Poszukaj pomocy w międzynarodowych transakcjach handlowych
Przedsiębiorca może zabezpieczyć się przed ewentualną niewypłacalnością zagranicznego kontrahenta.
W nawiązywaniu kontaktów zagranicznych zawsze zalecana jest duża ostrożność i rozwaga. Należy pamiętać o wszelkich różnicach między krajami — kulturowych, gospodarczych czy prawnych. Wiele polskich firm obdarza zachodnich partnerów nieuzasadnionym zaufaniem. I czasem kończy się to rozczarowaniem i sporymi stratami.
Pomyśl przed
Pracę należy rozpocząć jeszcze przed podpisaniem umowy. Warto sprawdzić naszych kontrahentów w wywiadowniach gospodarczych o międzynarodowym zasięgu, szukać informacji u sprawdzonych partnerów, stosować zabezpieczenia umowne, konsultować umowy z prawnikami znającymi uwarunkowania rynku danego odbiorcy. W przypadku egzotycznych rynków w Azji czy w Ameryce Południowej warto rozważyć pomoc miejscowych specjalistów, którzy znają np. niuanse przepisów prawnych czy podatkowych.
— Grzechem wielu polskich firm, które przyjeżdżają handlować na Białorusi, jest przywożenie ze sobą polskich prawników — podkreśla Wiktor Sawoniaka z Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.
Bat na opornych
Niestety, zdarza się, że mija termin płatności, a nasz zagraniczny kontrahent nie dokonuje przelewu. Należy wówczas pomyśleć o odzyskaniu należności. Nie wszystkie przedsiębiorstwa windykacyjne działające na rynku krajowym podejmują się windykacji zagranicznej. Do najbardziej znanych firm prowadzących działalność transgraniczną należą: Euler Hermes, Intrum Justitia i Pragma Inkaso, a także Grupa Finansowa Premium oraz Casus Finance.
Odzyskiwanie należności za granicą jest bardziej skomplikowane niż w kraju. Firmy windykacyjne nie mają możliwości wysłania działu windykacji terenowej do dłużnika, który znajduje się często zbyt daleko, aby było to uzasadnione ekonomicznie. W tej sytuacji korzystają one z pomocy partnerów zagranicznych. W przypadku windykacji zagranicznej kluczem do sukcesu jest czas.
— Jeżeli mamy problem z zagranicznym kontrahentem, należy reagować szybciej i bardziej zdecydowanie niż w Polsce. Chodzi o możliwość dotarcia do dłużnika. Nie wyobrażam sobie, by przedsiębiorca wsiadał w auto i jechał do dłużnika gdzieś w Azji — tłumaczy Grzegorz Paszkiewicz, członek zarządu Casus Finance.
Polscy kontrahenci nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że w niektórych krajach Unii Europejskiej nawet do 70 proc. należności regulowanych jest z opóźnieniem. Firma Casus Finance prowadzi windykację na całym świecie. Większość zleceń to obsługa wierzytelności w krajach, z którymi Polska ma największą wymianę handlową. To praktycznie cała UE, w tym szczególnie Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy i Hiszpania.
— Pojawiają się wierzytelności również z krajów o wysokiej kulturze biznesowej, czyli skandynawskich albo Szwajcarii — mówi Grzegorz Paszkiewicz.
Według raportu wywiadowni gospodarczej Creditreform, największe szanse odzyskania należności są w Austrii, Belgii i Niemczech. Najgorzej prowadzi się windykację w Rosji, Indiach i w Japonii.
Nakaz nie pomógł
W Polsce odzyskiwanie należności trwa średnio tysiąc dni. Za granicą ten okres jest na szczęście krótszy.
— Dla spraw zakończonych spłatą w postępowaniu polubownym średnia długość obsługi zlecenia nie przekracza 40 dni. Jeśli chodzi o procedury prawne, to w większości krajów UE są one prostsze niż w Polsce, a co za tym idzie, także czas obsługi jest krótszy — informuje Grzegorz Paszkiewicz.
Joanna Syzdół, dyrektor działu windykacji Coface Poland, podkreśla, że proces windykacji zagranicznej przedłuża się, ponieważ często należności odzyskiwane za granicą to duże kwoty. Trudno je spłacić jednorazowo, więc z reguły konieczne jest rozłożenie spłaty zadłużenia na raty.
Koszty windykacji zagranicznej są podobne do wydatków, które wierzyciele ponoszą w Polsce. W naszym kraju prowizja sięga 5-20 proc. odzyskanych kwot, za granicą osiąga poziom 10-25 proc.
Windykacji zagranicznej miało pomóc wprowadzenie europejskiego nakazu zapłaty. Jego celem jest m.in. uproszczenie i przyspieszenie odzyskiwania należności transgranicznych. Zdaniem Grzegorza Paszkiewicza, wprowadzenie europejskiego nakazu zapłaty nie zmniejszyło liczby zleceń zagranicznych ani nie ułatwiło procedur dochodzenia należności w UE.
— Dotychczas tylko raz egzekwowaliśmy europejski nakaz zapłaty. Jego zdobycie trwało bardzo długo, gdyż nasze sądy nie są przygotowane merytorycznie do wydawania takich nakazów. Trzeba również spełnić bardzo restrykcyjne warunki, żeby taki nakaz zdobyć — tłumaczy członek zarządu Casus Finance.
1633
EUR Tyle szacunkowo wynosi roczny koszt ubezpieczenia należności eksportowych wysokości 50 tys. EUR.
Bartosz Dyląg
Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych to instytucja zapewniająca bezpieczeństwo eksportu.
Podstawowym instrumentem wsparcia eksportu, zwłaszcza w rozwiniętych gospodarkach, jest system ubezpieczeń kredytów eksportowych. Dodatkowym, ale bardzo istotnym elementem takiego systemu, jest ocena ryzyka związanego ze sprzedażą na obce rynki. W Polsce to zadanie spełnia kontrolowana przez skarb państwa Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE). Program poręczeniowo-ubezpieczeniowy „Łatwy eksport” oferuje ubezpieczenie należności eksportowych z terminem płatności do dwóch lat.
Polisa KUKE obejmuje ryzyko handlowe (np. bankructwo dłużnika, zwłoka w zapłacie należności) oraz ryzyko nierynkowe. To ostatnie jest szczególnie ważne w krajach o podwyższonym ryzyku (lista obejmuje 29 krajów).
Na życzenie eksportera KUKE ubezpiecza także koszty produkcji na wypadek strat powstałych w wyniku wyprodukowania towaru, a także urzeczywistnienia się ryzyka nierynkowego. Nie można ubezpieczać eksportu dokonywanego w ramach sprzedaży między oddziałami międzynarodowych korporacji.
— Potrafimy sprawdzić kontrahenta zagranicznego. Dzięki analizie ekonomicznej informujemy o możliwościach i zasobach, np. czy jest wypłacalny — mówi Piotr Soroczyński, prezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.
Łączna wartość ubezpieczonego przez KUKE obrotu eksportowego w 2005 r. wyniosła 2,56 mld USD. Stanowiło to około 3,5 proc. polskiego eksportu. Najczęściej korporacja ubezpiecza eksport do Niemiec, Rosji, Wielkiej Brytanii i na Ukrainę. Koszt ubezpieczenia kredytu kupieckiego zależy od wysokości sumy ubezpieczenia, jaką ustali przedsiębiorca, czyli maksymalnego ewentualnego odszkodowania