Czytasz dzięki

PKO BP: czas na trend boczny

opublikowano: 20-05-2020, 22:00

Czas gwałtownych ruchów się skończył. Giełdy będą delikatnie piąć się w górę albo opadać, krótkotrwale elektryzowane nowymi informacjami o walce z COVID-19

Apogeum koronawirusowego krachu na giełdach przypadło na okres od połowy lutego do połowy marca. Przez następny miesiąc akcje odrobiły sporą część strat dzięki działaniom stymulacyjnym banków centralnych i rządów. Od tego czasu poziomy indeksów nie zmieniły się istotnie.

Akcje korzystają na odmrażaniu gospodarek i monetarno-fiskalnych
programach stymulacyjnych — mówi Mariusz Adamiak, dyrektor biura strategii
rynkowych PKO BP.
Zobacz więcej

DWA SILNIKI:

Akcje korzystają na odmrażaniu gospodarek i monetarno-fiskalnych programach stymulacyjnych — mówi Mariusz Adamiak, dyrektor biura strategii rynkowych PKO BP. Fot. Marek Wiśniewski

Według Mariusza Adamiaka, dyrektora biura strategii rynkowych PKO Banku Polskiego, jest to konsekwencją tego, że inwestorzy zdyskontowali zarówno szkody wynikające z tzw. lockdownów, jak i korzyści z programów pomocowych. To, co z rynkami akcji stanie się dalej, zależy głównie od skuteczności odmrażania gospodarek.

— To, czego możemy się spodziewać, to trend boczny z dużą zmiennością wynikającą z informacji o tym, w jakim zakresie odradzają się poszczególne rodzaje biznesów. Nachylenie tego trendu będzie zależało od tego, w jakim kierunku będzie zmierzać sytuacja — lepszym czy gorszym od obecnych oczekiwań — mówi Mariusz Adamiak.

Zdaniem rozmówcy „PB” samo odmrażanie gospodarek powoduje, że obecnie trend — choć neutralny — ma lekko optymistyczne zabarwienie. Nie należy jednak tego przeceniać.

Zdrowie i wybory

Według Mariusza Adamiaka prawdziwy przełom mogą dopiero przynieść informacje o charakterze medycznym — wynalezienie nawet nie tyle szczepionki czy substancji całkowicie pokonującej wirusa, ale choćby leku istotnie łagodzącego przebieg choroby.

— Jeśli chodzi o antykryzysową reakcję rządów i banków centralnych, to można powiedzieć, że była ona bezprecedensowa w skali i charakterze, co wspomaga rynki. Z drugiej strony jest ogromna obawa o nawrót fali zachorowań wraz z łagodzeniem restrykcji, szczególnie jesienią. Spadek ilości ciężkich przypadków w relacji do łóżek wyposażonych w aparaturę do intensywnej terapii skłoniłby władze do odważniejszego luzowania obostrzeń, a ludziom dałby większy komfort powrotu do normalnej aktywności. W nowoczesnej gospodarce dominuje sektor usług, którego znaczna część oparta jest na bezpośrednich interakcjach międzyludzkich, co niestety sprzyja rozprzestrzenianiu choroby — przypomina Mariusz Adamiak.

Dyrektor biura strategii rynkowych PKO BP zwraca przy tym uwagę, że w cieniu pandemii trwa kampania wyborcza w Stanach Zjednoczonych.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Prezydent Donald Trump stracił na popularności podczas kryzysu koronawirusowego i ostrzejszy kurs wobec Chin może być pomysłem na odzyskanie politycznej inicjatywy w wyścigu do Białego Domu. Jednak w obecnej sytuacji wojna handlowa stanowi dodatkowe ryzyko dla światowych rynków. Zresztą sam wynik wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych też nie jest bez znaczenia dla Wall Street. Jeśli prezydent Donald Trump uzyska reelekcję, w amerykańskiej gospodarce niewiele się nie zmieni, ale Joe Biden zapowiada wprowadzenie nowych podatków dla przedsiębiorstw, co pogorszyłoby wyniki amerykańskich spółek — tłumaczy Mariusz Adamiak.

Jego zdaniem mimo wszystko rynki rozwinięte to obecnie lepsze miejsce na poszukiwanie zysków niż rynki wschodzące.

— Rynki rozwinięte jednak lepiej od wschodzących znoszą takie wyzwania, z jakimi obecnie mamy do czynienia. Rynki wschodzące radzą sobie dobrze w czasach dobrej koniunktury. A wydaje mi się, że szybko do takiego stanu nie przejdziemy — zaznacza Mariusz Adamiak.

Obligacje to nie to

Zdaniem naszego rozmówcy w obecnej sytuacji trudno się przy tym spodziewać istotnych zysków z obligacji. Choćby powolna, ale jednak poprawa sytuacji gospodarczej na świecie sprawi, że nie będzie potrzeby dalszego łagodzenia polityki monetarnej, która już jest bardzo luźna. Z drugiej strony banki centralne poprzez interwencyjne zakupy na rynkach nie dopuszczą do istotnego wzrostu rentowności obligacji, bo pomoc pompowana z sektora publicznego do gospodarek jest po części uwarunkowana niskim kosztem pieniądza. Za lepszą, bezpieczną przystań Mariusz Adamiak uważa złoto.

— To aktywo, którego banki centralne nie są w stanie „wydrukować”. Inwestorzy gromadzą złoto w niepewnych czasach, np. gdy nie wiedzą, co będzie z inflacją. Na razie mamy raczej tendencje deflacyjne, ale aktywna polityka monetarno-fiskalna może pobudzić inflację. Ponadto mamy bardzo niskie stopy procentowe, często realnie ujemne, więc koszt alternatywny posiadania złota jest nieduży. Sam kruszec odsetek nie przyniesie, ale obligacje czy lokaty też nie przynoszą zysków takich jak dawniej — komentuje dyrektor biura strategii rynkowych PKO BP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane