Parkiet wybrukowany średniakami

Agnieszka Berger
opublikowano: 07-12-2006, 00:00

Ministerstwo skarbu chce wysłać na parkiet około setki niewielkich spółek. To plan na kilka lat. Pierwsze debiuty już w przyszłym roku.

Ireneusz Dąbrowski, nowy wiceminister skarbu, odpowiedzialny za pracę dwóch departamentów, nadzoru i prywatyzacji, nie zasypia gruszek w popiele. Spotkał się z zarządami około 30 średnich firm i zalecił im przeanalizowanie możliwości giełdowej prywatyzacji ich spółek.

— Działania prywatyzacyjne poprzednich ministrów skarbu koncentrowały się na największych spółkach. To były łatwe prywatyzacje. Wystarczyło zrealizować 1-2 duże projekty w roku, żeby osiągnąć wpływy na poziomie 2-3 mld zł. Małymi i średnimi spółkami, których resort skarbu ma ponad tysiąc, w ogóle się nie zajmowano. Postanowiliśmy to zmienić. Prywatyzujemy ich więcej niż ktokolwiek przedtem, a mimo to nazywa się nas hamulcowymi — mówi Ireneusz Dąbrowski.

Rusza lawina

Wiceminister dodaje, że seria spotkań, którą odbył z zarządami średniaków, to dopiero przygrywka do masowej prywatyzacji poprzez giełdę niewielkich spółek.

— Sformalizujemy ten proces w styczniu. Wtedy doprecyzujemy kryteria doboru kandydatów do debiutu, stworzymy ich listę, a być może wyślemy do spółek pismo w tej sprawie. Wstępnie widzimy na parkiecie firmy o kapitalizacji co najmniej na poziomie najmniejszych spośród notowanych obecnie na GPW. Muszą też osiągać w miarę przyzwoite wyniki finansowe —zapowiada Ireneusz Dąbrowski.

Przykłady?

— Na razie mogę wymienić tylko dwie spółki, bo ich szybki debiut giełdowy wydaje się najbardziej realny. Jedna z nich to warszawski deweloper Agroman z grupy TON Agro. Jest szalony boom w branży budowlanej. Dom Development zadebiutował z blisko 30-procentową nadwyżką w stosunku do ceny emisyjnej. Ofertę szykuje też JW Construction. Z mojej rozmowy z zarządem grupy wynika, że Agromana można wprowadzić na parkiet już w przyszłym roku — mówi wiceminister.

Drugim kandydatem do przyszłorocznego debiutu jest notowany na CeTO Rafamet, śląski producent obrabiarek (głównie dla kolejnictwa). Ireneusz Cela, od miesiąca prezes spółki, powiedział „PB”, że firma właśnie opracowuje strategię inwestycyjną, bo modernizacji wymaga park maszynowy. Potem ma się zastanowić nad możliwościami zdobycia kapitału, a giełdę traktuje jako jedną z nich. Zdaniem Ireneusza Celi, CeTO jest mało znanym rynkiem o niewielkiej płynności, na którym brak inwestorów zagranicznych. Ograniczony jest też udział funduszy. Giełda oznacza dla spółki nie tylko większy prestiż, ale też możliwość zdobycia stosunkowo taniego kapitału.

Mali dla wielkich

Zdaniem Ireneusza Dąbrowskiego, na giełdzie małymi spółkami powinni zainteresować się także wielcy inwestorzy instytucjonalni, np. fundusze emerytalne.

— Fundusze dysponują ogromnymi środkami. Sądzę, że zainteresują się także takimi małymi ofertami, traktując to jako element dywersyfikacji portfela inwestycyjnego — mówi wiceminister.

Sprzedaż na raty

W jego opinii prywatyzacja średniaków powinna odbywać się w kilku etapach.

— Najpierw podwyższenie kapitału, przydział akcji pracowniczych i sprzedaż niewielkiego pakietu akcji przez skarb państwa. Na tym etapie w rękach państwa pozostawałby pakiet kontrolny. Po debiucie spółka zyskiwałaby rynkową wycenę. W drugim etapie pozostałe akcje byłyby sprzedawane na giełdzie lub inwestorowi. Wyjątkiem byłyby spółki uznane za strategiczne. W ich przypadku pakiet kontrolny docelowo po- zostawałby w rękach skarbu państwa — wyjaśnia Ireneusz Dąbrowski.

Wiceminister zapowiada, że tą ścieżką w ciągu kilku lat może pójść około 100 niewielkich państwowych spółek.

— Pierwsze debiuty mogą się odbyć już w przyszłym roku. W 2008 r. możemy zrealizować kilkanaście kolejnych projektów — zapewnia przedstawiciel MSP.

Okiem eksperta

Łatwiej, bo bez emocji

Plany prywatyzowania spółek skarbu państwa przyjmuję z entuzjazmem. Małe czy średnie firmy będzie rządowi łatwiej prywatyzować niż np. duże przedsiębiorstwo z sektora energetyki, bo nie obudzi to emocji związanych z wyprzedażą majątku narodowego, które są silne w elektoracie koalicji. Kluczowe jest, jakie to będą spółki. Wiadomo, że nie z sektora informatycznego czy mediów, bo takich skarb państwa nie ma. Stawiam na małe firmy przemysłowe, co oznacza, że ich kondycja może być różna. Inna kwestia to skala emisji: wprowadzenie do portfela walorów wartości 1 mln zł jest dla nas bezcelowe. Nawet jeśli kurs wzrośnie, to wpływ na wynik funduszu będzie niezauważalny. Za to pracy związanej z analizami i badaniami będziemy mieli bardzo dużo. Może się okazać, że te emisje staną się atrakcyjne tylko dla inwestorów prywatnych czy mniejszych funduszy inwestycyjnych. Niemniej z zamiarów prywatyzacji należy się cieszyć, bo lepsza kondycja spółek wpłynie pozytywnie na gospodarkę.

GRZEGORZ ZATRYB

zarządzający funduszem OFE Skarbiec-Emerytura

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu