Pensje pójdą w górę

Na razie rząd przymierza się do podniesienia płacy minimalnej do 1850 zł i chce dać 2 mld zł na wyższe pensje dla pracujących w budżetówce

Początek czerwca to zawsze gorący okres dla kasy państwa. Urzędnicy resortu finansów siadają do prac nad założeniami do projektu budżetu państwa, które do połowy czerwca muszą trafić na biurka związków zawodowych i przedstawicieli pracodawców. To, jak będą policzone dochody i wydatki publiczne, będzie wynikało z prognozy wzrostu PKB o 3,8 proc. na 2016 r. oraz inflacji, która ma wynieść średnio w roku 1,7 proc.

Premier Ewa Kopacz wie, że w jej partii presja na większe wydatki będzie rosła i wcale nie zamierza się przed tym bronić. Musi jednak tak gospodarować publiczną kasą, żeby finanse publiczne wciąż pozostawały pod kontrolą.
Wyświetl galerię [1/3]

CZAS WYDAWANIA:

Premier Ewa Kopacz wie, że w jej partii presja na większe wydatki będzie rosła i wcale nie zamierza się przed tym bronić. Musi jednak tak gospodarować publiczną kasą, żeby finanse publiczne wciąż pozostawały pod kontrolą. Marek Wiśniewski

Budżet dla budżetówki

Z informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że w ubiegłą środę propozycje budżetowe Ministerstwa Finansów (MF) zostały już formalnie przyjęte przez członków stałego Komitetu Rady Ministrów, czyli przedstawicieli wszystkich resortów. Oprócz prognozy dla gospodarki ministrowie zajęli się też płacami.

— Resort finansów poinformował, że zgodnie z obowiązującą regułą wydatkową oraz możliwościami finansów państwa można wygospodarować 2 mld zł na podwyżki dla budżetówki — mówi nam osoba biorąca udział w posiedzeniu komitetu. Sam wskaźnik wzrostu płac nadal ma wynosić zero procent, zwiększy się jedynie fundusz płac. To znaczy, że podwyżki nie będą dla wszystkich takie same, a o ich skali zdecydują poszczególni dysponenci budżetowi.

— Gdyby z kwoty 2 mld zł wyłączyć nauczycieli, którym pensje były podnoszone w czasie kryzysu, to średni wzrost płac wyniósłby około 5 proc. — mówi nasze źródło i przypomina, że pensje większości urzędników były zamrożone od 2009 r.

Kość niezgody

Z naszych informacji wynika, że przedstawiciele komitetu uznali także, że firmy mogą sobie pozwolić na wzrost płacy minimalnej od przyszłego roku o 100 zł, do 1850 zł brutto.

Ten wskaźnik zawsze jest kością niezgody między pracodawcami a pracownikami. Niedawno Konfederacja Lewiatan wskazywała, że minimalna krajowa w wysokości 1800 zł byłaby optymalnym rozwiązaniem dla biznesu, ale związkowcy przyjęli już wspólne stanowisko, w którym wskazują, że powinna urosnąć o 7,4 proc., czyli wynieść około 1880 zł.

Gdyby rząd zdecydował się policzyć wzrost najniższej pensji zgodnie z ustawą, to podwyżka wyniosłaby zaledwie 32 zł. Dlatego w roku przedwyborczym rząd chce zwiększyć płacę minimalną — o ile pracodawcy nie dogadają się ze związkowcami — o blisko 6 proc. To znaczy, że dynamika będzie większa niż wzrost pensji w całej gospodarce, który w przyszłym roku ma wynieść 3,6 proc.

— Ostateczne decyzje zapadną zapewne w najbliższy wtorek i podejmie je premier Ewa Kopacz. Już prowadziła w tej sprawie konsultacje z ministrem finansów i koalicyjnym PSL — twierdzi nasz informator.

OKIEM EKSPERTA

Wybory napędzają wydatki

RAFAŁ BENECKI

główny ekonomista ING BSK

Pewne luzy w budżecie wydatków oczywiście są. Możemy sobie na to pozwolić, tym bardziej, że za chwilę będzie formalnie uchylona z Polski procedura nadmiernego deficytu. Z punktu widzenia finansów publicznych 2 mld zł to nie jest wielka kwota, a przed wyborami presja na poluzowanie w budżecie jest zawsze duża i podniesienie płacy w budżetówce to tylko jeden z przykładów. Także przyspieszenie wzrostu płacy minimalnej to ukłon w stronę wyborców, który może być odpowiedzią na to, co podnoszą nowi gracze na scenie politycznej. Miejsce na takie podwyżki na pewno jest, bo najniższa ustawowa pensja w porównaniu z innymi krajami jest w Polsce niska.

OKIEM PRZEDSIĘBIORCY

Wzrost z umiarem

JEREMI MORDASEWICZ

Konfederacja Lewiatan

Płaca minimalna w wysokości 1800 zł brutto w przyszłym roku jest rozsądnym kompromisem między oczekiwaniami pracowników a możliwościami małych polskich firm. Taki wniosek można wyciągnąć z sondażu przeprowadzonego wśród członków Konfederacji Lewiatan. W dużych miastach i dużych firmach do zaakceptowania byłaby nawet większa podwyżka. Trzeba jednak pamiętać, że członkami Lewiatana są przede wszystkim firmy średnie i duże. W małych firmach, w szczególności działających w biednych regionach, wynagrodzenie minimalne powyżej 1800 zł może spowodować zwolnienia pracowników o niskich kwalifikacjach.

OKIEM ZWIĄZKOWCA

Związkowcy chcą dyskusji

JAN GUZ

szef OPZZ

Wskaźnik waloryzacji jest na pewno wyższy, niż wynikałoby to z algorytmu ustawowego. W ramach trzech central związkowych ustaliliśmy już propozycje — wzrost płac w budżetówce powinien wynieść minimum 10,5 proc., a minimalne wynagrodzenie powinno zwiększyć się o przynajmniej 7,4 proc. Na pewno propozycja rządowa zbliża się do naszych oczekiwań i usiądziemy do dyskusji w Komisji Trójstronnej. Co do 2 mld zł dla sfery budżetowej, to będziemy się domagali, aby rząd przeliczył to na procentowy wzrost dla poszczególnych branż, bo inaczej będzie to próba skłócenia grup zawodowych. Trudno nie widzieć w tych propozycjach gestów przedwyborczych, ale dobrze, że są. To nie znaczy, że z automatu zyskają aprobatę związków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu