Płocko-gdański koncern naftowy

opublikowano: 27-02-2018, 12:27
aktualizacja: 27-02-2018, 12:33

Jak, dlaczego i po co płocki koncern chce przejąć gdański, a także co o tym sądzą eksperci i analitycy.

Po tygodniach spekulacji i niejednoznacznych wypowiedziach premiera Mateusza Morawieckiego i ministra Krzysztofa Tchórzewskiego jest konkret. Państwowa firma PKN Orlen podpisała we wtorek list intencyjny ze skarbem państwa, który kontroluje Lotos. Komunikat w tej sprawie jest lakoniczny. Precyzuje jedynie, że Orlen „nabędzie bezpośrednio lub pośrednio minimum 53 proc. udziału w kapitale Lotosu”. To oznacza, że Orlen chce odkupić w szczególności akcje należące do skarbu państwa, który ma 53,19 proc. akcji Lotosu.

Jeśli chodzi o sposób przeprowadzenia transakcji, to komunikat wskazuje jedynie, że w grę wchodzi ogłoszenie wezwania. Nie wiadomo jednak, jakiej liczby akcji miałoby dotyczyć.

Przepytaliśmy polityków, byłych menedżerów Orlenu i Lotosu, a także analityków i ekspertów. Rozmowy pozwoliły nam stworzyć listę rzeczy, które o planowanej transakcji trzeba wiedzieć.

Co powinieneś wiedzieć o przejęciu Lotosu przez Orlen:

1. Dlaczego nikt tego wcześniej nie zrobił?

„Koncepcja połączenia PKN Orlen i Lotosu jest obecna w sferze gospodarczej od kilkunastu lat, zabrakło jednak determinacji, aby ten proces zrealizować. Może dlatego, że tak ważna decyzja biznesowa rozpatrywana była głównie w kategorii emocji, a nie twardych faktów i liczb” — mówi Daniel Obajtek, prezes Orlenu, cytowany w komunikacie.

Co prezes Obajtek nazywa emocjami, nasi rozmówcy nazywają lokalną polityką. Zwracają uwagę, że politycznymi oponentami fuzji od lat byli pomorscy politycy, a w czasach koalicji PO-PSL nie było polityka chętnego do odegrania roli promotora projektu.

Sprawujący władzę w latach 2005-07 pierwszy rząd PiS miał plan przeprowadzenia takiej fuzji. Według jednego z naszych z rozmówców, zrobiłby to, ale partia przegrała przyśpieszone wybory parlamentarne.

W dzisiejszym rządzie o promotora projektu też jednak łatwo nie było. Krzysztof Tchórzewski, minister energii, w zeszłym roku odżegnywał się od takich planów, kilka tygodni temu przyznawał, że istnieją, ale nie w jego resorcie, a wczoraj podpisał list intencyjny.

2. Czy jest w tym biznesowy sens?

Giełdowi analitycy szacują, że synergie wynikające ze współpracy dwóch firm łatwo sięgną setek milionów złotych rocznie, a Łukasz Prokopiuk z DM BOŚ mówi nawet o 1 mld zł korzyści na poziomie EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację).

— Korzyści będą wynikały przede wszystkim z monopolizacji rynku, która pozwoli nowemu podmiotowi osiągać wyższe marże — mówi Łukasz Prokopiuk.

W wyższe marże nie wierzy natomiast Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petrol.pl.

— Ani Orlen, ani Lotos nie będą sobie mogły pozwolić na to, żeby zjednoczenie koncernów zostało na zewnątrz odebrane negatywnie — uważa Jakub Bogucki.

3. Czy państwowa firma potrafi wycisnąć synergie?

— Wyliczenia analityków można między bajki włożyć, a list intencyjny zawsze łatwo podpisać — uważa jeden z byłych ministrów skarbu poprzedniej koalicji.

Wskazuje na grupę Azoty, która powstała przed kilku laty z połączenia czterech państwowych zakładów nawozowych, z których każdy był silnie osadzony w lokalnej polityce. Zdaniem byłego ministra, Azoty do dziś nie zoptymalizowały działalności.

— Gdyby to samo miało się powtórzyć w Orlenie i Lotosie, to akcjonariusze nie zobaczą żadnych korzyści. Chyba że będą one faktycznie wynikać z podwyżki cen paliw. Wtedy zapłacimy wszyscy — uważa polityk.

4. Czy UOKiK zgodzi się na powstanie giganta?

Skoro analitycy są przekonani, że Orlen połączony z Lotosem wyciśnie lepsze marże na sprzedaży paliw, to może powinien się tym zainteresować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK)? Plan transakcji to przewiduje — w liście intencyjnym jest mowa o konieczności uzyskania pozwoleń organów ochrony konkurencji.

Głos zabrał też sam UOKiK.

„Wniosek o koncentrację nie wpłynął do nas. Najprawdopodobniej sprawa fuzji spółek o tak dużych obrotach trafi do Komisji Europejskiej. Gdyby okazało się, że to KE jest uprawniona do zbadania tego połączenia — możemy wystąpić o przejęcie sprawy” — napisali przedstawiciele urzędu na Twitterze.

5. Czy będą stacje do kupienia?

Wśród rynkowych ekspertów dominuje przekonanie, że gdyby doszło do fuzji, część stacji należących obecnie do Orlenu lub Lotosu musiałaby „zmienić barwy”.

— W gronie podmiotów, które w pierwszej kolejności będą chciały skorzystać z nadarzającej się okazji, widziałbym głównie mniejsze, dynamiczne sieci Unimotu czy Anwimu. Nie wykluczam jednak, że i francuski Total powalczy o ciekawsze stacje — mówi Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petrol.pl.

6. Za co Orlen kupi Lotos?

Wieści z Orlenu wskazują, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest przejęcie od skarbu w pierwszym kroku pakietu 32,99 proc. akcji Lotosu, a następnie ogłoszenie wezwania, które da możliwość dojścia do progu 66 proc. Nie jest jednak jasne — jak zauważa jeden z analityków — czy Orlen zapłaci za te akcje gotówką, czy własnymi akcjami nowej emisji.

— Jesteśmy przekonani, że dojdzie do wymiany akcji. W interesie państwa jest zwiększenie zaangażowania w Orlenie [skarb ma w nim prawie 28 proc. akcji — red.]. Drenowanie Orlenu z gotówki, i to przy obecnej nadwyżce budżetowej, nie ma sensu — mówi Łukasz Prokopiuk.

7. Co z marką, siedzibą i ludźmi?

Oficjalnie żadna ze stron nie wypowiedziała się na temat tego, jak po procesie integracji miałaby wyglądać administracja giganta, polityka personalna albo szyldy stacji benzynowych.

Głosy z Orlenu mają charakter nieoficjalny i są uspokajające, co na tym etapie transakcji nie zaskakuje. Według nich Lotos ma pozostać osobnym podmiotem, utrzymać miejsca pracy i nadal płacić lokalnie podatki. Nie ma też planów dotyczących skasowania jednej z marek.

Przy takim podejściu, jak przekonuje jeden z byłych menedżerów Orlenu, nie można mówić o skutecznej integracji.

8. Jestem akcjonariuszem — co mam zrobić?

Nad nowym zaleceniem dla klientów pracuje właśnie Łukasz Prokopiuk z DM BOŚ.

— Mniejszościowi akcjonariusze obu spółek powinni zarobić — mówi „PB”, nie wdając się jednak w szczegóły.

Można wnioskować, że — jego zdaniem — akcjonariusze Orlenu i Lotosu zrobią lepiej, nie oddając akcji w ewentualnym wezwaniu.

9. Co na to Lotos?

— Spółka nie komentuje sprawy — tak PAP zacytowała we wtorek przedstawicieli gdańskiej spółki. 

Magdalena Graniszewska, BAM

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Płocko-gdański koncern naftowy