Pieniędzy z papierosów nie przybędzie

Lata wzrostu wpływów z akcyzy tytoniowej to już przeszłość — mówi Jacek Kapica, szef Służby Celnej. Teraz trzeba uszczelniać system

Słabnie wsparcie budżetu państwa przez polskich palaczy. Wysokości wpływów akcyzowych w poszczególnych kategoriach resort finansów jeszcze nie ujawnia, ale po 11 miesiącach 2013 r. dochody z papierosów były o 1,9 proc, czyli 327 mln zł, niższe niż rok wcześniej i sięgnęły prawie 16,8 mld zł. Według rządowych planów miały być wyższe. W Ministerstwie Finansów już wiedzą, że nie jest to jednorazowa wpadka, ale świt nowej ery — ery, w której palacze do budżetu dosypywać będą z roku na rok mniej.

AKCYZOWY DYM: Papierosowym dymem od lat zaciąga się około 30 proc. Polaków, ale według Jacka Kapicy, szefa Służby Celnej, palą
przeciętnie mniej, m.in. dlatego wpływy z akcyzy zaczęły spadać. Nie pomaga szara strefa, która według szacunków celników i koncernów
tytoniowych rocznie naraża budżet na 2,7 mld zł strat z papierosów i 1,9 mld zł z tytoniu do palenia. [FOT. WM]
Zobacz więcej

AKCYZOWY DYM: Papierosowym dymem od lat zaciąga się około 30 proc. Polaków, ale według Jacka Kapicy, szefa Służby Celnej, palą przeciętnie mniej, m.in. dlatego wpływy z akcyzy zaczęły spadać. Nie pomaga szara strefa, która według szacunków celników i koncernów tytoniowych rocznie naraża budżet na 2,7 mld zł strat z papierosów i 1,9 mld zł z tytoniu do palenia. [FOT. WM]

— Przyznaję, że nie tylko w tym przypadku się przeliczyliśmy, dlatego też nowelizowaliśmy budżet. Trendy rynkowe się zmieniają i trzeba przyzwyczaić się do tego, że wpływy z akcyzy tytoniowej rosnąć już nie będą. Kolejne regulacje powinny nas zabezpieczać przed spadkiem wpływów, bo spada wolumen sprzedaży — w ciągu ostatniej dekady z 75 do 55 mld sztuk, a jednocześnie rośnie konsumpcja e-papierosów, z których korzysta już co dziesiąty palacz — mówi Jacek Kapica, szef Służby Celnej.

Kontynuacja podwyżek

Koniec epoki wzrostu dochodów z papierosów nie oznacza jednak, że rząd wyhamuje z podwyżkami akcyzy. Dziś wynosi ona 206,76 zł na 1000 papierosów i 31,41 proc. detalicznej ceny paczki — co oznacza, że osiągnięto już akcyzowe minimum,do którego zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej Polska miała dobić do 2018 r. Na tym jednak się nie skończy.

— Rolą rządu jest m.in. ograniczenie liczby palących, dlatego konieczne będą kolejne podwyżki akcyzy, powiązane z inflacją. To, że osiągnęliśmy wymagany przez UE poziom, nic w tej sprawie nie zmienia — cena paczki w relacji do inflacji po prostu nie może spadać — mówi Jacek Kapica. Według szefa Służby Celnej, skutków podwyżek akcyzy nie należy oceniać tylko na podstawie prostego porównywania wpływów rok do roku.

— Struktura konsumpcji w Polsce się zmienia, a źródła zaspokojenia potrzeb budżetowych są różne. Spadają wpływy z papierosów, ale w związku z rozwojem gospodarczym będą rosnąć z paliw. Na akcyzie od alkoholu w tym roku też możemy nie zanotować zakładanego wzrostu, ale ten wzrost już zapewnił nam grudzień 2013 r., gdy przed podwyżką producenci zrobili bardzo duże zapasy — mówi Jacek Kapica.

Choć do budżetu coraz mniej dokładają palacze tradycyjnych papierosów, rząd nie zamierza sięgać do kieszeni rosnącego w siłę grona użytkowników e-papierosów (branżowe stowarzyszenia szacują, że jest ich już 1,5 mln).

— Ludzie mają palić mniej tytoniu i e- -papierosy, choć nie są jeszcze do końca zbadane, w tym pomagają. Dyrektywa tytoniowa od nas tego nie wymaga, dlatego nie mamy żadnych planów nałożenia na te produkty podatku akcyzowego — mówi Jacek Kapica.

Jeszcze półtora roku temu receptą na spadek wpływów miała być zmiana struktury akcyzy, by ograniczyć jej część procentową, a zwiększyć kwotową. Choć byłoby to zgodne z postulatami WHO, plany te wywołały w branży burzę, bo najbardziej skorzystać na nich miał Philip Morris, największy gracz na polskim rynku tytoniowym. Dziś resort finansów sprawę struktury akcyzy uważa za zamkniętą.

— Nie będziemy wracali do zmiany struktury akcyzy, dyskusja się już przetoczyła i uznaliśmy, że obecna struktura jest rozsądna — mówi Jacek Kapica.

Gra z koncernami

Tymczasem wszystkie koncerny tytoniowe i współpracujące z nimi think-tanki jednej z głównych przyczyn spadku wpływów akcyzowych upatrują w rozwoju szarej strefy, której wartość szacuje się dziś na około 4 mld zł, a udział na 15 proc. całego rynku. Szef Służby Celnej podkreśla jednak, że udział szarej strefy w całym rynku wolumenowo utrzymuje się w ostatnich latach na tym samym poziomie 6-7 mld sztuk papierosów.

— Mimo podwyżek akcyzy szara strefa jest stabilna. To, co się rozwijało, to tytoń do palenia czy ostatnio cygara. Reagujemy zresztą na te zmiany nowymi przepisami i uszczelnianiem systemu. Warto też pamiętać, że Polska — leżąca na skraju Unii Europejskiej — ma pod tym względem lepsze wyniki niż kraje sąsiednie — twierdzi Jacek Kapica.

Szef Służby Celnej zwraca też uwagę na to, skąd pochodzą produkty na nielegalny rynek.

— Papierosy w szarej strefie pochodzą tak naprawdę z trzech źródeł: nielegalnych fabryczek w Polsce, rosyjskich fabryk nienależących do koncernów, skąd pochodzą np. papierosy Jin Ling, które przez Polskę raczej przejeżdżają w drodze do Niemiec, i fabryk koncernów za wschodnią granicą, głównie na Białorusi. Dlatego gdy koncerny zwracają nam uwagę na skalę szarej strefy, my zwracamy im uwagę na to, skąd te papierosy się biorą. Ostatnio wysłaliśmy takie pismo do jednego z nich — mówi Jacek Kapica.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Pieniędzy z papierosów nie przybędzie