Pieniądze są, ale nie dla wszystkich

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2006-04-07 00:00

Fundusze gromadzą pieniądze. Wierzą, że w tym roku będą miały co wybierać. Tylko wśród średnich i dużych firm.

Fundusz Mid Europa Partners ogłosił kilka tygodni temu zamknięcie procesu pozyskiwania środków do nowego funduszu private equity przeznaczonego dla środkowej Europy. Ma on do zainwestowania 650 mln EUR. To największy do tej pory fundusz inwestycyjny tego typu w naszym regionie. Część środków trafi do Polski — w Warszawie mieści się jedno z trzech europejskich biur grupy i tylko od atrakcyjności projektów zależy, na które rynki zostanie skierowany największy strumień pieniędzy. Tą zasadą kierują się już niemal wszyscy inwestorzy finansowi private equity/venture capital (PE/VC) obecni na polskim rynku.

— Nie ma znaczenia, w którym kraju zainwestujemy. Jeśli jakość projektów będzie na wysokim poziomie, to chętnie ulokujemy wszystko w Polsce — mówi Paweł Scott, partner w funduszu Argus Capital.

Fundusze nie trzymają się już ścisłego podziału branżowego i rozpatrują każdy potencjalnie atrakcyjny projekt.

Portfel pęka w szwach

Polska konkuruje dziś o kapitał nie tylko z Węgrami czy Czechami, ale również Estonią, Bułgarią, Rumunią i Słowenią. Na szczęście nie jest to współzawodnictwo o towar deficytowy. Pod względem dostępności środków rok zapowiada się bardzo dobrze — do końca grudnia inwestorzy będą dysponować 2 mld EUR.

Z funduszu zebranego rok temu Advent International ma do wydania 330 mln EUR. Projektów dla świeżo zgromadzonych 100 mln EUR szuka też 3 TS Capital Partners. Aż pięć firm zarządzających jest na etapie — lub wkrótce w niego wejdzie — pozyskiwania inwestorów i gromadzenia nowego kapitału. W tej grupie są m.in. klasycy inwestycji na polskim rynku, tacy jak Innova Capital, który w połowie roku obiecuje udostępnić fundusz wysokości 200 mln EUR, czy Enterprise Investors (EI).

— Chciałbym jeszcze przed końcem roku przygotować fundusz, który zgromadzi do 600 mln EUR, czyli dwa razy więcej niż poprzedni — zapowiada Jacek Siwicki, szef EI.

W drugim kwartale tego roku nowy fundusz uruchomi Argus. 80 proc. środków już zostało zebranych. W sumie inwestor będzie dysponował 250 mln EUR. Paweł Scott przyznaje, że pracuje już nad projektami, które zostaną z niego sfinansowane.

— Mamy pięć zaawansowanych projektów. W porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat ich jakość jest zdecydowanie lepsza, a rynek się uporządkował. Fundusze wiedzą już, czego szukają, podzieliły się rynkiem według wielkości projektów, nie konkurują już wszyscy ze wszystkimi o wszystko — uważa Paweł Scott.

— Ten rok zapowiada się ciekawiej. W 2005 r. tylko wychodziliśmy ze spółek, nie było atrakcyjnych możliwości do inwestowania — przyznaje Piotr Noceń z 3 TS Capital Partners, który w nowym funduszu ma do zainwestowania 100 mln EUR.

Optymistyczna przyszłość

Funduszy, które w 2005 r. nie zrobiły ani jednej inwestycji, jest więcej: Argus, Renaissance Partners, Caresbac, DBG. Teraz zamierzają to nadrobić.

— To był kiepski rok, ale gospodarka wreszcie ruszyła, a razem z nią poprawiły się wartość projektów i otoczenie inwestycyjne. Spodziewam się, że w tym roku wejdziemy co najmniej w sześć nowych spółek — zapowiada Jacek Korpała, dyrektor zarządzający DBG.

— W ciągu 18 miesięcy sprzedaliśmy wszystkie sześć firm z portfela I funduszu. W II funduszu mamy jeszcze środki na dwa projekty, nad którymi już pracujemy. Latem rozpoczniemy zbieranie III funduszu, wartości 50-60 mln EUR, który chcemy uruchomić w 2007 r. — wylicza Piotr Bardadin, partner Renaissance Partners.

Nie dla psa kiełbasa

Nieograniczone możliwości finansowe deklaruje rozpoczynający działalność w Polsce KBC Private Equity. Firma, za którą stoi belgijski bank KBC i KBC Insurance, chce wypełnić rynkową lukę i skoncentrować się na wykupach całych firm.

Do naszych drzwi pukają także potężne grupy inwestycyjne, jak Apax Partners czy Carlyle Group. To prawdziwe rekiny — interesują ich projekty wyceniane w setkach milionów dolarów. O takie u nas jeszcze trudno, ale to tylko kwestia czasu.

Jednak dla szukających finansowania projektów w fazie pomysłu lub początkujących firm dostęp do kapitału jest coraz trudniejszy. Zwrot w dotychczasowej polityce robi Caresbac, jeden z niewielu funduszy specjalizujących się w mniejszych projektach.

— Podwyższamy dolny próg wartości inwestycji, w które celujemy, z 1,5 do 3 mln zł. Z myślą o takich projektach zamierzamy zebrać 100 mln EUR do nowego funduszu — zapowiada Filip Karpiński z Caresbac Polska.