Pęcherzykowy sposób na podróbki

Pomysł na biznes: Właściciele firmy Bionik zapewniają, że stworzyli system weryfikacji oryginalności produktów i dokumentów bardziej skuteczny niż hologramy

Każdy człowiek posiada swoje indywidualne cechy biometryczne, jak odcisk palca, tęczówka oka, głos, rysy twarzy. Takich własności nie mają już przedmioty wytwarzane w masowej produkcji. Start-upowa spółka Bionik chce im je nadać, a tym samym ochronić przed podrabianiem. Firma opracowała system przewrotnie określany mianem „biometria przedmiotu”.

W jego przypadku oryginalność produktów ma uwiarygodniać polimerowa etykietka z „kodem pęcherzykowym”, czyli bąbelkami powietrza zatopionymi w przezroczystej płytce. Ich rozkład jest całkowicie przypadkowy, co wyklucza możliwość skopiowania. Grzegorz Koprowski, prezes Bionika, informuje, że prawdopodobieństwo wystąpienia identycznego układu pęcherzyków wynosi 1:10 160 .

Dodatkowo każda etykietka (naklejana na produkt) zawiera unikalny kod QR, numer referencyjny oraz informacje o zabezpieczanym przedmiocie i producencie ułatwiające identyfikację. Jakakolwiek próba zerwania i przeklejenia niszczy znacznik. Oryginalność produktu można zweryfikować po wejściu do elektronicznej bazy danych, za pomocą smartfona lub komputera z dostępem do internetu.

Dane o produkcie, w tym opis i zdjęcie oryginalnego produktu, wprowadza do systemu sam przedsiębiorca lub jego pracownicy za pośrednictwem zainstalowanego w firmie oprogramowania. Do przedsiębiorcy należy też aktywacja zabezpieczenia. Baza jest ogólnodostępna, dzięki czemu oryginalność produktu mogą zweryfikować dostawcy lub nawet indywidualni klienci.

Etykieta z tożsamością

Etykietką Bionika można zabezpieczyć niemal każdą grupę produktów, w tym najczęściej fałszowane: kosmetyki, produkty lecznicze, płyty muzyczne, oprogramowanie komputerowe, butelki z alkoholem. Ale „biometria przedmiotu” ma pomóc również w ochronie dokumentów tożsamości lub certyfikatów.

Obecnie firma zabiega m.in. o przychylność władz krajowych uczelni i próbuje je przekonać, że nowy system może się okazać skutecznym sposobem ochrony przed fałszerstwem dyplomów ukończenia studiów wyższych. Narzędzie mogliby wykorzystywać również pracodawcy do potwierdzania wykształcenia kandydatów w procesie rekrutacji. Bionik, by wykorzystać szansę pozyskania klientów w sektorze edukacyjnym, musi się jednak pospieszyć. W myśl zmian wprowadzonych w ubiegłym roku do ustawy o szkolnictwie wyższym, uczelnie mają jeszcze niecałe dwa lata na opracowanie własnych wzorów dyplomów i przedstawienie ich do akceptacji ministerstwa nauki i szkolnictwa wyższego.

— Mamy niewiele czasu, by przekonać władze uczelniane do nowej formuły zabezpieczenia i pozostawienia na dyplomie miejsca na wklejenie naszej etykietki identyfikacyjnej. Rozmawialiśmy już z kilkoma uczelniami na Śląsku i w Warszawie — informuje Kamil Czaplicki, wiceprezes spółki Bionik.

Korporacja zakodowana

Pomysłów na zastosowanie „biometrycznego zabezpieczenia” firma ma jeszcze wiele. Proponuje np. umieszczanie kodów na dokumentach korporacyjnych czy umowach, zwłaszcza w sytuacji, gdy istnieje obawa ich sfałszowania. Skan oryginalnego dokumentu trafia do elektronicznej bazy i w razie potrzeby można go porównać z wersją w obiegu. „Kody pęcherzykowe” mogą służyć również do zabezpieczania biletów wstępu na koncerty, imprezy sportowe i kulturalne.

— System był testowany podczas Kongresu Regionów w Świdnicy jako formuła rejestracji i monitoringu uczestników. Naklejone na kartach wstępu etykietki były skanowane każdorazowo przy wejściu i wyjściu uczestników z sal konferencyjnych, dzięki czemu organizatorod razu otrzymywał dane o ruchu w obiekcie. Informacje te mógł wykorzystać zarówno do zadań logistycznych, zapewnienia bezpieczeństwa, jak i analizy poziomu zainteresowania poszczególnymi panelami dyskusyjnymi — wymienia Grzegorz Koprowski.

Bez kapitału ani rusz

Pojawienie się Bionika w Świdnicy miało charakter promocyjny, firma nie ma jeszcze na koncie komercyjnych wdrożeń systemu. Wprawdzie koncept był dopracowywany przez minione dwa lata, formalnie spółka została założona pod koniec 2011 r. z pomocą pieniędzy unijnych uzyskanych w ramach Działania 3.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, wspierającego nowatorskie koncepty biznesowe.

Bionik cały czas poszukuje więc kontrahentów. Ten model ochrony przed fałszerstwem firmie będzie bardzo trudno wypromować samodzielnie, bez dodatkowego wejścia kapitałowego. Firma szuka zatem także inwestora.

— Komercjalizacja i promocja systemu na szeroką skalę wymaga dużych nakładów finansowych. Według naszych wyliczeń, do spopularyzowania „biometrii przedmiotu” w Polsce potrzebujemy do 2 mln zł. Natomiast wprowadzenie produktu na rynki globalne będzie kosztować znacznie więcej — mówi Grzegorz Koprowski. Na razie firma wybiera więc takie segmenty rynku, do których wejście nie jest kapitałochłonne i jednocześnie pozwala na zrealizowanie kilku projektów referencyjnych. Natomiast wizja rozwoju spółki zdecydowanie wychodzi poza granice kraju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Pęcherzykowy sposób na podróbki