Penton Partners zamierza zebrać na nowe inwestycje 60 mln USD. Nie ma preferencji co do branż. Liczy się stopa zwrotu.
Penton Partners, fundusz private equity, ma obecnie do dyspozycji 7 mln USD zgromadzonych w ramach pierwszej puli. To kapitał, który wystarczy najwyżej na 2-3 nieduże inwestycje. Już przygotowuje się jednak do zamknięcia kolejnego funduszu, który będzie cztery razy większy.
— Chcemy uzyskać od inwestorów 60 mln USD. Zbieranie kapitału rozpocznie się we wrześniu. Teraz robimy rozeznanie rynku. Liczę, że uruchomimy fundusz jeszcze w tym roku — mówi Marek Chłopek, partner Penton Partners.
Fundusz szuka inwestorów głównie w Stanach Zjednoczonych, rzadziej w Europie.
Na krajowy kapitał lepiej się nie nastawiać.
— Brak krajowych źródeł finansowania jest największą barierą w rozwoju klasycznych funduszy venture capital, czyli takich, które inwestują w firmy na starcie lub wczesnym etapie rozwoju. W Polsce brakuje kapitału właśnie na takie przedsięwzięcia. W innych krajach państwo wspiera tego typu fundusze, np. przez odpowiednie bodźce podatkowe — mówi Barbara Nowakowska, szefowa Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych.
— Rzeczywiście, nie interesują nas firmy raczkujące — przyznaje Marek Chłopek.
W przeciwieństwie do innych inwestorów tego typu Penton nie ma natomiast preferencji branżowych.
— Każdy projekt, który może przynieść korzyści, jest wart rozważenia. W Polsce nie możemy sobie pozwolić na ograniczanie się do wybranych sektorów. Zbyt mało jest średnich firm na odpowiednim etapie rozwoju — uważa Marek Chłopek.
Ale przyznaje, że na razie Polska jest jedynym rynkiem działania funduszu. Penton może wyłożyć na jeden projekt 2-7 mln USD. Średni czas inwestycji wynosi pięć lat.
Wcześniej grupa zrealizowała kilka inwestycji, m.in. w Kujawskie Zakłady Poligraficzne. Penton jest także drobnym akcjonariuszem PZU i Południowego Koncernu Energetycznego.