Pieniądze nie dojechały

Artur A. Adamski
opublikowano: 1998-12-04 00:00

Pieniądze nie dojechały

Notowania akcji TP SA nie przyniosły spodziewanych efektów

Wraz z pojawieniem się na giełdzie akcji Telekomunikacji Polskiej nie nastąpił ożywczy ruch w górę. Taki bowiem pojawił się już wcześniej: przed debiutem na najważniejszych rynkach świata nastąpiło odreagowanie po spadkach spowodowanych kryzysem rosyjskim i drugą falą kryzysu dalekowschodniego. Zachód pociągnął w górę również Warszawę. Zresztą powrót byka dopomógł w sprzedaniu papierów TP SA.

Wraz z pojawieniem się akcji „tepsy”, prawie wszyscy giełdowi specjaliści wskazywali na możliwość przybycia nad Wisłę nieznanych do tej pory inwestorów. Miały to być potężne fundusze i banki inwestycyjne, które ze względu na niewielki rozmiar naszej giełdy, miały wręcz regulaminowy zakaz inwestowania na tego typu rynkach. Po prostu wabikiem miał być ponad 80-proc. wzrost kapitalizacji parkietu, a także perspektywiczna i rozwojowa branża, w jakiej działa TP SA, oraz jej trudna do obalenia pozycja monopolisty.

Słowo „miały” jest tu jak najbardziej adekwatne, gdyż tych wymarzonych przez wszystkich pieniędzy jakoś nie widać. Nie pojawiła się gotówka mająca podnieść kursy i pogrubić portfele inwestorów. Obserwacja zachodnich parkietów i krajowego jest niezbitym tego dowodem. Gdy tam indeksy biją kolejne rekordy, u nas WIG z trudnością odrabia niedawne straty. I daleko mu jeszcze do wartości z wakacji tego roku.

Nie można się dziwić takiej sytuacji: londyńskie City będące centrum europejskiej finansjery przeżywa poważne trudności, a Amerykanie akcji TP SA nie rozchwytywali. W Londynie trwa zażarta dyskusja czy warto w ogóle inwestować w emerging markets (rynki wschodzące). Na razie górą są ci, którzy raczej nie są skłonni kupować tu papierów, gdyż wiele potężnych banków i domów maklerskich redukuje liczbę pracowników. Posady tracą głównie zajmujący się właśnie rynkami wschodzącymi.