Piekło w raju podatkowym

opublikowano: 04-04-2016, 22:00

Polscy urzędnicy będą badać sprawę tzw. panamskich papierów. Eksperci nie mają złudzeń — dopóki króluje nadmierny fiskalizm, takie historie będą się powtarzać

W weekend Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ) we współpracy ze 108 redakcjami z całego świata (400 dziennikarzy z 80 krajów) opublikowało wyniki trwającego blisko rok badania gigantycznej bazy tajnych danych, które wyciekły z panamskiej kancelarii prawnej Mossack Fonseca. BBC podała, że informacje dotyczą tysięcy klientów kancelarii, która specjalizowała się w zakładaniu spółek (typu offshore) w tzw. rajach podatkowych w celu obniżania lub unikania opodatkowania (niektóre wątki afery wskazują też na możliwość prania brudnych pieniędzy i omijania sankcji). Szefostwo Mossack Fonseca poinformowało wczoraj, że dane dotyczące klientów kancelarii i ich operacji biznesowych padły łupem hakerów. Zapewniły jednocześnie, że kancelaria postępowała zgodnie z prawem i dbała, by zakładane przez nią spółki nie były wykorzystywane do uchylania się od podatków, prania brudnych pieniędzy, finansowania terroryzmu czy innych nielegalnych działań.

Polskie podwórko

Amerykańska telewizja CNBC stwierdziła, że „panama papers” wstrząsną rajami podatkowymi. Gerard Ryle, dyrektor dziennikarskiego konsorcjum, które zbadało „panamskie papiery” i ujawniło aferę, uważa, że ten przeciek będzie „prawdopodobnie największym ciosem, jaki kiedykolwiek otrzymał świat offshore”. Na liście klientów wymienia się m.in. prezydentów Chin, Ukrainy, Pakistanu, Syrii, byłego prezydenta Egiptu, premiera Islandii, nieżyjącego ojca premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona. BBC wskazuje, że związek z „panama papers” może mieć grupa bliskich współpracowników Władimira Putina, prezydenta Rosji. Jest też i sportowy celebryta — Lionel Messi, piłkarz Barcelony. Pojawia się też kilka polskich nazwisk: Pawła Piskorskiego, byłego prezydenta Warszawy i byłego eurodeputowanego (obecnie lider Stronnictwa Demokratycznego) oraz kilku biznesmenów. Klientami Mossack Fonseca mieli być np. Mariusz Walter i Bruno Valsangiacomo (akcjonariusze ITI) oraz Marek Profus, którego firma handluje paliwami i sprzętem

wojskowym (wydaje też tygodnik „Piłka nożna”). Z publikacji związanych z „panama papers” nie wynika, aby osoby te złamały prawo. — Sprawa dokumentów, które wyciekły z panamskiej kancelarii prawnej, a dotyczą zakładania firm w rajach podatkowych, będzie analizowana — zapowiada Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny. Przypomniał, że to już drugi taki przypadek wycieku wrażliwych danych, wskazujących na możliwość unikania opodatkowania. Pierwszy dotyczył szwajcarskiej filii HSBC, przechowującej na kontach nieopodatkowane pieniądze. — Wtedy prokuratura zlekceważyła te informacje. Być może te sprawy trzeba byłoby połączyć i prowadzić w ramach jednego postępowania — dodaje Zbigniew Ziobro. Szybko zareagowało też Ministerstwo Finansów. Wiceminister Wiesław Jasiński podkreślił, że prokuratura rozpocznie działanie, gdy Generalny Inspektor Informacji Finansowej skieruje do niej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw. Najpierw zostanie przeprowadzone postępowanie analityczne pod kątem ewentualnego prania brudnych pieniędzy, przestępczości podatkowej i finansowania terroryzmu.

Zły przykład

Czy tak mizerny „polski ślad” w aferze „panama papers” oznacza, że nasi obywatele i przedsiębiorcy nie zostali jeszcze „wykryci”, czy raczej nie biorą udziału w podejrzanych przedsięwzięciach w rajach podatkowych? — Nasza firma prowadzi doradztwo także za granicą. Nigdy naszym klientom nie tworzyliśmy żadnych podejrzanych struktur w rajach podatkowych. Uważam, że nie należy przeceniać udziału polskich podmiotów w takich działaniach. Moim zdaniem, to zupełny margines. Gdyby Polacy byli zamieszani w takie struktury, wyszłoby to już w tych publikacjach. Smutne jest raczej

to, że w „panama papers” pojawiają się przywódcy państw. Od takich osób należałoby oczekiwać przyzwoitości i dobrego przykładu — mówi Renata Dłuska, doradca podatkowy, partner w kancelarii MDDP. Agnieszka Rzepecka, prezes firmy doradczej OpusNet, podkreśla, że z biegiem czasu będzie wyciekać coraz więcej wrażliwych danych bankowo-podatkowych, także dotyczących Polaków. — W latach 90. wielu obywateli polskich korzystało z usług szwajcarskich banków, które były wzorem poufności. Od pewnego czasu tajemnica bankowa w Szwajcarii ulega erozji. Nie można wykluczyć, że zainteresowane rządy, także polski, zechcą kupować interesujące informacje. Ponadto w ramach UE rozwijany jest system automatycznej wymiany informacji podatkowych. To również będzie przyczyniać się do większej jawności, ale też wyciekania wrażliwych danych — mówi Agnieszka Rzepecka. Jej zdaniem, małe są szanse, by polski fiskus skuteczniej walczył z podatkowymi przekrętami.

— Będzie bardzo dużo szumu medialnego, który może w jakimś zakresie zadziała odstraszająco, ale żeby skutecznie ścigać podatkowych przestępców, trzeba włożyć wiele wysiłku organizacyjnego, finansowego i czasu. Mimo zapowiedzi od lat nie widać, by fiskus sobie z tym radził. Obecnie rząd chce eliminować legalną optymalizację podatkową poprzez wdrożenie tzw. klauzuli do walki z unikaniem opodatkowania. Mam wątpliwości, czy poza efektem medialnym pojawią się prawdziwe sukcesy na tym polu — dodaje Agnieszka Rzepecka. Zdaniem doradcy podatkowego Radosława Gomułki, międzynarodowa optymalizacja podatkowa jest ceną, jaką państwa płacą za nadmierny fiskalizm. — Walka z nią przypomina walkę z korupcją. Dlatego próby uszczelnienia systemu, bez wyeliminowania patologii leżących u jej podstaw, przypomina tylko gonienie króliczka — uważa Radosław Gomułka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu