Państwo spłaci kredyty mieszkaniowe

ET
opublikowano: 20-05-2009, 00:00

Bezrobotny nie musi się już martwić o kredyt hipoteczny. Raty spłaci rząd. Prawie każdemu.

Bezrobotny nie musi się już martwić o kredyt hipoteczny. Raty spłaci rząd. Prawie każdemu.

Rząd zapłaci 12 rat od kredytu hipotecznego, jeśli kredytobiorca straci pracę nie z własnej winy. Wczoraj Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, która bierze na państwowy garnuszek bezrobotnych posiadaczy nieruchomości obciążonych hipoteką. Wszystkich, którzy zostali zwolnieni z pracy po 1 lipca 2008 r., a także osoby prowadzące działalność gospodarczą, które własny biznes musiały zawiesić. Tak przynajmniej wynika z omówienia projektu na stronach Rady Ministrów. Sama ustawa już po zmianach rządu nie jest dostępna. A szkoda, bo kilka propozycji budziło poważne kontrowersje, m.in. kwestia dopłat dla małżeństw. Jeszcze niedawno resort pracy twierdził, że państwo da pieniądze, jeśli obydwoje stracą pracę. Z ostatnich informacji wynika, że wystarczy, by jedna osoba była na zasiłku.

— Im szersza grupa kredytobiorców zostanie objęta pomocą, tym lepiej. Trzeba jednak pamiętać, żeby wsparcie zostało właściwie zaadresowane — mówi Dominik Skrzycki, odpowiedzialny za kredyty hipoteczne w Multibanku.

Z tym jest problem. Z dopłatami jest podobnie jak z ulgą podatkową dla wielodzietnych rodzin: należy się niezależnie od poziomu zamożności. Raty kredytowe państwo zapłaci zarówno za bezrobotnych, którzy nie mają żadnych oszczędności, jak i lepiej uposażonych kredytobiorców, którzy wprawdzie też są bez pracy, ale odłożyli trochę grosza.

Z punktu widzenia rynku rozwiązanie proponowane przez rząd ma jednak sporo plusów.

— Skutki ustawy wykraczają poza rynek kredytów hipotecznych. One będą się psuły, ale na pewno w mniejszym stopniu niż kredyty korporacyjne i gotówkowe, które dla banków stanowią znacznie większy problem. Ustawa może je odciążyć — mówi Marta Jeżewska, analityk DI BRE Banku.

W jaki sposób? Kredyty hipoteczne spłacane są najlepiej. W całym portfelu wartym 200 mld zł tylko 1 proc. to kredyty przeterminowane, czyli spłacane z opóźnieniem większym niż 60 dni. Działa tutaj prosty mechanizm, że w ostatniej kolejności przestajemy spłacać długi za nieruchomość obciążoną hipoteką. Na początku dłużnik odkłada do szuflady rachunki za kablówkę, telefon, a potem za kredyty ratalne.

— Opłacając raty za kredyt hipoteczny, rząd odciąża część budżetów domowych, które mogą zostać przeznaczone na spłatę innych zobowiązań — stwierdza analityk DI BRE Banku.

Marta Jeżewska zakłada, że na koniec 2010 r. odsetek przeterminowanych kredytów hipotecznych wzrośnie do 3 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu