PFR wspiera polskie podboje

Brak kapitału nie przeszkodzi firmie w ekspansji, jeśli ma dobry pomysł na biznes, centrum decyzyjne nad Wisłą i płaci podatki w Polsce. Może liczyć na wsparcie funduszu.

Aż 47,1 proc. dużych polskich spółek planuje bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) w najbliższych dwóch latach — wynika z ankiety przeprowadzonej przez Fundusz Ekspansji Zagranicznej (FEZ) zarządzany przez PFR TFI. Firmy, które nie mają takich planów, uzasadniają to m.in. specyfiką prowadzonej działalności, strategią zakładającą orientację na polski rynek i wczesnym etapem rozwoju. Dla wielu jednak problemem jest brak kapitału. Jak wynika z badania, rozwiązaniem najbardziej poszukiwanym przez przedsiębiorców myślących o ekspansji (22,5 proc.) jest finansowanie kapitałowe zagranicznej spółki z możliwością odkupienia udziałów. Taki instrument oferuje FEZ. Fundusz, utworzony w 2015 r., nie jest instytucją pomocową, ale działa na zasadach rynkowych. Zbigniew Głuchowski, zarządzający FEZ FIZ AN, określa go mianem śnieżnej kuli, która dopiero nabiera rozpędu. FEZ skierowany jest do polskich firm, które inwestują lub chcą inwestować na zagranicznych rynkach. Kwestia polskości i płacenia w Polsce podatków jest bardzo ważna.

Zobacz więcej

EKSPANSJA EWOLUUJE: Obecnie polskie firmy, przejmując zagraniczne spółki, kierują się głównie chęcią zwiększenia eksportu z Polski. FEZ zarządzany przez PFR TFI, którym kieruje Ewa Małyszko, spodziewa się jednak, że będzie przybywać inwestycji w produkcję za granicą, realizowanych z myślą o bliskości odbiorców lub w krajach o niższych kosztach. Fot. ARC

— Trwałe zakotwiczenie partnera w Polsce pozwala funduszowi na szybką i klarowną weryfikację jego doświadczenia i kompetencji, które są istotne dla rozpoczęcia rozmów dotyczących potencjalnego zawarcia umowy inwestycyjnej — podkreśla Ewa Małyszko, prezes PFR TFI. Dla funduszu ważne są także realny biznes i wartość dodana generowana w Polsce oraz działający tutaj ośrodek decyzyjny, co ułatwia również dalszą współpracę.

Prześwietlanie projektu

Zanim potrzebujący uzyska finansowanie, fundusz przeprowadza dwuetapową analizę. Pierwszy etap jest szybki i bezkosztowy — liczy się w nim doświadczenie biznesowe i kompetencje, a pożądane są rosnące obroty, coroczne zyski i akumulowanie kapitału. Na drugi etap, który może być poprzedzony podpisaniem listu intencyjnego, składają się: analiza szczegółowego biznesplanu i liczne rozmowy. Wszystko to prowadzi do zawarcia umowy inwestycyjnej, a czasem — odrzucenia projektu. Oba etapy z sukcesem przebyło już kilka firm. Pierwszą była giełdowa spółka Esotiq & Henderson, k t ó r a w styczniu 2016 r. zawarła umowę z FEZ dotyczącą wspólnej inwestycji w rozwój spółki Esotiq Germany. Kilka przedsiębiorstw właśnie prowadzi rozmowy z funduszem. Jest wśród nich Unified Factory, która chce rozwinąć działalność na Filipinach, i Elemental Holding, szukający finansowania inwestycji m.in. na Litwie.

Niechciane sektory

Przez dwa lata fundusz prowadził rozmowy z kilkudziesięcioma firmami. Nieliczne skończyły się sukcesem. Zdarzało się, że rezygnowali sami zainteresowani.

— Najczęstszym scenariuszem było niepowodzenie negocjacji pomiędzy sprzedającym a polską spółką zainteresowaną przejęciem zagranicznego podmiotu — mówi Zbigniew Głuchowski.

Firma może być jednak skreślona już na wstępie, jeśli działa w branży, w której fundusz nie inwestuje. Projektów związanych z bronią, produktami tytoniowymi czy hazardem FEZ nawet nie analizuje, podobnie jak 15 instytucji finansowych, które są zrzeszone w European Development Finance Institutions. Firmy z pozostałych sektorów — od rolnictwa przez produkcję i usługi aż po fintech i IT — jeśli nie unikają płacenia podatków, mogą śmiało zgłaszać się do FEZ, bo fundusz nie ma strategii sektorowej.

Milionowy próg

Fundusz w trakcie dwuletniej działalności weryfikował, gdzie leżą granice rozsądnych inwestycji. W ten sposób powstały widełki finansowe inwestycji — od jednego do kilkunastu milionów euro.

— Nie wykluczamy małych projektów, ale musimy też myśleć o kosztach. Uważamy, że 1 mln EUR jako minimalna kwota inwestycji ze strony funduszu to rozsądny poziom. Zwykle uzgadniamy z partnerem, że nasze pieniądze będą zablokowane w projekcie na 5-7 lat. Po takim okresie zazwyczaj jest już jasne, czy projekt się udał — wyjaśnia Ewa Małyszko. Fundusz ustanowił też widełki czasowe — 5-10 lat. Podpisując umowę inwestycyjną, zobowiązuje się do odsprzedania, na żądanie partnera, wszystkich swoich udziałów w projekcie.

Partner natomiast zobowiązuje się do ich odkupienia.

— Zakładamy, że po kilku latach będziemy reinwestować zyski z inwestycji. FEZ działa na zasadzie funduszu evergreen, czyli przy założeniu, że nigdy nie wygaśnie — dodaje Ewa Małyszko.

Nie tylko Unia

Na pierwszych kilka lat działalności fundusz przewiduje finansowanie wartości 1,5 mld zł. Szacunki bazują na możliwości realizacji potencjalnych inwestycji. Perspektywy polskiej ekspansji rysują się obiecująco. Już dzisiaj 88,5 proc. spółek ankietowanych w badaniu PFR TFI eksportuje produkty i usługi, a 51 proc. jest obecnych na zagranicznych rynkach jako inwestor bezpośredni. 90 proc. bezpośrednich inwestycji zagranicznych polskich firm przypada na UE i inne rynki europejskie. W badaniu przedsiębiorstwa deklarowały jednak również plany m.in. w Rosji (2 proc.), Chinach (2 proc.), Iranie i Indonezji (2 proc.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Łuszczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / PFR wspiera polskie podboje