Kilkanaście dni temu pisaliśmy o cenach tworzyw sztucznych, które w ciągu zaledwie paru miesięcy się podwoiły. Skutki odczuwa cała gospodarka, bo efektem są podwyżki m.in. opakowań z plastiku. Nie lepiej jest w branży papierniczej, zwłaszcza na rynku tektury, która również jest używana do produkcji opakowań. I tu, podobnie jak w przypadku tworzyw sztucznych, powodem jest zbieg wielu niekorzystnych czynników. Swoje zrobiła m.in. pandemia.
Czegoś takiego nie pamiętają najstarsi papiernicy
— Działam w branży papierniczej od 28 lat, ale tak szybkiego wzrostu cen, z jakim mamy do czynienia od października zeszłego roku, nie widziałem nigdy wcześniej — twierdzi Paweł Rogalka, właściciel firmy DigitPack i I wiceprezes Stowarzyszenia Papierników Polskich (SPP), który szefuje sekcji tektury falistej.

Podobne deklaracje słyszymy od pozostałych przedstawicieli sektora.
— Takiej dynamiki cen surowców, jak przez ostatnie około pół roku, nie pamiętam, choć pracuję od ponad 25 lat — potwierdza Tomasz Żebrowski, prezes Stora Enso Poland.
To firma należąca do skandynawskiego koncernu Stora Enso, która ma w Polsce m.in. kilka zakładów produkujących opakowania z tektury falistej oraz papiernię.
— Od początku ostatniego kwartału 2020 r. z miesiąca na miesiąc, z wyjątkiem stycznia, papier drożeje w takim tempie, jak nigdy dotychczas. Jego ceny w ciągu sześciu miesięcy wzrosły nawet o ponad 75 proc., a w maju może to być 90 proc. — twierdzi Rafał Grochowczak, dyrektor handlowy Werner Kenkel, działającej od ponad 40 lat wielkopolskiej firmy rodzinnej, która produkuje tekturę falistą oraz opakowania tekturowe, dodając, że na europejskich rynkach papier jest na historycznie wysokich poziomach.
Makulatura cztery razy droższa i wciąż jej brakuje
Jego zdaniem są dwa zasadnicze, powiązane ze sobą, powody tej sytuacji. Pierwszy to radykalny wzrost kosztów zakupu makulatury, podstawowego surowca do wytwarzania papieru używanego do produkcji tektury opakowaniowej (koszt opakowania z tektury falistej to w 50-70 proc. właśnie koszt papieru).
— Jeszcze w III kw. zeszłego toku za tonę makulatury płaciło się około 50 EUR, teraz cena dochodzi do 200 EUR — mówi Rafał Grochowczak.
Drugi powód to wzrost popytu na opakowania z tektury, który wynika m.in. z trwającego od lat ekologicznego trendu, ale po części jest też pokłosiem pandemii. Zeszłoroczny lockdown przełożył się na zwiększenie sprzedaży mebli, sprzętu AGD czy RTV, a te branże często korzystają z tekturowych opakowań.
Winny mocny handel online i słaby recykling
Zdaniem Tomasza Żebrowskiego do znacznego wzrostu popytu na tego rodzaju opakowania przyczynił się też dynamiczny rozwój e-commerce w czasie pandemii.
— Oczywiście rozwój tego rynku nas cieszy, ale efektem są też bardzo poważne wyzwania — mówi prezes Stora Enso Poland.
Chodzi właśnie o błyskawiczny wzrost cen surowca, jak też jego dotkliwy niedobór. E-commerce używa opakowań parokrotnie więcej niż handel stacjonarny.
— Sprzedaż tego samego towaru w ramach e-commerce wymaga kilka, a nawet kilkanaście razy więcej tektury niż w tradycyjnej sprzedaży — tłumaczy Rafał Grochowczak.
Pojawia się też dodatkowy problem — gros opakowań staje się odpadem w gospodarstwie domowym, a nie w centrum handlowym lub dystrybucyjnym.
— To natomiast oznacza, że odzysk surowca jest znacznie utrudniony. Nie znam polskich statystyk, ale z informacji, jakie napływają z rynku, wynika, że choć papierowych opakowań na nim jest znacznie więcej niż przed pandemią, to odzyskiwanej z nich makulatury jest mniej — mówi dyrektor handlowy firmy Werner Kenkel.
Eksperci dodają, że surowiec wtórny pochodzący z handlu jest zazwyczaj czyściejszy niż z gospodarstw domowych i dlatego częściej nadaje się do recyklingu.
Przestoje technologiczne i ssanie z Chin
Według Pawła Rogalki jeszcze w I kw. 2020 r. popyt na opakowania z tektury był tylko nieznacznie większy niż rok wcześniej.
— Początek pandemii i ogłoszony wiosną lockdown przyniósł nawet kilkuprocentowy spadek rynku tektury falistej w drugim kwartale. Jesienią wydawało się, że sytuacja wróciła do normy, ale w końcu roku doszło do nieoczekiwanej i niespotykanej wcześniej sytuacji. Rynek urósł o około 10 proc., przy czym papiernie zupełnie nie były na to przygotowane — mówi Paweł Rogalka.
Kolejną przyczyną obecnej sytuacji były przestoje technologiczne. Wielu wytwórców papieru miało je zaplanowane i faktyczne moce przemysłu spadły nawet o kilkanaście procent.
Następny czynnik to znaczny wzrost popytu w Chinach — wiele europejskich papierni zdecydowało się skorzystać z rosnących cen na tamtejszym rynku i nadarzającej okazji na dodatkowy zarobek.
W związku z planem stworzenia własnego systemu recyklingowego Państwo Środka od kilku lat ograniczało skup makulatury z zagranicy. Z roku na rok kurczyły się tzw. kwoty importu, a ponadto bardzo skrupulatnie kontrolowało jakość przywożonego surowca. W tej sytuacji europejscy eksporterzy szukali nowych rynków zbytu (makulatura w coraz większej ilości trafiała do Indii, Indonezji czy Malezji). Chiny natomiast zamiast surowca wtórnego do przerobu zaczęły sprowadzać papier, a opanowanie pandemii w drugiej połowie 2020 r. spowodowało, że zapotrzebowanie tamtejszego rynku znów zaczęło szybko rosnąć.
Tygodnie oczekiwania na surowiec i trudne negocjacje
Według Pawła Rogalki deficyt surowca stał się bardzo dotkliwy w całej Europie.
— O ile zazwyczaj na dostawę surowca czekało się tydzień, maksymalnie dwa, to teraz standardem stało się pięć, sześć, a nawet siedem tygodni — twierdzi wiceprezes SPP.
Producenci tekturowych opakowań są zmuszeni do podnoszenia cen.
— Działamy przy relatywnie niewysokiej marży i zredukować ją możemy tylko przejściowo, na krótki czas. Część naszych odbiorców ze zrozumieniem przyjęła podwyżki, ale zdarzały się też trudne negocjacje — przyznaje prezes Stora Enso Poland.
Nasi rozmówcy szacują, że w ciągu kilku ostatnich miesięcy opakowania z tektury falistej podrożały o kilkadziesiąt procent i na tym najpewniej się nie skończy.
Kolejne miesiące to kolejne podwyżki
Paweł Rogalka uważa, że wzrostu cen należy się spodziewać także w maju. Ich stabilizacja jest możliwa dopiero w drugiej połowie roku, natomiast także wtedy nie ma co liczyć na to, by surowiec staniał.
Podobnie uważa Rafał Grochowczak. Nie wyklucza, że niektóre gatunki papieru będą drożały także w czerwcu, a nawet na początku kolejnego półrocza.
— Być może później ceny się ustabilizują, jednak nie ma co liczyć na ich znaczący spadek. Wydaje się, że jesteśmy skazani na dostosowanie się do tak wysokiego ich poziomu — mówi Rafał Grochowczak.
Obniżek nie ma co oczekiwać m.in. z tego powodu, że — jak prognozują eksperci z międzynarodowej organizacji CEPI, która skupia największych europejskich producentów papieru — w tym roku popyt na surowiec wzrośnie zapewne o 3 proc., podczas gdy dotychczas rósł najwyżej o około 1 proc. rok do roku. Także w kolejnych latach zapotrzebowanie na papier zapewne będzie rosło w podobnym tempie jak w 2021 r.
Wyższe ceny papieru i opakowań tekturowych to wyższe ceny produktów. Za podwyżki zapłacimy wszyscy.