Państwo Środka w centrum uwagi

Materiał partnera strony HSBC
opublikowano: 12-01-2016, 22:00

Polskie firmy wykorzystują potencjał Chin w niewielkim stopniu. A jesteśmy temu rynkowi w stanie zaoferować wiele — od maszyn po żywność

To, jak szybko, poza rynkami azjatyckimi, juan zyska na popularności w międzynarodowych rozliczeniach i rezerwach, zależeć będzie od siły chińskiej gospodarki. Jak zaznacza Katarzyna Zajdel-Kurowska, członek zarządu Narodowego Banku Polskiego, aby do tego doszło, konieczne będzie kontynuowanie przez chińskie władze reform rynku finansowego — m.in. liberalizacji przepływów kapitałowych i rozwoju krajowego rynku obligacji. — Decyzja MFW o włączeniu chińskiego juana do koszyka walut specjalnych praw ciągnienia (SDR) oznacza, że RMB faktycznie znajdzie się w tym koszyku w październiku tego roku. Ta decyzja odzwierciedla znaczenie Chin w światowej gospodarce. Myślę, że także będzie wzrastało znaczenie chińskiej waluty w międzynarodowym handlu, choć oceniam to jako proces długoterminowy uzależniony od tego, co się będzie działo w chińskiej gospodarce — wtóruje Zbigniew Niesiobędzki, wiceprezes Polsko-Chińskiej Rady Biznesu.

Juan już znaczy

Na razie znaczenie juana w światowej gospodarce jest wciąż wyraźnie mniejsze niż dolara amerykańskiego czy euro, ale w ostatnich kilku latach znacznie wzrosło.

— Obrazuje to rosnąca popularność RMB jako waluty, w której utrzymuje się oficjalne rezerwy i lokuje aktywa. W 2014 r. chiński juan był siódmą walutą rezerwową na świecie. Choć jego udział w oficjalnych aktywach zagranicznych wyniósł zaledwie 1,1 proc., to w porównaniu z 2013 r. zwiększył się on prawie o 60 proc. Jednocześnie ostatnio wyraźnie wzrosła liczba krajów posiadających aktywa denominowane w RMB — w 2013 r. 29 krajów utrzymywało aktywa w juanie, rok później takich krajów było już 38 — wylicza Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Jej zdaniem, udział depozytów w RMB w zagranicznych depozytach walutowych złożonych przez podmioty inne niż banki jest już zbliżony do udziałów jena i franka szwajcarskiego. RMB należy także do najważniejszych walut, jeżeli brać pod uwagę wartość nowych emisji obligacji, plasując się na pozycjach zbliżonych do dolara australijskiego, kanadyjskiego oraz franka szwajcarskiego. W ostatnich kilku latach wyraźnie wzrosło także znaczenie juana w finansowaniu obrotów handlowych (w I kw. 2015 r. RMB był trzecią, po dolarze i euro, najczęściej wykorzystywaną walutą w akredytywach). W efekcie, RMB znajduje się w dziesiątce najważniejszych walut pod względem obrotów na globalnym rynku walutowym.

Korzystamy słabo

Na razie polskie przedsiębiorstwa wykorzystują potencjał gospodarki Państwa Środka w niewielkim stopniu. Bezpośrednia wymianahandlowa między Polską a Chinami cechuje się znaczną asymetrią. Na Chiny, będące drugim najważniejszym partnerem Polski pod względem importu, przypada ponad 10 proc. wartości całkowitej wartości dóbr i usług sprowadzanych z zagranicy. Jednocześnie Chiny znajdują się poza pierwszą dziesiątką najważniejszych polskich partnerów eksportowych. Udział Chin w naszym eksporcie wynosi ok. 1 proc. i jest ok. dwudziestosześciokrotnie mniejszy od udziału Niemiec.

— O ile znaczenie Chin jako źródła importu systematycznie rosło w ostatniej dekadzie, o tyle udział Chin w eksporcie z Polski utrzymywał się na relatywnie stabilnym poziomie. Jedynie 13 proc. wszystkich eksporterów z Polski kieruje swoją sprzedaż także na rynek chiński. Warto także zwrócić uwagę, że eksport do Chin jest silnie zdywersyfikowany i nie ma kluczowego znaczenia dla niemal żadnej z branż — za wyjątkiem wydobycia niektórych metali nieszlachetnych — a na rynku chińskim są obecne głównie duże polskie podmioty eksportujące również do innych krajów — komentuje Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Jak przekonuje Zbigniew Niesiobędzki, na rynku Państwa Środka jest jeszcze dużo miejsca nie tylko dla surowców z Polski. Chińczycy są zainteresowani nowoczesnymi technologiami oraz maszynami i urządzeniami, które w naszym eksporcie zajmują drugie miejsce. — Jednak wraz ze wzrostem świadomości tamtejszych konsumentów wzrasta popularność naszych produktów żywnościowych.Klasa średnia ma świadomość stopnia zanieczyszczenia środowiska naturalnego w swoim kraju. Dlatego za granicą poszukują wysokiej jakości żywności. Coraz częściej ze znakiem BIO czy Eco. To ogromna szansa dla polskiego przemysłu rolno-spożywczego — podkreśla wiceprezes PChRB. Należy także pamiętać, że z Chinami jesteśmy powiązani również „pośrednio”.

— Chiny są ważnym odbiorcą eksportu naszego głównego partnera handlowego, tj. Niemiec. Trafia do nich prawie 7 proc. niemieckiego eksportu towarów, przy czym gros stanowią maszyny i urządzenia wykorzystywane w przemyśle oraz samochody osobowe i ciężarowe. Są to więc te kategorie, do których poddostawcami są firmy z Polski. Pokazuje to, że Chiny mają dużo większe znaczenie dla naszego sektora eksportowego, niż wynikałoby to z ich 1-procentowego udziału w eksporcie z Polski — zaznacza członek zarządu NBP. Jak podkreślają eksperci, polscy przedsiębiorcy nie powinni patrzeć na Chiny wyłącznie przez pryzmat eksportu czy importu towarów, ale także importu kapitału.

— Inwestorzy z Państwa Środka są bardzo aktywni na rynku europejskim, szczególnie za pośrednictwem wszelkiego typu funduszy. Szukają spółek posiadających nowoczesne technologie, które z czasem mogliby zaszczepić na własnym rynku. Zainteresowani są znanymi markami. Zwracają uwagę na firmy gwarantujące wysoką stopę zwrotu — wymienia Zbigniew Niesiobędzki.

OKIEM PRZEDSIĘBIORCY

Nie ma się kogo obawiać

MICHAŁ LESZEK

twórca marki Kruger & Matz

Od ponad 20 lat nasza rodzinna firma [Lechpol — przyp. red.] sprowadza elektronikę z Chin i widzimy, jak przez ten czas bardzo dojrzał ten rynek, dorosła nowa klasa biznesu. Obecnie Chińczycy produkują dla największych, najbardziej znanych marek z Europy czy USA. Posiadają najnowocześniejsze technologie, mają rzesze podwykonawców, znają oczekiwania konsumentów z każdej cenowej półki. Dlatego już nie widzimy różnicy pomiędzy pozyskaniem dostawcy w Europie a w Chinach. Robi się to tak samo — należy bywać na targach branżowych, by poznać partnerów, później należy jeździć, spotykać się, oglądać fabryki, aby poznać dokładnie możliwości technologiczne, rozmawiać z menedżerami, aby poznać ich poziom profesjonalizmu, sprawdzać próbki. Zdecydować, jak wysokiej klasy produktów potrzebujemy i czy jesteśmy gotowi za nie zapłacić. Bo Chiny to już nie producent tandety za grosze. Przestańmy patrzeć na nie stereotypami, bo sami nie chcemy, by nas postrzegano tak samo jak w latach 80. czy 90.

Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak skutecznie inwestować, poszukiwać partnerów, negocjować kontrakty, zarządzać ryzykiem, rozliczać się w juanie, ta konferencja jest dla ciebie. 21 stycznia w Warszawie „Nowy Jedwabny Szlak — Polska i Chiny coraz bliżej”. Więcej na: www.konferencje.pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera strony HSBC

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu