka miesięcy temu Paweł Lewandowski.

Nagrania do kolekcji

Ministerstwo miało kilka pomysłów na przyszłość PN po ich ewentualnym odkupieniu. Mogłyby zostać np. przekształcone w instytucję kultury, która potem byłaby włączona do Filmoteki Narodowej — Instytutu Audiowizualnego. Inny wariant to przekazanie majątku intelektualnego firmy którejś z instytucji misyjnych, np. Polskiemu Radiu. Zakup PN może być kolejną spektakularną transakcją Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Rok temu za 100 mln EUR nabyło kolekcję Czartoryskich ze słynną „Damą z gronostajem” Leonarda da Vinci.

Wiekowa wytwórnia

Korzenie wytwórni Polskie Nagrania sięgają lat 20. minionego wieku, kiedy w stolicy rozpoczęła działalność filia niemieckiej wytwórni płytowej Odeon (później Zakłady Fonograficzne Odeon). Zaraz po II wojnie światowej ocalały majątek przedsiębiorstwa został upaństwowiony i w 1956 r. na jego bazie powstała firma Polskie Nagrania Muza. Wytwórnia w 2005 r. stała się jednoosobową spółką skarbu państwa. Niespełna pięć lat później firma ogłosiła upadłość, a trzy lata później została postawiona w stan upadłości likwidacyjnej. W zasobach archiwalnych Polskich Nagrań są utwory czołowych rodzimych, i nie tylko, wykonawców muzyki klasycznej, m.in.: Światosława Richtera, Haliny Czerny-Stefańskiej, Wandy Wiłkomirskiej czy Bernarda Ładysza, ludowej — m.in. zespołów Mazowsze i Śląsk, jazzowej — m.in. Krzysztofa Komedy, Adama Makowicza, Tomasza Stańki, oraz rozrywkowej — od Mieczysława Fogga i Chóru Czejanda poprzez Czesława Niemena do zespołów rockowych lat 80. i późniejszych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Państwo prawie kupiło Polskie Nagrania