Partnerstwo biznesowo-społeczne

Jacek Zalewski
opublikowano: 21-07-2008, 00:00

Kategoria społecznej odpowiedzialności biznesu jest pojemna, a w związku z tym — interpretowana czasami zbyt rozszerzająco. Istnieją jednak inicjatywy wręcz modelowe. O jednej wypadałoby szczególnie przypomnieć w szczycie sezonu urlopowego — to zapoczątkowane osiem lat temu przez sieć Plus ogólnopolskie numery ratunkowe: 601-100-100 nad wodą oraz 601-100-300 w górach.

Początkowo były jedynie numerami alarmowymi, obecnie zaś stanowią fundament zintegrowanych systemów ratunkowych. Ich największą zaletą jest automatyczne lokalizowanie miejsca zgłoszenia i przekierowywanie go do właściwego dyspozytora, który dokładnie wie, gdzie i kogo uruchomić. Wezwania wodne trafiają do central koordynacyjnych WOPR — morskie do Sopotu, z wielkich jezior — do Giżycka, z innych akwenów — do Wrocławia. Z kolei alarmy z gór nadzorowanych przez GOPR odbiera centrala w Rabce, tatrzańskie zaś — TOPR w Zakopanem. Natychmiastowa identyfikacja miejsca i rodzaju wypadku to podstawa skutecznego ratownictwa. Niestety, tej cechy wciąż brakuje państwowemu systemowi opartemu na numerze 112 — czego symbolem do dzisiaj pozostaje trafienie pierwszego zgłoszenia katastrofy hali katowickiej na ów numer do… Wrocławia. Wychodzi na to, że partnerstwo biznesowo-społeczne — wszak WOPR, GOPR i TOPR nadal zachowują taki charakter — jest zdecydowanie bardziej efektywne.

Jeszcze kilkanaście lat temu powiadamianie o wypadku na wodzie czy w górach wymagało nawoływania, dawania znaków rękami lub światłem — i bezradnego czekania, aż ktoś te sygnały dostrzeże i dotrze do stacjonarnego telefonu. Upowszechnienie komórek zmieniło sytuację radykalnie — dzisiaj ratownicy mogą w kilka sekund dokładnie zlokalizować miejsce wypadku i rozpoznać jego charakter, udzielając pierwszej porady telefonicznie. Ale ten medal ma dwie strony — wiara w technikę i nowoczesny sprzęt usypia czujność, a przede wszystkim powoduje gwałtowne obniżanie się ludzkich umiejętności oraz przygotowania do korzystania z uroków wody i gór. Wciąż zdumiewają przypadki nieposzanowania surowej natury oraz wręcz rywalizacji o niechlubne pierwszeństwo w żeglarskiej czy wspinaczkowej nieodpowiedzialności. Dlatego ratunkowe numery ludzkiego rozsądku nigdy nie zastąpią — ale dobrze, że są.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu