Państwowe firmy płacą więcej

opublikowano: 02-07-2019, 22:00

Najnowsze dane GUS dają szansę na głębsze spojrzenie w rzeczywistość ekonomiczną Polaków niż comiesięczne o średniej w sektorze przedsiębiorstw

Zarobki Polaków różnią się w zależności od miejsca ich zamieszkania czy branży, w której pracują — wynika z opublikowanego wczoraj kwartalnego dokumentu Głównego Urzędu Statystycznego „Zatrudnienie i wynagrodzenia w gospodarce narodowej”. Według ekspertów dysproporcje regionalne w zarobkach będą się pogłębiać, bowiem różnica wynika z charakteru nowoczesnej gospodarki oraz strukturalnych problemów biedniejszych regionów.

Budżetówka lepsza, niż myślimy

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), komentując zaskakujące różnice w wynagrodzeniach między budżetówką a sektorem prywatnym, zwrócił uwagę, że to efekt niedawnych zmian w zatrudnieniu w sektorze państwowym.

— Różnice mogą wynikać ze struktury zatrudnienia. Sektor publiczny zatrudnia niższy odsetek nisko zarabiających niż sektor prywatny. Ponadto o ile fundusz wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej nie był mocno waloryzowany, to zbiegło się to w czasie z redukcją etatów w państwowych instytucjach. W efekcie przeciętne wynagrodzenia rosły szybciej, niż wynikałoby to ze wzrostu funduszu płac. Tym samym mimo mizernej dynamiki funduszu płac przeciętne wynagrodzenia rosły dużo szybciej. Sektor publiczny wyróżnia się tym, że nominalne stawki zarobków są niskie, ale pracownikom przysługują dodatki do wynagrodzeń, które powodują, że faktyczna kwota wynagrodzenia na rękę jest znacznie wyższa. Mimo że coraz częściej mówi się o problemach w utrzymaniu pracowników w sektorze publicznym, to jednak jest on ciągle konkurencyjny. Najlepiej byłoby, gdyby dysproporcje między sektorem prywatnym a publicznym były jak najmniejsze — uważa Łukasz Kozłowski.

Bariery dla Polski B

Pytany o przyczyny rozwarstwienia wynagrodzeń między Polską A a Polską B uważa, że jest to konsekwencja nowoczesnej gospodarki.

— Efekty sieciowe czy koncentracji są najsilniejsze w dużych ośrodkach. Duża firma, inwestując w metropoliach, ma niemal pewność, że znajdzie tam kontrahentów, pracowników, pośredników i całą bazę infrastrukturalno-logistyczną potrzebną do rozwoju. Przełamanie tych tendencji może być trudne ze względu na fundamentalne procesy ekonomiczne. W przypadku bardzo niskiego poziomu bezrobocia i rosnących problemów z pozyskaniem pracowników na świecie jest już zauważalne zjawisko lokowania działalności przez firmy w mniejszych ośrodkach, gdzie są niewykorzystane zasoby pracy. W ten sposób mobilność pracodawcy wychodzi naprzeciw trudnościom z mobilnością pracowników. To wciąż jednak nie jest na tyle silny trend, by odwrócić sytuację w naszym kraju, dlatego spodziewam się dalszego pogłębiania nierówności dochodowych — puentuje ekspert FPP.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej, podkreśla natomiast zależność między dokapitalizowaniem firm a zróżnicowaniem regionalnym wynagrodzeń w Polsce.

— Głównym powodem różnic w wynagrodzeniach między wschodem a zachodemjest fakt, że na zachodzie dużo więcej jest dużych przedsiębiorstw, podczas gdy wschód silnie zależny jest od małych i średnich przedsiębiorstw. Duże firmy cechuje wysokie umaszynowienie, mają kapitał, by inwestować, przez co zwiększa się wydajność pracy i możliwość zwiększania wynagrodzeń pracowników. Polskie MŚP są natomiast chronicznie niedokapitalizowane, co jest główną barierą uniemożliwiającą podwyżkę zarobków. Jest jednak wiele programów dążących do zasypania tej różnicy. Część z nich to fundusze unijne, część to pieniądze, którymi gospodaruje Agencja Rozwoju Przemysłu. Mają one na celu zwiększenie inwestycji w lokalne firmy, by w miarę swojego rozwoju mogły sięgnąć po pieniądze w sektorze bankowym i poprzez dalszy rozwój zwiększać wynagrodzenia pracowników — mówi Piotr Soroczyński.

Podkreśla, że prawdziwy obraz polskich wynagrodzeń jest znacznie gorszy niż comiesięczna „średnia”.

— Sektor przedsiębiorstw, którego dotyczą comiesięczne dane o średniej, obejmuje zaledwie 6 mln osób pracujących w dużych, dobrze dokapitalizowanych spółkach. Jeżeli chcemy mówić o 16 mln zatrudnionych w całej gospodarce, to musimy uwzględnić także problemy firm najmniejszych. Jest ich około 2 mln. Wśród nich jest 800 tys. firm kruchych, zatrudniających 3-4 pracowników. Tam zarobki wynoszą średnio 2,5-2,9 tys. zł w zależności od województwa.

Na 21 listopada GUS planuje publikację raportu „Struktura wynagrodzeń wg zawodów”, z którego uzyskamy jeszcze pełniejszy wgląd w dochody Polaków — prócz średniej będzie on zawierał takie statystyki, jak mediana i dominanta, które lepiej odzwierciedlają sytuację finansową Polaków niż średnia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu