Paulsen: Do końca roku S&P500 zyska 14 proc.

WST, Moneynews
opublikowano: 2012-06-27 12:57

Jim Paulsen, szef strategów inwestycyjnych w Wells Capital Management nie stracił wiary w amerykańskie giełdy i jest dosyć optymistycznie nastawiony wobec drugiego półrocza.

Prognozuje, że na koniec grudnia 2012 r. wartość indeksu Standard & Poor’s 500 wzrośnie o maksymalnie 14 proc. z 1320 pkt obecnie do około 1500.

Wymienia kilka podstawowych przesłanek uzasadniających jego bycze nastawienie. Po pierwsze, oczekuje solidnego wzrostu amerykańskiej gospodarki, która obecnie rozwija się w tempie 2,5 proc.

Rekordowo niskie oprocentowanie kredytów hipotecznych, niska inflacja, słaby dolar oraz spadające ceny paliw mogą przełożyć się na nawet 3 proc. wzrost PKB – ocenia strateg.

Po drugie, w jego opinii, kryzys zadłużeniowy w Europie nie jest aż tak niebezpieczny dla rynku, jakby mógł być.

Widzieliśmy jak to naprawdę działa. Wpierw są obawy i wyprzedaż  na rynkach, potem uspokojenie i przechodzenie do nowych maksimów – tłumaczy Paulsen.

Po trzecie, strateg zauważa powrót do szybkich wzrostów na rynkach wschodzących, które są kluczowym źródłem przychodów amerykańskich spółek.

I na koniec przy wskaźniku cena do zysku kształtującego się obecnie poniżej poziomu 13, opartego na 12-miesięcznych zyskach spółek, akcje są „tanie”.

Nigdy w powojennej historii nie mieliśmy sytuacji, gdy liczne wskaźniki były na tak niskich poziomach przy równie niskich stopach procentowych i inflacji – wyjaśnia Paulsen.

Nie każdy jest jednak takim optymistą jak przedstawiciel Wells Capital Management. W minionym tygodniu bank Goldman Sachs rekomendował inwestorom skracanie pozycji na S&P500 oczekując spadku indeksu do 1285 pkt.

Gospodarcza słabość przedłuży się do czerwca. Przy utrzymaniu dotychczasowej polityki monetarnej w USA, rynek będzie musiał skonfrontować się z pogarszającym się obrazem wzrostu - twierdzi Goldman Sachs.