W styczniu klienci MCI Gandalf Aktywnej Alokacji nie zarobili. Zarządzający liczył na spadki i się przeliczył.
Fundusze absolutnej stopy zwrotu w teorii powinny zarabiać w każdych warunkach. Różnie z tym bywa. W momencie sierpniowo-wrześniowych spadków na giełdzie potrafiły jedynie zminimalizowaćstraty. W styczniu średni zysk w tej grupie funduszy wyniósł 1,7 proc., a najlepszy zarobił nawet 6,5 proc. Jednak hossę na giełdach nie wszyscy potrafili wykorzystać. Robert Nejman, zarządzający MCI Gandalf Aktywnej Alokacji, spodziewał się spadków, grał na krótko i przegrał. Portfele klientów skurczyły się o 1,5 proc. — Zakładaliśmy, że styczniowe zwyżki na giełdach to tylkokorekta, która nie potrwa długo. Liczyliśmy, że powrócą spadki i przyjmowaliśmy krótkie pozycje. Dodatkowo część straty powstała na walutach. Fundusz ma średnie zaangażowanie na rynku walutowym. W portfelu posiada dolary, euro i funty, które traciły po gwałtownym umocnieniu złotego — mówi Robert Nejman, zarządzający MCI Gandalf Aktywnej Alokacji.