Pięć globalnych konsorcjów atomowych czeka niecierpliwie na koniec roku. Zgodnie z zapowiedziami, do końca 2015 r. PGE EJ 1, spółka celowa odpowiedzialna w ramach grupy PGE za przygotowanie procesu inwestycyjnego, powinna uruchomić tzw. postępowanie zintegrowane. W ramach przetargu wybrane zostanie konsorcjum, które zapewni technologię, know-how, a także część finansowania projektu, szacowanego przez rynek na 40-60 mld zł.

Chińska kasa jest OK
Do końca roku został zaledwie ponad miesiąc.
— Trwają ostatnie przygotowania. Jeśli chodzi o podjęcie decyzji o uruchomieniu postępowania, wymaga ono jeszcze zgód korporacyjnych PGE i PGE EJ 1— mówi Jacek Cichosz, prezes PGE EJ 1. W blokach startowych czekają na to oferenci, czyli pięciu dostawców technologii: amerykański Westinghouse,spółka GE Hitachi, kanadyjski SNC-Lavalin Nuclear będący właścicielem Candu, francuskie Areva i EDF oraz koreańskie KEPCO. Nie ma w tym gronie chińskich dostawców technologii, nie ma też podmiotów rosyjskich.
— Jeśli chodzi o dostawców chińskich, to nie mają na razie europejskich licencji, a my zamierzamy oprzeć się na rozwiązaniach licencjonowanych także przez inne nadzory jądrowe. Jeśli chodzi o dostawców rosyjskich, to nie przejawiali wyraźnego zainteresowania naszym projektem. Sytuacja geopolityczna nie sprzyjałaby takiej współpracy — tłumaczy Jacek Cichosz.
Pięciu dostawców ma sformować konsorcja, których kompetencje będą szerokie: od dostaw paliwa przez budowę i wsparcie w eksploatacji bloku aż po zaangażowanie kapitałowe. Co ciekawe — w obszarze finansowania obecność podmiotów chińskich nie będzie już przeszkodą. W połowie 2016 r., w ramach procedury kwalifikacji, komisja przetargowa oceni konsorcja.
— Dążymy do tego, by po etapie kwalifikacji zostały trzy. Taka liczba zagwarantuje konkurencyjność procesu, a jednocześnie umożliwi przeprowadzenie gruntownych i merytorycznych negocjacji — uważa Jacek Cichosz.
Postępowanie zintegrowane to tylko jeden z wielu etapów wieloletniego procesu przygotowania i budowy elektrowni atomowej. Kluczowy moment nadejdzie w 2019 r., kiedy rząd będzie musiał podjąć tzw. decyzję zasadniczą, czyli zadecydować — lub nie — o rozpoczęciu budowy. Do tego czasu zarówno PGE, jak i oferenci będą ponosili koszty. Dla PGE oraz pozostałych udziałowców PGE EJ 1 (KGHM, Enea, Tauron) zgodnie z umową wspólników oznacza to wydatek na poziomie około 1 mld zł do 2019 r. Dla oferentów — to też koszty, idące w miliony.
Rząd patrzy na górnictwo
Przygotowania do budowy elektrowni atomowej rozpisane są na wiele lat, a uruchomienie pierwszego bloku przewiduje się na lata 2027-29, dlatego projekt potrzebuje poparcia politycznego, ale o charakterze ponadpartyjnym. Na razie jego perspektywy są mgliste — Krzysztóf Tchórzewski, minister energetyki, do tematów związanych z atomem podchodzi z rezerwą.
— Pierwszym wyzwaniem gospodarczym i politycznym jest dla mnie przygotowanie procesów, które mają uporządkować sytuację w górnictwie — mówił w wywiadzie dla PAP. © Ⓟ