We wtorek rząd może zaakceptować sprzedaż Polskich Hut Stali. Dzięki temu wierzyciele spółki mają odzyskać część pieniędzy. Problem w tym, że wielu z nich twierdzi, iż w negocjacjach nic jeszcze nie zostało ustalone. A przecież MSP już parafowało umowę prywatyzacyjną.
Im bliżej finału prywatyzacji Polskich Hut Stali (PHS), tym więcej niejasności. Na najbliższym posiedzeniu Rady Ministrów powinna zostać zaakceptowana umowa prywatyzacyjna. Jednym z jej elementów jest wykup długów PHS wobec innych spółek Skarbu Państwa wartości 1,6 mld zł.
Państwowi wierzyciele nic jednak nie wiedzą o zasadach sprzedaży swoich należności lub akcji PHS (jeśli długi zostaną skonwertowane).
— Nic jeszcze nie zostało ustalone — mówi Joanna Knaś, odpowiadająca za kontakty z prasą w Będzińskim Zakładzie Elektroenergetycznym.
Podobnie wygląda sytuacja w przypadku PKP, którym hutniczy koncern jest winien 800 mln zł.
— Rada nadzorcza nie otrzymała jeszcze żadnych informacji na ten temat — mówi Adam Wielądek, szef rady nadzorczej PKP.
Czyżby Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) podjęło już decyzję za swoje spółki?
— Odbyły się rozmowy LNM z wierzycielami. Ministerstwo nie wchodzi w kompetencje zarządów. Nie byliśmy stroną tych negocjacji — mówi Janusz Kwiatkowski, rzecznik MSP.
— Zasady zostały uzgodnione. Obecnie dopracowujemy techniczne szczegóły — dodaje Konrad Urbański, wiceprezes Larchmont Capital, firmy doradzającej LNM.
Tak naprawdę negocjacje były, ale w kilku przypadkach najwyraźniej nie doprowadziły do konkretnych ustaleń. Co w takim razie zapisano w parafowanej umowie prywatyzacyjnej?
Wiadomo jedynie, że jeśli rząd przyjmie umowę prywatyzacyjną, wówczas zarządy spółek, wierzycieli PHS, skierują do rad nadzorczych wnioski o zgodę na sprzedaż wierzytelności albo konwersję ich na akcje. Jeśli rady powiedzą tak, wówczas zgodę musi jeszcze wyrazić WZA tych firm, czyli w praktyce resorty: skarbu, gospodarki lub infrastruktury.
Problem długów rozwiąże się sam, jeśli fiaskiem zakończą się rozmowy LNM ze związkowcami PHS. Te ruszą najwcześniej w poniedziałek i mają potrwać maksymalnie do 24 września. Warto przypomnieć, że źródła zbliżone do LNM szacują propozycje załogi aż na 1,2 mld zł.
— LNM wiele zaoferował w negocjacjach z MSP i wierzycielami. Worek nie jest jednak bez dna — mówi jeden z przedstawicieli inwestora.
— Mamy żal do MSP, że nie pozwoliło na wcześniejsze rozmowy z inwestorem. Jeśli nie uda nam się uzgodnić warunków pakietu socjalnego, odpowiedzialność będzie ponosić rząd — mówi Władysław Molęcki, rzecznik związkowców.
Jeśli rozmowy LNM i załogi zakończą się fiaskiem, to pewnie powtórzy się scenariusz z G-8. Z powodu braku porozumienia w sprawie pakietu socjalnego przetarg został unieważniony.
Jeśli tak się stanie w przypadku PHS, możliwy będzie powrót do gry US Steel, którego ofertę odrzuciło MSP, albo upadłość.
Na związkowcach ciąży więc teraz — zdaniem resortu skarbu — odpowiedzialność za przyszłość ich firmy.



