PKO BP i Pekao grają w szachy

opublikowano: 20-09-2012, 00:00

Dwa największe banki ostro targują się w sprawie porozumienia wierzycieli Polimeksu-Mostostalu. Stawka jest olbrzymia

Podpisanie aneksu do porozumienia wierzycieli standstill wydłużający czas jego obowiązywania, uzyskanie wartej około 250 mln zł gwarancji bankowej dla kontraktu w Kozienicach, podpisanie umowy z Eneą i zastrzyk gotówki na poczet kontraktu — tak miała wyglądać końcówka tygodnia dla Polimeksu-Mostostalu, największej polskiej grupy budowlanej.

Zamiast tego pojawiły się nerwy, a przyszłość budowlanego giganta znów stanęła pod potężnym znakiem zapytania. I to już w pierwszym punkcie. Według naszych ustaleń pod porozumieniem podpisali się wszyscy wierzyciele, poza Pekao (łącznie z Pioneer Pekao TFI, największym obligatariuszem spółki).

Odmówił prezes Luigi Lovaglio. To spore zaskoczenie, bo do tej pory Pekao i PKO BP jako najwięksi wierzyciele ramię w ramię pracowali nad wyciągnięciem spółki z tarapatów. — Nie komentujemy szczegółów negocjacji. Mogę jedynie dodać, że w tej sprawie wciąż trwają ustalenia — mówi Arkadiusz Mierzwa, rzecznik Pekao.

Enea czeka w Kozienicach

Brak podpisu Pekao pod wydłużeniem standstillu ma kolosalne znaczenie dla przyszłości budowlanej spółki. Od tego PKO BP uzależnia przyznanie Polimeksowi gwarancji należytego wykonania kontaktu w należącej do Enei elektrowni w Kozienicach, opiewającej na 250 mln zł. Bez gwarancji energetyczna spółka nie podpisze umowy.

Oferta traci ważność w piątek, a brak kontraktu postawi Polimex w sytuacji beznadziejnej, prawdopodobnie czeka go upadłość, choć zostaje jeszcze cień nadziei. Oferta konsorcjum Hitachi i Polimeksu jest ważna do 21 września. Jeśli do tego dnia z winy wykonawcy nie dojdzie do podpisania umowy, to Enea jako zamawiający, ma dwie możliwości.

Po pierwsze, może się zgodzić, na wniosek zamawiającego, na przedłużenie ważności oferty. Jednak wtedy, jeśli ostatecznie i tak nie dojdzie do podpisania umowy, Enea traci prawo do wadium, czyli 20 mln zł.

Po drugie — może nie przedłużać ważności oferty. Wtedy przejmuje wadium, uznaje przetarg za zakończony. Nadal może jednak rozmawiać z konsorcjum, które wygrało i, ewentualnie, podpisać umowę. Dlaczego Pekao zmieniło nastawienie do Polimeksu?

— PKO BP w aneksie radykalnie zmieniało system zabezpieczeń. Praktycznie wszystkie realne zabezpieczenia mają być podporządkowane kontraktowi w Kozienicach, co oznacza, że w razie upadku Polimeksu tylko PKO BP będzie dobrze zabezpieczone. I na to się nie chce zgodzić Pekao — mówi osoba zbliżona do wierzycieli. Ale PKO BP ma mocne argumenty za przeciągnięciem zabezpieczeń na swoją stronę.

— Wszystkie banki, w tym Pekao, dostały możliwość uczestniczenia w gwarancji dla kontraktu w Kozienicach. Żaden nie był zainteresowany. PKO BP od początku sygnalizowało, że jeśli udzieli gwarancji samodzielnie, będzie oczekiwało dodatkowych zabezpieczeń. Dlatego treść aneksu nikogo nie może zaskakiwać. Wszyscy to zaakceptowali, z wyjątkiem Pekao — mówi inna osoba zbliżona do negocjacji.

Jej zdaniem, do chwili podpisania porozumienia wierzycieli Pekao było słabo zabezpieczone i dopiero standstill dał im w miarę komfortową sytuację. Nic dziwnego, że nie chce tak łatwo wycofać się z zajętej pozycji na rzecz PKO BP. Pekao udowodniło, że jest twardym negocjatorem i nie daje się podstawić pod ścianą — PBG w obliczu wypowiedzenia kredytów nie miało wyjścia i złożyło wniosek o upadłość.

— Dwa największe banki przeciągają linę, próbując ugrać jak najwięcej i zabezpieczyć kredyty. To niezwykle twarde, ale uzasadnione, biznesowe negocjacje. Atmosfera rozmów jest ostra, pada wiele niecenzuralnych słów, ale klimat nie jest tragiczny, wciąż są szanse na porozumienie. Wbrew pozorom, dwa dni to bardzo dużo czasu, w tej sprawie dynamika jest bardzo duża, wszyscy pracują dniami i nocami, więc jest czas na porozumienie się — komentuje osoba znająca kulisy negocjacji.

Porozumienia wierzycieli nie ułatwił też sam Polimex. Jednym z kluczowych punktów umowy było przygotowanie przez zarząd planu restrukturyzacji spółki. Banki zażyczyły sobie, by zweryfikowała go niezależna firma — PwC.

— Zarząd nie dostarczył wszystkich dokumentów w terminie, więc PwC zapowiedziało, że nie jest w stanie wydać opinii w tym tygodniu. A później to już będzie musztarda po obiedzie — mówi jeden z naszych informatorów.

— To nie jest argument. Wszyscy wierzyciele wiedzieli, że PwC ma czas do końca września na przedstawienie pisemnego audytu planu restrukturyzacji Polimeksu. 18 września odbyła się telekonferencja z PwC. Wierzyciele otrzymali ustną informację od audytora. Nikt z zainteresowanych nie zgłosił poważnych zastrzeżeń — mówi jeden z wierzycieli.

Telefon ambasadora

Sprawa przestała mieć już tylko wymiar biznesowy. Według nieoficjalnych informacji, resort skarbu wysłał do banków jasny sygnał, że mają pomóc w ratowaniu Polimeksu. Sprawa dotarła nawet na szczebel międzyrządowy. Wczoraj po południu w rozmowy miał się włączyć ambasador Włoch (Pekao należy do włoskiego Unicredit).

— Upadłość tak dużej grupy budowlanej pociągnie w dół całą branżę. Problem miałby również rząd, bo grupa realizuje sztandarowe inwestycje w energetyce. Kolejna głośna afera na pewno nie jest mu potrzebna — mówi nasz informator.

Wczoraj akcje Polimeksu zdrożały o ponad 17 proc. To reakcja inwestorów na podpisanie listu intencyjnego z Agencją Rozwoju Przemysłu w sprawie objęcia części akcji przygotowywanej emisji. Jeśli banki nie dojdą do porozumienia, informacja będzie bezwartościowa.

Pekao przeważył szalę

Delikatesowe Bomi próbowało wyjść na prostą i było w stanie permanentnej restrukturyzacji od połowy 2010 r. Cierpliwość banków skończyła się na początku lipca, gdy Pekao — po kilkakrotnym przedłużeniu terminu — wypowiedziało w końcu spółce kredyty w rachunku bieżącym wartości 68 mln zł. To wywołało lawinę — kredyty (także zaciągnięte przez zależny od Bomi Rabat Service) wypowiedziały BRE Bank i PKO BP. Łączne zadłużenie spółki przekraczało 220 mln zł.

Za początek końca PBG, wykonawcy m.in. Stadionu Narodowego, uznaje się zakup Rafako. Upadłościowa lawina ruszyła jednak w trakcie przedłużających się rozmów o kredycie pomostowym. Pierwszym bankiem, który nie wytrzymał presji, był Pekao, Bankowcy zmusili zarząd do złożenia wnosków o upadłość PBG, Aprivii, Hydrobudowy i kilku innych spółek. Dziś Aprivia i Hydrobudowa jest w trakcie likwidacji.

OKIEM EKSPERTA

Byłoby to zaskoczenie

ROBERT MAJ KBC Securities

Myślę, że większość analityków, M w tym również ja, w projekcjach dotyczących Polimeksu wlicza kontrakt w Kozienicach. Tak też patrzą na niego akcjonariusze, co widać we wczorajszych wysokich wzrostach przed planowanym podpisaniem umowy. Jej niepodpisanie byłoby teraz wielkim zaskoczeniem. Plan restrukturyzacyjnyzakłada wyjście z nierentownych kontraktów drogowych i wejście w energetyczne, a to właśnie kontrakty w Kozienicach i Opolu. Na tym opiera się też wiara inwestorów i wierzycieli spółki. Polimex ma możliwość starania się o kolejne kontrakty w energetyce. Czy wierzyciele w takim negatywnym scenariuszu nadal będą wspierać Polimex? Wydaje się, że przynajmniej część z nich nie.

Kalendarium kłopotów Polimeksu

2011 r.

Pojawiają się pierwsze sygnały o słabej płynności. Prezes Konrad Jaskóła zapowiada większą dyscyplinę finansową i sprzedaż aktywów deweloperskich.

Styczeń 2012 r.

Coraz trudniejsza sytuacja PBG sprawia, że fundusze coraz baczniej przyglądają się innym spółkom z budowlanki. W Polimeksie, na żądanie ING OFE, zwołane zostaje walne, które ma ograniczyć kompetencje prezesa. Wcześniej w planach było rozważane jego odwołanie.

Luty 2012 r.

Mimo że w styczniu Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił ważność decyzji środowiskowej, konsorcjum Rafako, Polimeksu i Mostostalu Warszawa podpisało umowę na budowę dwóch bloków w elektrowni PGE Opole. Ich wartość to 11,6 mld zł. Walne zabiera prezesowi Polimeksu część kompetencji, dotyczących m.in. obsady stanowisk w zarządzie. Jego pracę ma kontrolować nowa rada nadzorcza złożona z osób rekomendowanych przez ING, Pioneera i Generali.

Marzec 2012 r.

Niezadowalające wyniki finansowe za zeszły rok i dalszy spadek marży. Zarząd zapowiada sprzedaż udziałów w Torpolu, Sefako i kilku innych firm, jeszcze raz — aktywów deweloperskich.

Maj 2012 r.

Duże obroty i duże wzrosty kursu Polimeksu. Zaczynają się spekulacje o zainteresowaniu przejęciem spółki przez inwestora. Wyniki za I kw. wyglądają nie najgorzej, ale obawy budzi nadal wysokie zadłużenie i zapadające w lipcu obligacje. Prezes zapowiada, że część z nich zroluje, a część wykupi. Koniec miesiąca przyniósł jednak dobrą wiadomość – podpisanie kontraktu na budowę bloku w Kozienicach.

Czerwiec 2012 r.

Coraz większa nerwowość. Nie wiadomo, czy Polimex zgromadzi 100 mln zł na spłatę lipcowych obligacji. Wierzyciele zaczynają sygnalizować, że chcą większych zabezpieczeń na majątku spółki.

Lipiec 2012 r.

Zaczynają się rozmowy o pomocy finansowej ARP. Spółka zasiadła z wierzycielami do stołu, prosząc o cztery miesiące spokoju. Choć do końca nic nie jest pewne, bo warunkiem jest zgoda wszystkich, umowa została podpisana w ostatniej chwili – w dniu zapadających obligacji.

Sierpień 2012 r.

Konrad Jaskóła został odwołany z funkcji prezesa. Formalnie został doradcą zarządu. Stery jako pełniący obowiązki przejął Robert Oppenheim. Nowy zarząd czyści bilans spółki odpisując straty na kontraktach drogowych i przygotowuje propozycje porozumienia z wierzycielami.

Wrzesień 2012 r.

Wierzyciele wstępnie zgadzają się na propozycje porozumienia. Oferta na Kozienice wygasa 21 września. Warunkiem jej podpisania jest uzyskanie gwarancji bankowej. Za przedłużenie standstill chce jej udzielić PKO BP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki, Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy