Inwestor nie zamierza rezygnować z zakupów. Postawiony pod ścianą podnosi cenę za Tarnów. Nie za późno?
Losy prywatyzacji zakładów azotowych Tarnów i Kędzierzyn zmieniają się jak w kalejdoskopie. W piątek wieczorem wydawało się, że ich sprzedaż niemieckiemu Petro Carbo Chemowi (PCC) została przekreślona negatywną decyzją ministerstwa skarbu. Tymczasem wczoraj późnym popołudniem inwestor przystąpił do kontrofensywy.
Nieoczekiwanie PCC poinformował, że zgadza się na warunki Nafty Polskiej i ministerstwa skarbu.
— PCC przekazał Nafcie Polskiej ofertę aneksu do umowy sprzedaży akcji Tarnowa z podwyższoną ceną za akcje o oczekiwaną przez Naftę Polską kwotę ponad 50,6 mln zł. Ma ona zrekompensować jej pozostawienie w tarnowskich azotach zysku za 2005 r. — informuje Waldemar Preussner, właściciel PCC.
PCC zgadza się też na podpisanie aneksu przedłużającego umowy prywatyzacyjne do 15 grudnia. Zgodnie z pierwotnymi ustaleniami, wygasłyby już 3 listopada.
— Wyrażamy przekonanie, że stanowisko ministerstwa skarbu, które 27 października poinformowało o nagłym wycofaniu się ze sprzedaży Tarnowa i Kędzierzyna, jest wynikiem nieporozumień i braku dostatecznej informacji o przebiegu prowadzonych negocjacji między Naftą Polską a PCC — mówi Waldemar Preussner.
PCC jest przekonany, że minister skarbu przedłoży Radzie Ministrów rekomendację, dotyczącą zgody na zakup firm przez PCC.
Nafta Polska jest zaskoczona.
— Nic jeszcze nie wiem o tych propozycjach. Nie mogę więc udzielić komentarza — mówi Marek Drac-Tatoń, prezes Nafty Polskiej.
Jego zdaniem, ,,wszystko zostało już powiedziane”. Podobnego zdania jest skarb.
— 50,6 mln zł to rozwiązanie problemu dywidendy. Podtrzymujemy stanowisko zawarte w piątkowym komunikacie — mówi Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu.
Nafta Polska i resort skarbu snują już nowe plany dotyczące obu spółek. Pod uwagę brana jest giełda lub powtórzenie przetargu i negocjacje z inwestorami.
Resort poinformował w piątek, że nie sprzeda Tarnowa i Kędzierzyna PCC, ponieważ złożył on zbyt niską ofertę na spółki. Inwestor zaproponował za akcje tarnowskiej spółki 365,8 mln zł, a kędzierzyńskiej — ponad 100 mln zł.
Tymczasem w piątek prezes Anwilu Benedykt Michewicz znów potwierdził chęć kupna obu zakładów.