Partia przewodzi, jej rząd wykonuje

opublikowano: 16-09-2019, 22:00

Konstytucyjna ranga 232-stronicowego dokumentu „Polski model państwa dobrobytu”, będącego oficjalnym programem Prawa i Sprawiedliwości 2019, jest dokładnie zerowa, natomiast polityczna — gigantyczna.

Wiele pamiętam, zatem naprawdę trudno mi uniknąć ustrojowego déją vu — to odpowiednik uchwał zjazdów Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej z upadłego ustroju. Dla ustaw przyjmowanych później przez Sejm PRL podstawą prawną, wyznacznikiem, doskonałością porównywalną niemal z wzorcem kilograma czy metra z Sèvres były właśnie zjazdowe uchwały. Uruchomiony od 2015 r. przez tzw. dobrą zmianę mechanizm forsowania w anormalnym trybie — często z całkowitego zaskoczenia — różnych ustaw w Sejmie i Senacie RP podobnie odnosi się do realizacji mitycznego programu partii.

Wizje Edwarda Gierka pół wieku temu były równie atrakcyjne, co współczesne Jarosława Kaczyńskiego.
Zobacz więcej

Wizje Edwarda Gierka pół wieku temu były równie atrakcyjne, co współczesne Jarosława Kaczyńskiego. Jan Morek

Trudno także uniknąć skojarzenia dyrektywy Jarosława Kaczyńskiego o obraniu kursu na dobrobyt z hasłami PRL-owskimi. Niemal pół wieku temu równie chwytliwy społecznie lejtmotyw dekady towarzysza Edwarda Gierka brzmiał „Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”. Obie odległe kalendarzowo koncepcje wyrastają ze wspólnego pnia — nie są oparte na mechanizmach ekonomicznych, lecz po prostu nakazane administracyjnie przez aktualnego władcę. Oczywiście istnieją także różnice — propaganda sukcesu tamtej epoki po prostu oznajmiła, że PRL stała się dziesiątą potęgą gospodarczą świata, obecna zaś przebąkuje skromniej o samodzielnym wejściu Polski do G20, co jest absolutnie niewykonalne choćby ze względu na specyficzny partytet geograficzny owej grupy.

W tekstach obok staraliśmy się wgryźć w niektóre gospodarcze rozdziały programu PiS. Jego fragmenty teoretyzujące wręcz odrzucaja (próbka stylu na str. 3), ale z drugiej strony — dokument jest tak obszerny, że daje się znaleźć zapowiedzi bardziej skonkretyzowane. Sondaże podpowiadają, że po 13 października PiS utrzyma możliwość realizacji programu tzw. dobrej zmiany. Miałaby ona ogarnąć obszary życia społecznego, które w kadencji 2015-19 partyjnej sanacji się wymykały. Równie złowieszczo, co mimo wszystko kabaretowo brzmią np. zapowiedzi wzięcia za twarz zachowującego samodzielne myślenie środowiska dziennikarskiego. Ale to nasz problem. Biznesowi natomiast radzimy pobranie z portalu PiS programu i zainteresowanie się najważniejszymi dla danej branży zapisami.

Ciekawa jest konfrontacja programu PiS 2019 z analogicznym z 2014 r. Dokument sprzed pięciu lat był skromniejszy, 166-stronicowy. Istotnie różnił się także językiem, ponieważ pisany był z pozycji — przykładając miarkę szachową — pretendenta. Wtedy największym polskim złem okazywał się panujący „system Tuska”. Obecny program pisał już mocno obsadzony mistrz, który wyklucza wysadzenie go 13 października z tronu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu