Piwa nie zabraknie, ale…

opublikowano: 16-09-2022, 06:30
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Browarów Polskich, tłumaczy, w jaki sposób ceny gazu wpływają na produkcję piwa i co się dzieje z polską konsumpcją.

PB: Pod koniec sierpnia Polakami wstrząsnęła informacja o tym, że duże browary mogą wstrzymać produkcję…

Bartłomiej Morzycki: Nami, czyli browarami, też wstrząsnęła ta informacja, bo praktycznie z dnia na dzień dowiedzieliśmy się o zatrzymaniu produkcji w zakładach azotowych wytwarzających nawozy. Być może wiele osób dowiedziało się przy tej okazji, że ta produkcja jest częściowo skierowana na rynek spożywczy, bo przy okazji produkcji nawozów wytwarza się dwutlenek węgla, który jest nieodzowny nie tylko w przemyśle piwowarskim, ale też napojowym, mleczarskim itd. To dowodzi, że obecnie w biznesie nikt nie jest samotną wyspą, bo gałęzie gospodarki są ściśle powiązanie i problemy jednego sektora, w tym przypadku chemicznego, borykającego się z cenami gazu i problemami z dostępnością surowca, przekładają się na zagrożenie kontynuowania produkcji w innych sektorach gospodarki.

W jaki sposób niedobory na rynku gazu i rosnące ceny tego surowca wpływają na wasz proces produkcyjny?

Warto zaznaczyć, że dwutlenek węgla nie jest wykorzystywany w przemyśle piwowarskim tak, jak powszechnie sądzi. Nie chodzi o nasycanie nim piwa, tak jak dzieje się to w przemyśle napojowym, bo w piwie nasycenie jest naturalne i pochodzi z procesu fermentacji. Na każdym procesie produkcji piwa trzeba jednak zachować hermetyczność naczyń piwowarskich, by nie dostawało się tam powietrze, które może piwo zepsuć. Tak samo podczas rozlewu — nim w butelce czy puszcze znajdzie się piwo, najpierw musi być tam wtłoczony dwutlenek węgla, który to powietrze wyprze. Dwutlenek węgla jest nieodzowny w produkcji i nie ma możliwości, by magazynować go w jakichś większych ilościach. Przedsiębiorstwa z branży mają zbiorniki, które pozwalają na przetrwanie bez dostaw przez kilka-kilkanaście dni. W momencie, gdy z dnia na dzień dostawcy dwutlenku węgla poinformowali o niemożliwości kontynuowania dostaw, to oczywiście w całej branży napojowej, a także spożywczej powstało duże zaniepokojenie. Gdyby to się przedłużyło, produkcja musiałaby zostać ograniczona lub wręcz wyłączona.

Jak obecnie wygląda sytuacja? Czy po częściowym wznowieniu produkcji przez państwowe spółki chemiczne nie ma ryzyka wstrzymania pracy browarów, czy też w kolejnych miesiącach możemy spodziewać się dalszych problemów?

Nasi członkowie nie alarmują obecnie o problemach z dostępnością dwutlenku węgla, jednak z różnych źródeł nadchodzą informacje, które nie pozwalają na zupełny spokój. Cały czas nie wiemy, z jaką mocą pracują zakłady azotowe, od których zależy dostępność surowca. Na razie zapotrzebowanie jest pokrywane, ale mamy sygnały, że dostawy do mniejszych browarów nie są tak regularne, jak było to wcześniej.

Jak rosnące koszty surowców będą wpływały na ceny waszych produktów?

Inflacja producencka cały czas jest bardzo wysoka. Od wielu miesięcy nasila się presja kosztowa, a dodatkowym impulsem był wybuch wojny w Ukrainie. Piwo jest bardzo wrażliwe na cenę — od razu widać, jak wzrost średniej ceny wpływa na spadek popytu. Producenci są więc w trudnej sytuacji. Koszty produkcji rosną na każdym etapie o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset procent. Przy gazie i energii wzrost jest trzycyfrowy, a np. przy butelkach, puszkach, a nawet kapslach kilkudziesięcioprocentowy. Przekładanie tego jeden do jednego na konsumenta jest bardzo trudne. Duży wzrost cen mógłby spowodować dalszą erozję wolumenu, a rynek i tak jest w trendzie spadkowym czwarty rok z rzędu. Od 2019 r. polski rynek skurczył się o 3,5 mln hektolitrów. To bardzo dużo, to odpowiednik rocznej produkcji jednego z największych browarów w kraju. Jesteśmy w potrzasku. Z jednej strony mamy rosnące koszty, a możliwość ich optymalizacji czy redukcji marż została już wyczerpana. Z drugiej strony wolumen spada. Wzrost średniej ceny znacząco przyspieszył, choć oczywiście w poszczególnych segmentach rynku jest różnie. To jest kilkadziesiąt groszy podwyżki w ciągu roku wobec kilku groszy w poprzednich latach. Nastroje konsumenckie pogarszają się, podobnie jak siła nabywcza. Obawiamy się, że jedną z tych kategorii, w których wydatki będą ograniczane, będzie piwo.

Rosnące koszty to jedno, jednocześnie rośnie akcyza. Z jakimi podwyżkami musimy się liczyć od początku przyszłego roku i jak może się to przełożyć na konsumpcję piwa w Polsce?

Rosnące koszty produkcji już przenoszą się na ceny pólkach. Jeśli dodamy do tego stałe podnoszenie akcyzy, to jest to dodatkowy impuls do podwyżki ceny. Nie da się tego nie przenieść na cenę dla konsumenta. Decyzje o podwyżkach akcyzy zapadły w ubiegłym roku, gdy sytuacja gospodarcza i inflacyjna była inna. Teraz widzimy wyraźnie, że podnoszenie akcyzy to kolejny negatywny impuls dla branży, który nie przekłada się na wpływy budżetowe. Dam przykład. W 2020 r. podniesiono stawkę akcyzy o 10 proc. Początkowo wpływy budżetowe wzrosły, ale już w 2021 r. były niższe niż w 2019 r. To świadczy o tym, że spadający rynek zniwelował całą korzyść państwa z tytułu wzrostu stawek. Podobnie jest teraz. W styczniu akcyza piwna wzrosła o 10 proc., a na koniec półrocza wpływy budżetowe wzrosły o 4 proc., a nie 10. Obawiamy się, że dalsze podwyżki będą miały taki sam skutek — rynek będzie dalej w trendzie spadkowym, a dochody budżetowe wcale nie będą rosły.

Szukaj Pulsu Biznesu do słuchania w Spotify, Apple Podcast, Podcast Addict lub Twojej ulubionej aplikacji

dziś: „Jak gaz i energia przyduszają gospodarkę"

goście: Marcin Kujawski — BNP Paribas, Bartłomiej Morzycki — Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie, Henryk Kaliś — Zakłady Górniczo-Hutnicze Bolesław, Izba Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii, Jarosław Wajer — EY, Piotr Danielski — DB Energy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane