Pekao wydłubie rodzynki

Beata Tomaszkiewicz LAS
opublikowano: 2006-04-06 00:00

Brak szczegółów umowy Unicredit z rządem uruchomił wyobraźnię rynku. Wiemy tylko jedno — na pewno go podzieli.

Pekao nie ucierpi na tej operacji. I tak będzie nr. 1.

— To ten bank przejmie 280 z 480 placówek Banku BPH, co znacznie zwiększy jego udział w rynku. W dodatku nie będzie musiał zapewne łączyć działalności, które mu nie pasują i nie wzbogacają jego biznesu. Operacja może też być znacznie tańsza i dużo łatwiejsza niż łączenie całego Banku BPH wraz z centralą. W dodatku teraz wystarczy Unicredit zgoda Komisji Nadzoru Bankowego (KNB) na wykonywanie głosów z akcji BPH. Natomiast nie będzie potrzebna zgoda na fuzję banków, bo Pekao weźmie tylko część przedsiębiorstwa, na co nie jest potrzebna zgoda KNB — ocenia Dariusz Górski, analityk DB Securities.

W dodatku na tej umowie nie powinni stracić drobni inwestorzy.

— Uważam, że po przejęciu przez Unicredit kontroli nad akcjami Banku BPH może ogłosić on wezwanie na pozostające w wolnym obrocie walory, proponując swoje papiery w zamian za akcje banku — uważa Andrzej Powierża, analityk BDM PKO BP.

Jego zdaniem, możliwe są różne scenariusze późniejszego podziału Banku BPH.

— Unicredit jest w stanie na pewno zrekompensować sobie znaczną część utraconych korzyści z braku zgody na przejęcie całego banku — mówi Andrzej Powierża.

Ta rekompensata będzie pochodzić między innymi ze sprzedaży części Banku BPH.

Chętnych nie brakuje

Obserwatorzy rynku twierdzą, że Unicredit dość łatwo znajdzie zainteresowanych na część Banku BPH — głównie za granicą.

— Unicredit może liczyć na duży popyt — twierdzi Dariusz Górski.

— Zakładając, że rząd chce utrzymać dużą konkurencyjność polskiego rynku bankowego, działające w Polsce banki raczej nie wchodzą w grę. Z polskich podmiotów szanse widzę jedynie dla PZU — ocenia Andrzej Powierża.

Z zagranicznymi chętnymi też nie będzie problemu.

— Na pewno w gronie chętnych widziałbym Nordeę, bo mogłaby się jej przydać większa sieć. Możliwe, że zainteresowany byłby także SEB, który wycofuje się z Banku Ochrony Środowiska. Poza tym wiele zagranicznych instytucji finansowych, które mają tylko przedstawicielstwa lub prowadzą działalność w bardzo ograniczonym zakresie. Do tej grupy doliczyłbym wielkich nieobecnych polskiego rynku finansowego np. banki z Wielkiej Brytanii — wylicza Dariusz Olszewski, prezes TDI.

Mały i duży BPH

Najtrudniej wyobrazić sobie co razem z 200 oddziałami Banku BPH, Włosi sprzedadzą przyszłemu inwestorowi. Zawarte w porozumieniu sformułowanie, że pod młotek pójdą powiązane z tymi placówkami usługi bankowe, jest bardzo enigmatyczne.

— Nic nie wiemy o stanie prawnym tej umowy. Trudno więc powiedzieć jak będzie wyglądał podział klientów i placówek — mówi Andrzej Powierża.

Nie wiadomo nawet, czy 200 placówek sprzedane zostanie razem z klientami, czy bez nich. W jaki sposób wybrane zostaną oddziały do sprzedaży. Na pewno klienci nie będą mięli wpływu na tę decyzję. Czy Bank BPH da im wybór — zostać w placówce sprzedawanej nowemu inwestorowi, czy przenieść się do Pekao?

— Nie wiadomo, czy w banku, który ma scentralizowany system informatyczny (klient w założeniu nie jest przypisany do oddziału — przyp. red.), uda się wydzielić klientów poszczególnych placówek — sprzedawanych i tych, które wejdą do Pekao. Wraz z klientami należałoby podzielić też portfele — depozytowy, kredytowy i inne, co także może spowodować wiele trudności — uważa Marcin Materna, analityk Millennium DM.

To właśnie w tym braku przypisania klienta do placówki obserwatorzy rynku widzą największy problem. Trudno bowiem sobie wyobrazić podział na pół — klientów i produktów.

Porozumienie kończy spór, który spowodował wszczęcie przez Komisję Europejską (KE) postępowania przeciwko polskiemu rządowi. KE zgodziła się bowiem na transgraniczną fuzję banków, którą Warszawa postanowiła zablokować. Zablokowanie przez PiS zgody na wykonywanie przez Unicredit prawa głosu z akcji Banku BPH zamknęło drogę do fuzji i wywołało falę krytyki Unii Europejskiej.

— Jaka z tego konkluzja? W Polsce warto inwestować — mówi premier Kazimierz Marcinkiewicz.

Zapowiada też kontynuację dialogu z KE na temat tego, ile rządy krajowe mają do powiedzenia w sprawie zatwierdzania fuzji.

— Takie porozumienie niekoniecznie kończy postępowanie — zapowiada jednak Jonathan Todd, rzecznik KE ds. konkurencji.

Komisja czeka na szczegóły porozumienia.