Pękł kryształ w Ammono

  • Alina Treptow
08-12-2014, 00:00

Rozłam wśród akcjonariuszy sprawił, że zamiast podbijać światowy rynek półprzewodników, innowacyjna spółka stoi przed widmem bankructwa

Jeszcze dwa lata temu warszawska spółka Ammono zapowiadała, że dzięki opatentowanym materiałom półprzewodnikowym z azotku galu (GaN) rzuci rękawicę światowym gigantom. Plany podbicia globalnego rynku stanęły jednak pod znakiem zapytania, po tym jak między akcjonariuszami, naukowcami — założycielami a funduszem Glencross Holdings, zawrzało. Pojawiły się wzajemne roszczenia, których — jak wynika z wpisów w KRS — obie strony postanowiły dochodzić przed sądem (więcej o nich w dalszej części tekstu). O powadze sytuacji najlepiej jednak świadczy ostatni wpis — sprzed kilku dni. Wynika z niego, że sąd ma nie tylko rozstrzygnąć spór między akcjonariuszami, ale też zadecyduje o ewentualnej upadłości spółki. Podczas nadzwyczajnego walnego zgromadzenia, zaplanowanego na 8 stycznia 2015 r., akcjonariusze zagłosują też nad uchwałą: o „dalszym istnieniu spółki” i wyrażeniu zgody na zawarcie przez nią umów umożliwiających dokończenie projektów badawczych. Andrzej Strehlau, prezes Ammono, nie odpowiedział na nasze pytania, o jakie umowy chodzi i czy w grę wchodzi sprzedaż realizowanych przez firmę projektów. Z KRS wynika również, że do czasu spotkania akcjonariuszy zarząd będzie prowadził rozmowy z podmiotami zainteresowanymi inwestycją w spółkę. Jeśli znajdą się chętni, podczas styczniowego walnego zapadnie decyzja o przyjęciu lub odrzuceniu ofert. Prezes Ammono nie odpowiedział, czyje akcje są na sprzedaż: funduszu (ma mniejszościowy pakiet), naukowców — założycieli czy nowo wyemitowane.

UKŁAD SIŁ:
Zobacz więcej

UKŁAD SIŁ:

Zanim doszło do konfliktu między akcjonariuszami, prezesem Ammono był Robert Dwiliński, jeden z naukowców i pomysłodawców technologii. Choć uczeni wciąż mają większościowy pakiet akcji spółki, obecnie zarządza nią mniejszościowy akcjonariusz. Marek Wiśniewski

Rządy mniejszości

Skomplikowana sytuacja w spółce nie zachęca do inwestycji. Andrzej Strehlau jest przedstawicielem mniejszościowego akcjonariusza — funduszu Glencross Holdings, związanego z kablówkową Vectrą.

— Nie wiem, co się dzieje w spółce, mimo że nad jej technologią pracowałem ostatnie 20 lat. Ze wszelkimi pytaniami proszę zwracać się do zarządu. Ani ja, ani Robert Dwiliński [współzałożyciel Ammono — red.] nie jesteśmy już zaangażowani w sprawy operacyjne — tłumaczy Leszek Sierzputowski, współzałożyciel i akcjonariusz Ammono.

Mimo że naukowcy są większościowymi akcjonariuszami, spółką zarządzają przedstawiciele funduszu. Według naszych informacji, przejęcie władzy umożliwiły zapisy umowy inwestycyjnej podpisanej kilka lat temu. Przypomnijmy, Glen Cross wszedł do Ammono w 2011 r. Miał pomóc w komercjalizacji innowacyjnej technologii. Problemy zaczęły się ponad rok temu. Jak wynika z wpisów w KRS, według założycieli, fundusz nie wywiązał się z umowy, bo nie objął drugiej emisji ponad 2,3 mln akcji. W takim wypadku powinien zapłacić spółce odszkodowanie. Druga strona, według naszych źródeł, skarżyła się na opóźnienia w komercjalizacji projektów i przejadanie pieniędzy. Fundusz miał też naukowcom za złe zbyt późne powiadomienie o problemach. Zgodnie z wpisami w KRS, Glencross Holdings domagał się w związku z tym od Ammono zapłaty ponad 35 mln zł.

Czarny scenariusz

Jeśli konflikt doprowadzi do upadłości Ammono, polska technologia nie wykorzysta swojej szansy. Według szacunków spółki, rynek półprzewodników GaN w 2015 r. będzie wart 25 mld USD rocznie. Hodowane przez Polaków kryształy, dużo lepsze od dostępnych obecnie materiałów, są przedmiotem zainteresowania koncernów motoryzacyjnych, producentów elektroniki, instytutów naukowych, sektora zbrojeniowego i agencji technicznych — łącznie kilkudziesięciu podmiotów, głównie z Azji i USA. Nad konkurencyjną technologią pracują Japończycy.

 

OKIEM EKSPERTA
Trudno dochodzić do swoich roszczeń

RYSZARD WOJTKOWSKI, partner Resource Partners:

Konflikty między akcjonariuszami nie są wcale takie rzadkie. Zaczynają być dużym problemem, gdy sytuacja się zaostrza i trafia do sądów, które nie chcą i nie umieją ich rozstrzygać. Sędziowie, jeśli tylko mogą, szukają formalnych powodów, by je odrzucić. Jeśli zajmą się sprawą, to zazwyczaj trwa ona tak długo, że po latach nie ma już co ratować. Ze swojego doświadczenia mogę też powiedzieć, że w obecnym porządku prawnym trudno dochodzić swoich roszczeń, szczególnie jeśli druga strona jest agresywnym graczem.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Pękł kryształ w Ammono