Pierwszy sukces strony społecznej

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2016-09-26 22:00

Za niecały miesiąc, 22 października, rocznicę powołania pierwszego składu będzie obchodziła Rada Dialogu Społecznego (RDS), która zastąpiła martwą Trójstronną Komisję ds. Społeczno- -Gospodarczych.

Ustawa o RDS oraz wojewódzkich radach dialogu społecznego (WRDS) uchwalona została 24 lipca 2015 r., czyli na finiszu poprzedniej kadencji parlamentu, niemal przez aklamację. Partyjna jednomyślność w czasie ostrej kampanii wyborczej była wręcz niewiarygodna. Przyczyną stało się uzgodnienie projektu ustawy przez centrale związkowe i organizacje pracodawców pod patronatem prezydenta Bronisława Komorowskiego. Pierwszy skład RDS powołał już prezydent Andrzej Duda.

Jej praktyka szybko jednak potwierdziła, że udziałowcy realnie mają decyzyjność taką jak w Komisji Trójstronnej — czyli żadną. W szczególności odczuwała to strona pracodawców, pozbawiona złudzeń np. przy okazji arbitralnego podniesienia przez rząd minimalnej płacy miesięcznej oraz stawki godzinowej.

Dlatego wart jest nagłośnienia pierwszy od roku realny sukces strony społecznej. Oto na posiedzeniu prezydium rady rząd oficjalnie, ustami minister Elżbiety Rafalskiej, poinformował o zaniechaniu nowelizacji ustawy o RDS — ze względu na brak poparcia ze strony partnerów. Generalny jej przegląd przewidziany został po dwóch latach, czyli jesienią 2017 r., ale resort pracy z zaskoczenia zaczął forsować szkodliwą nowelizację. Pod pretekstem korekty zasad finansowania WRDS wpisano… zabranie ich z kompetencji marszałków województw do wojewodów (poniżej przypominamy tytuł komentarza).

Taka zmiana miałaby znaczenie nie proceduralne, lecz strategiczne. Dlatego została zdecydowanie oprotestowana przez organizacje pracodawców. W swoich stanowiskach przypomniały, że usytuowanie WRDS przy urzędach marszałkowskich zostało głęboko przemyślane przez autorów ustawy (przypominam — to wspólny produkt pracodawców i związkowców). Argumenty były bardzo praktyczne — lepsza znajomość problemów lokalnych oraz fakt, że to marszałkowie są dysponentami pieniędzy unijnych. Poza tym temat noweli ustawy w ogóle nie stawał na forum RDS, a przecież z szacunku dla partnerów rząd powinien od tego zacząć.

Prawdziwe powody idei tzw. dobrej zmiany w przyporządkowaniu WRDS miały korzenie polityczne. PiS owładnięte jest ideą okrawania uprawnień wojewódzkiego (ale nie tylko) samorządu i umacniania władzy rządowych wojewodów. Nie może pogodzić się z sytuacją, że w 15 z 16 województw, z wyjątkiem Podkarpacia, rządzi dawna koalicja PO-PSL. Taki stan potrwa aż do listopada 2018 r., samorząd terytorialny dopiero zbliża się do półmetka. Sprawa WRDS to zaledwie fragment większej całości, poligon, na którym zostałby przećwiczony zabór samorządowych uprawnień. Dlatego to bardzo dobrze, że RDS udało się ustawę obronić. Przynajmniej na razie…