Polskie firmy coraz odważniej wychodzą w świat. O ile na Zachód skierowały się m.in. Amica, Wielton, Nowy Styl czy Comarch, to Grupa Pietrucha poszła w przeciwnym kierunku. Firma właśnie otworzyła fabrykę grodzic winylowych, stosowanych w zabezpieczeniach przeciwpowodziowych, w Mariveles w prowincji Bataan na Filipinach. Partnerem polskiej spółki, z 33-procentowym udziałem, jest Design Science.
Pierwsze koty
— To jest pilotażowa faza projektu, która zakładała montaż jednej linii produkcyjnej. Inwestycja wyniosła 2 mln USD, z czego nasz partner wyłożył 30 proc. Zatrudniamy 20 osób, głównie lokalnych inżynierów plus trzy osoby z Polski do nadzoru technicznego. Hala jest wystarczająco duża, by zwiększyć liczbę maszyn i pracowników czterokrotnie. Pod koniec 2017 r. powinniśmy zainstalować kolejną linię, dzięki czemu zwiększymy moce produkcyjne — mówi Jerzy Pietrucha, prezes Grupy Pietrucha. Polskie inwestycje na Filipinach są niewielkie i wynoszą około 18 mln USD. Zostały zlokalizowane w wielu sektorach: firma Cinnovation ma centrum IT, Salamanca Holdings — hotel na Wyspie Pamalican, a Lingaro, firma z branży IT — centrum BPM/BPO.
— Projekt Grupy Pietrucha jest najnowszą inwestycją produkcyjną i pierwszą w sektorze budownictwa infrastrukturalnego. W 2013 r. CanPack kupił 35 proc. w fabryce opakowań, której współwłaścicielem jest San Miguel, największy koncern spożywczy na Filipinach. To największa dotychczasowa polska inwestycja w tym kraju — komentuje Artur Dąbkowski, radca handlowy Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji ambasady RP w Kuala Lumpur.
Perspektywy są
Obecnie zakład na Filipinach jest pięciokrotnie mniejszy niż fabryka Grupy Pietrucha w Ksawerowie pod Łodzią. Docelowo oba będą podobnej wielkości. Design Science to firma inżynieryjna i wieloletni dystrybutor polskiej spółki na Filipinach. — Fabryka w Bataan, oprócz zaopatrywania dynamicznie rosnącego rynku krajowego, będzie stanowić bazę eksportową do naszych sąsiadów z regionu Azji Południowo-Wschodniej — przewiduje Roberto S. Tenchavez, założyciel Design Science. Fabryka będzie zaopatrywać rynki Azji Południowo-Wschodniej w specjalistyczne profile techniczne wykorzystywane przez sektor inżynierii lądowej i wodnej, m.in. w budownictwie cywilnym i przemysłowym oraz projektach hydrotechnicznych. Grodzice winylowe produkowane przez Grupę Pietrucha są wykorzystywane m.in. przy wzmacnianiu wałów przeciwpowodziowych, regulacji brzegów rzek i innych zbiorników wodnych, budowie ścianek szczelnych. Polska firma rozważała budowę fabryki w Malezji.
— Aby zbliżyć się do końcowych odbiorców, zoptymalizować łańcuchy logistyczne i ominąć cła importowe, w 2013 r. zdecydowaliśmy, by zbudować zakład na Filipinach lub w Malezji. Zwyciężyły Filipiny, które przeżywają dynamiczny wzrost gospodarczy — w I kw. 2016 było to 6,9 proc. Za 20 proc. wzrostu PKB odpowiada sektor budownictwa i nieruchomości. Azjatycki Bank Rozwoju przewiduje, że do 2020 r. branża budowlana na Filipinach będzie się rocznie rozwijać na poziomie 8-9 proc., i zabezpieczył 600 mld USD na pożyczki dla budownictwa infrastrukturalnego. Większość inwestycji będzie realizowana w formule PPP. Nasz partner funkcjonuje od początku lat 80. ubiegłego wieku, rozumie rynek i potrafi skutecznie poruszać się w tych obszarach — mówi Jerzy Pietrucha. Ale nie zamierza liczyć tylko na skuteczność filipińskiego partnera.
— Chcemy rozwinąć dział handlowy w Kuala Lumpur. Dziś sprzedaż w Azji stanowi 30 proc. obrotów, liczymy na więcej — twierdzi szef firmy.
Patriotyzm lokalny
Grupa Pietrucha przenosi z Polski do filipińskiej fabryki zamówienia na azjatycki rynek. Ale to nie znaczy, że polskie zakłady ucierpią. — Rozwijamy w nich dwa produkty, które zostały właśnie opatentowane. Na początku przyszłego roku nasz dział B+R będzie mógł się pochwalić nowym osiągnięciem, które znajdzie zastosowanie w projektach hydrotechnicznych — twierdzi Jerzy Pietrucha. W Polsce grupa zatrudnia 250 pracowników w zakładzie w Ksawerowie na terenie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, w którym produkowane są grodzice winylowe. Drugi zakład znajduje się w Błaszkach. To tu 55 lat temu dziadek Jerzego Pietruchy otworzył garbarnię. Na początku lat 90. ojciec obecnego prezesa zajął się produkcją okien z PVC. Potem do produkcji doszły parapety, a następnie wyroby inżynierii lądowej i wodnej. Dziś grupa ma 35 mln EUR przychodów.
TRZY PYTANIA DO… PATRICII ANN V. PAEZ, AMBASADOR FILIPIN W POLSCE
Niech polski orzeł rozwinie skrzydła
1 Czy dużo polskich firm inwestuje na Filipinach?
Nie i żaden z projektów nie jest tak istotny jak inwestycja grupy Pietrucha. To będzie przełom, który zachęci kolejnych przedsiębiorców.
Zanim Jerzy Pietrucha, prezes spółki, podjął decyzję o budowie fabryki, sprawdził inne potencjalne kraje Południowo-Wschodniej Azji. Wybrał Filipiny, jeden z trzech najbardziej narażonych na podniesienie się poziomu morza krajów na świecie, co oznacza, że zapotrzebowanie na produkty firmy jest duże. Jest też stąd bezcłowy dostęp do dziewięciu krajów wspólnoty gospodarczej ASEAN, w której mieszka 625 mln ludzi.
2 Czym zym wygrały Filipiny?
Działający w jednej z 345 specjalnych strefach ekonomicznych inwestor, bez względu na wysokość nakładów, jest zwolniony z CIT przez 4-8 lat. Potem płaci podatek wysokości 5 proc. przychodów brutto, pod warunkiem że 30 proc. produkcji sprzedaje na krajowym rynku. VAT za usługi telekomunikacyjne i inne media jest zerowy, a materiały i części do produkcji sprowadzane na Filipiny są zwolnione z cła. Inwestorzy mają prawo sprowadzić do fabryki pracowników od menedżerów najwyższego szczebla po pracowników produkcyjnych razem z rodzinami.
3 Gdzie jest największy potencjał na współpracę?
Jednym z obszarów jest import żywności z Polski. Filipiny importują 95 proc. nabiału, ale Polska ma tu tylko 11 proc. udziału. Kolejna rzecz to produkty farmaceutyczne, żywność, napoje, technologie dotyczące przetwarzania żywności i rolnictwa. Na razie za mało o sobie wiemy. Pomoże w tym ponowne otwarcie ambasady Polski w Manili, co Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych, zapowiedział w styczniu. W ciągu kilku miesięcy zamierzam przywieźć do Polski delegację filipińskich biznesmenów. Poszukujemy też polskich przedsiębiorców, którzy chcą pojechać do Manili. Po 25 latach rozwoju polskie firmy mają dużo do zaoferowania. Nadszedł czas, by polski orzeł rozwinął skrzydła i wylądował w krajach Azji i Pacyfiku. A jak mówi chińskie przysłowie, podróż licząca tysiące mil zaczyna się od pojedynczego kroku.
84 proc. Taki odsetek polskich firm, które działają za granicą, zamierza poszerzyć aktywność o kolejne rynki.
73 proc. Taki odsetek ankietowanych przedsiębiorców uważa, że większą rentowność za granicą wykazują firmy produkcyjne.


