Arkadiusz Siwko zrezygnował z kierowania Polską Grupą Zbrojeniową (PGZ) – podało wczoraj Ministerstwo Obrony Narodowej. Zastąpi go Błażej Wojnicz, od niedawna zarządzający Polskim Holdingiem Obronnym z którego wywodzi się PGZ.

- To młody prawnik, nie ma dużego doświadczenia w zarządzaniu przemysłem obronnym. Trudno ocenić jak sobie poradzi – mówi Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Kraju.
Branżowi eksperci i przedstawiciele firm nie wypowiadają się natomiast na temat przyczyn odejścia Arkadiusza Siwki, podkreślając, że oficjalnie ich nie znają. Lista domysłów jest jednak długa.
- Nie układały się dobrze relacje prezesa i wiceprezesa Macieja Lwa Mirskiego. W końcu jeden musiał odejść – to najczęściej wymieniany powód.
- W ubiegłym tygodniu prezes Siwko był w delegacji w USA, a w piątek uczestniczył w spotkaniu ze związkowcami, podczas którego został poproszony o stawienie się w MON. Może w negocjacjach z Amerykanami coś poszło nie tak – przypuszcza inny przedstawiciel branży.
Głośno też o tym, że prezesowi niełatwo współpracowało się z ministrem Antonim Macierewiczem.
Kilka miesięcy temu do mediów docierały informacje o tym, że Arkadiusz Siwko zamiast PGZ wolałby zarządzać na przykład Orlenem, gdzie trafił do rady nadzorczej. Jednak kilka miesięcy temu z niej odszedł i temat wydaje się nieaktualny. Zbrojeniowi menedżerowie prognozują, że bez pracy nie pozostanie jednak długo.
Do „PB” docierają też informacje dotyczące tempa wdrażania przetargów i realizacji kontraktów dla armii. Firma doradcza Deloitte opublikowała niedawno raport z którego wynikało, że w tym roku znacznie zwiększy się globalna produkcja zbrojeniowa. Dotyczy to także Polski, gdzie wartość budżetu obronnego sięgnąć ma 37,15 mld zł, o 1,25 mld zł więcej niż w ubiegłym roku. W branży zbrojeniowej pojawiają się jednak opinie, że wzrost nie będzie możliwy bez znaczącego przyśpieszenia w ogłaszaniu przetargów i realizacji kontraktów. Od tempa realizacji inwestycji w zbrojeniówce zależy też tegoroczny wzrost gospodarczy. Część rozmówców „PB” uważa, że to jeden z powodów dla których resort rozwoju chciałby mieć większy wpływ na sektor zbrojeniowy, nadzorowany przez szefa MON, Antoniego Macierewicza. Nie spodziewają się natomiast, że w przyśpieszeniu pomogą obecne roszady personalne, wręcz przeciwnie, obawiają się opóźnień spowodowanych organizacją pracy zarządu po zmianach kadrowych.