Pierwszy towarowy czarter

Jolanta Sierżan
opublikowano: 2003-11-06 00:00

30 października z Antwerpii w Belgii wyruszył do Poznania pierwszy w Polsce pociąg czarterowy przewożący towary.

Operatorami pociągu są: firma spedycyjna M&M ze strony polskiej oraz belgijski spedytor Inter Ferry Boats.

Pociąg składał się z 17 wagonów i przebył trasę do Poznania w ciągu 32 godzin. W drogę powrotną wyruszył we wtorek i do Antwerpii dotrze dzisiaj po 34 godzinach jazdy.

Pierwszy w Polsce

Przedsięwzięcie to jest na naszym rynku przewozowym nowatorskie, bowiem nigdy jeszcze żadna z firm spedycyjnych nie organizowała swoich pociągów bez zlecania przewozów firmie PKP Cargo. Kilka innych firm spedycyjnych przymierza się wprawdzie do tego rodzaju usług, ale pierwszej udało się zrealizować taki projekt M&M.

— Pociąg będzie korzystał z infrastruktury PKP, torów i obsługi PKP oraz kolei państw, przez tereny których będzie przejeżdżał. Przeznaczony jest do przewozu różnego rodzaju ładunków, wysyłanych i przyjmowanych przez importerów i eksporterów indywidualnych. W składzie ma wagony przeznaczone do przewozu kontenerów. Na jeden wagon tego typu można załadować 3 kontenery. Dotychczas w kolejowej praktyce przewozowej wymagano, aby przewozy kontenerowe traktować jako odrębną kategorię — przewozy kombinowane, i budować cały skład wyłącznie z kontenerów. Natomiast nasz pociąg będzie składał się z różnego rodzaju wagonów towarowych — podkreśla Mirosław Kaczmarek, dyrektor firmy M&M.

Poland Cargo Express — tak nazywa się pociąg jadący do Polski. Flanders Cargo Express to nazwa pociągu zdążającego do Antwerpii. Pociąg będzie poruszał się według rozkładu jazdy i będzie kursował dwa razy w tygodniu. Docelowo będzie składał się z 19 do 20 wagonów.

Zamiast ciężarówek

Organizatorzy przedsięwzięcia podkreślają zalety transportu drogą kolejową. Za najważniej- szą uważają oszczędność czasu. Przeciętnie ciężarówka TIR przebywa tę samą trasę wliczając w to odprawy celne w ciągu 36 godzin. Po drugie jeden wagon kolejowy może zmieścić towary wchodzące na ponad dwa samochody ciężarowe.

Pociąg jest w stanie przewieźć ładunek wymagający podstawienia 44 ciężarówek w jedną stronę. W obie strony daje to 88 ciężarówek pomnożone przez dwa (kurs 2 razy w tygodniu) daje ekwiwalent 176 samochodów ciężarowych.

— Oprócz odciążenia zatłoczonych dróg, pociąg daje możliwość przewożenia jednocześnie różnorodnych towarów, takich jak meble, konfekcja, wyroby papierowe, wyroby przemysłu skórzanego. Przyjmujemy wszystkie towary i oferujemy dostarczenie ich do miejsca załadunku w Poznaniu i miejsca załadunku w Antwerpii, a potem dystrybucję towaru po odprawie celnej do odbiorcy — tłumaczy Mirosław Kaczmarek, dyrektor i prezes firmy M&M.

Kłopoty z cłem

Przedstawiciele M&M podkreślają, że największą barierą w sprawnym funkcjonowaniu przewozów są odprawy celne na naszym terenie. Pociąg przyjeżdża do Poznania w niedzielę. W tym dniu służby celne nie pracują. Prawdopodobnie trzeba będzie czekać na odprawę do poniedziałku. Opóźni to termin dostarczenia towaru do klienta i przysporzy dodatkowej pracy służbom kolejowym i spedytorowi. Nie udało się bowiem porozumieć ze służbami celnymi i uzgodnić tego, aby celnicy przybyli, aby odprawić pociąg.

— Będziemy musieli prawdopodobnie ustawić się w kolejce z agentami celnymi w poniedziałek rano przed urzędem celnym i czekać na odprawę. Na żadnej stacji nie ma urzędu celnego. Celnicy powiedzieli, że nie będą obsługiwać pociągów i że zmienią zdanie pod warunkiem, że na wagonach będą jechały samochody. Występowaliśmy z prośbami do służb celnych, aby potraktowały nasz pociąg inaczej, ale niczego nie udało załatwić — podkreśla Mirosław Kaczmarek.

Dodatkowo, odprawy celne może utrudnić fakt, że istnieje podział wśród urzędów celnych co do asortymentu towarów. Trzeba będzie jeździć do różnych urzędów. W tej kwestii też nie udało się uzyskać zrozumienia u celników.

Łatwiej było osiągnąć porozumienie z kolejami. Oprócz PKP w przedsięwzięciu uczestniczy kolej niemiecka i belgijska Stinnes AG Cargo i B Cargo.

Możesz zainteresować się również: