Pilotaż ruszy w Wielkopolsce

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2006-02-17 00:00

NFZ nie potrafi oszacować, kiedy doczekamy się rejestru usług medycznych działającego w całym kraju. Na razie testuje go w Wielkopolsce.

Jerzy Miller, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), zapowiada, że od kwietnia ruszy pilotażowy projekt Rejestru Usług Medycznych (RUM). Obejmie część mieszkańców Poznania i powiatu leszczyńskiego — w sumie 100 tys. osób (o kontrowersjach wokół programu pisaliśmy w „PB” 6 stycznia).

— Zakres pilotażu obejmie podstawową opiekę zdrowotną, poradnie specjalistyczne i apteki. Rejestr pozwoli ocenić, jak wydawane są pieniądze w systemie ochrony zdrowia, m.in. gdzie się leczą pacjenci, jakie leki kupują i ile na nie wydają — mówi Jerzy Miller, szef NFZ.

Będą karty chipowe

Szef funduszu nie ujawnia żadnych szczegółów. Wszystko wskazuje jednak, że w ciągu kilku dni NFZ ogłosi przetarg na dostawę kart chipowych do identyfikacji pacjentów.

— Potrzebne nam są dane o ubezpieczonych, tak aby lekarze posługujący się RUM i kartą mieli pełną informację na temat chorego. Takich warunków nie spełnia system Start działający na Śląsku, który jest technologicznie niedojrzały. Był zapóźniony już w trakcie wprowadzania. Dlatego szukamy innych rozwiązań — podkreśla szef NFZ.

Śląski system wdrożył Computerland. Firma twierdzi, że informacje NFZ nie w pełni odpowiadają rzeczywistości.

— System Start obsługuje ponadto 5 tys. świadczeniodawców. Od wielu miesięcy jest przygotowany do obsługi nowoczesnych kart procesorowych i obecnie użytkowanych kart pamięciowych, a NFZ wie, że dajemy możliwość wykorzystania obu rozwiązań — mówi Michał Michalski, rzecznik Computerlandu.

Miesiące testów

W wielkopolskim oddziale NFZ operatorem i właścicielem systemów informatycznych jest konsorcjum Spin i Kamsoft. Fundusz nie może zaproponować współpracy innej firmie. Dlaczego wybrał właśnie Wielkopolskę?

— W tamtym regionie mamy szpitale połączone z NFZ w systemie, który pozwala na bieżąco śledzić wszystkie ich usługi — wyjaśnia Jerzy Miller.

Jeszcze przed końcem roku efekty projektu zostaną podsumowane. Zdaniem Jerzego Millera, 8-9 miesięcy wystarczy, aby ocenić, czy da się go wykorzystać w całym kraju.

Możesz zainteresować się również: