23 czerwca upływa termin wyboru przez resort skarbu doradcy przy prywatyzacji PKO BP. Tymczasem trwający od marca tego roku proces może znów zostać przerwany. W tym tygodniu w Ministerstwie Skarbu Państwa (MSP) ma bowiem zapaść decyzja, czy kandydaci na doradców będą mogli doprecyzować oferty przetargowe. Jeśli MSP nie wyrazi na to zgody, proces może zostać unieważniony — informuje agencja ISB.
Według niej, resort ma zastrzeżenia zarówno do oferty konsorcjum Credit Suisse First Boston (CSFB) z Bankowym Domem Maklerskim PKO BP, jak i Citigroup Global Markets Polska w konsorcjum z Domem Maklerskim BHW, jedynych kandydatów na doradcę. Doprecyzowanie oferty mogłoby jednak zostać uznane jako naruszenie procedur przetargowych.
Konsorcjum CSFB zażyczyło sobie za usługi 17,4 mln zł. Chce także 0,25 proc. prowizji za sprzedaż walorów na GPW oraz 1,30 proc. od wartości papierów za uplasowanie ich na rynkach międzynarodowych.
Konsorcjum Citigroup za doradzanie chce dostać 16,8 mln zł, taką samą jak CSFB prowizję za uplasowanie walorów na GPW i 0,70 proc. za emisję na rynki zagraniczne. Obie firmy za pomoc przy podwyższeniu kapitału PKO BP chcą po 0,25 proc. prowizji.
Unieważnienie oferty będzie oznaczało przesunięcie procesu prywatyzacji PKO BP o przynajmniej kolejne 3 miesiące, co oznacza, że jego akcje mogłyby trafić do obrotu publicznego pod koniec pierwszego półrocza 2004 r., a nie — jak planowano — w pierwszym kwartale przyszłego roku.
— Komisja przetargowa jeszcze nie zakończyła prac nad wyborem doradcy przy prywatyzacji PKO BP. Dopiero jej ocena jest wiążąca. Jeszcze niczego nie można przesądzać w sprawie przetargu — mówi Beata Jarosz, wicedyrektor biura komunikacji społecznej MSP.



