Patronus kontruje e-sklepy

opublikowano: 12-07-2013, 00:00

Sklepy internetowe łamią prawo, a UOKiK nie robi nic. Chroniąc klientów, ledwo zarabiamy na papier i znaczki — twierdzi Jarosław Wagner

W środę opisaliśmy skargi sklepów internetowych na łódzkie stowarzyszenie Patronus, które przeczesuje ich regulaminy w poszukiwaniu tzw. niedozwolonych klauzul. Najpierw wysyła e-maile z propozycją ugody i oczekuje wpłaty określonej kwoty. Kto odrzuci propozycję, dostaje pozwy do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK).

Zobacz więcej

Nie muszę się z tego tłumaczyć. To moja prywatna sprawa — odpowiada Jarosław Jan Wagner, szef Patronusa — z siedzibą przy łódzkiej ulicy Nad Jasieniem — pytany, dlaczego przed założeniem stowarzyszenia porzucił dawne nazwisko Utratny. [FOT. DAREK MARCINKOWSKI]

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) uważa tego typu działalność za nieetyczną i proponuje zmianę prawa, która ma ograniczyć lawinę pozwów. Dopiero po publikacji artykułu odezwał się do nas prezes Patronusa. Twierdzi, że niemal za darmo broni konsumentów przed nieuczciwymi firmami.

Odbijanie piłeczki

Założyciel stowarzyszenia nie widzi w swojej działalności niczego złego. Wręcz przeciwnie. — Proszę wpisać do wyszukiwarki jakąkolwiek niedozwoloną klauzulę z rejestru. Wyskoczy mnóstwo sklepów internetowych, które w swoich regulaminach mają zakazane klauzule. To łamanie praw konsumentów.Poszkodowani nie mają się do kogo zwrócić o pomoc. Wielu nam dziękuję za to, że ich bronimy — mówi Jarosław Jan Wagner, prezes Patronusa. E-sklepy czują się przyparte do muru.

— Niczego nie wymuszamy. Negocjujemy i obniżamy opłaty ugodowe, czasem nawet o 50 proc. Rozkładamy je na raty. Pomagamy poprawić regulaminy. Faktem jest, że finansujemy się głównie z zawartych ugód. Jednak są to niewielkie dochody. Wystarczają zaledwie na papier do korespondencji, znaczki pocztowe, tonery, opłaty kurierskie. Dotychczas przedstawiliśmy e-sklepom 350 propozycji ugodowych. Zawarliśmy osiem ugód — podaje szef Patronusa. Wczoraj uaktualnił liczbę złożonych pozwów.

Przeciwko 342 sklepom internetowym wytoczył już 13,2 tys. powództw. Średnio na jednego przedsiębiorcę przypada prawie 40. To kolejny zarzut: rozdrabnianie pozwów. Jeden dotyczy tylko jednej potencjalnie niedozwolonej klauzuli. Chodzi o efekt skali. Sąd przyznaje powodowi koszty zastępstwa procesowego za każdy pozew z osobna, jeśli okaże się skuteczny.

— Rzeczywiście rozdrabniamy pozwy — z przyczyn czysto ekonomicznych. Tylko dzięki temu nie dokładamy do tej działalności. Ponosimy spore koszty, a niedawno minister sprawiedliwości sześciokrotnie obniżył stawki za zastępstwo procesowe[z 360 zł do 60 zł — red.] — wyjaśnia Jarosław Jan Wagner.

Internetowi sprzedawcy poinformowali, że pozwy nie są wnoszone przez prawdziwych konsumentów, którzy czują się poszkodowani, lecz przez około 10 tych samych osób, znajomych i członków rodziny Wagnera (syn i teściowa). — To nie ma żadnego znaczenia. Każdy ma prawo wnosić takie pozwy bez ograniczeń — mówi założyciel stowarzyszenia.

Obrona przez atak

Sąd jest zawalony pozwami i nie nadąża z ich rozpatrywaniem (w ubiegłym roku z 14 tys. rozpatrzył połowę — 7,2 tys.). Zdaniem UOKiK, lawina pozwów powoduje, że rejestr klauzul jest nieprzejrzysty, bo trafiające do niego zapisy się dublują.

— Zatykamy sąd pozwami? Ależ to nie nasz problem. Prawo tego nie zabrania — ripostuje Jarosław Wagner. Zwraca uwagę, że żadne złożone przez niego powództwo nie zostało rozpatrzone przez sąd (Patronus działa od jesieni 2012 r.). UOKiK uważa, że działania takich stowarzyszeń wcale nie służą konsumentom. — Niech urząd sam weźmie się za ochronę konsumentów, bo tego nie robi — atakuje szef Patronusa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu