PKP i huty z PHS chcą oddłużenia

Katarzyna Jaźwińska, Lesław Kretowicz
15-11-2002, 00:00

Choć w ostatnich dniach wiele firm zdecydowało się prosić o darowanie długów, to i tak o efektach oczekiwanych przez wicepremiera Grzegorza Kołodkę nie ma mowy. Przesądził o tym m.in. brak pieniędzy na opłatę restrukturyzacyjną oraz krótki termin na składanie wniosków.

Dziś mija termin składania wniosków przez firmy o restrukturyzację należności publicznoprawnych. Nie można jeszcze jednoznacznie ocenić efektów oddłużenia, bowiem wielu przedsiębiorców ruszyło do urzędów w ostatniej chwili. Jednak wszystko wskazuje na to, że ambitny plan Grzegorza Kołodki, wicepremiera i ministra finansów, pozyskania 1,3 mld zł do budżetu z tytułu opłat restrukturyzacyjnych nie powiedzie się. Mimo że w ostatniej chwili na skorzystanie z ustawy zdecydowały się m.in. spółki z holdingu Polskie Huty Stali (PHS) i PKP.

Wcześniej przedstawiciele PHS obawiali się, że wybór tej drogi restrukturyzacji zamknie grupie drogę do korzystania z ustawy branżowej.

— PHS nie będzie korzystać z ustawy oddłużeniowej, ale po przeanalizowaniu jej przez prawników, doszliśmy do wniosku, że taką możliwość mają huty holdingu — mówi Krystian Kozakowski, wiceprezes ds. finansowych PHS.

Konieczność odstąpienia od wykorzystania ustawy branżowej oznaczałaby, że należąca do holdingu Huta Katowice (HK) musiałaby zrezygnować z obligacji Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), dzięki którym spłacono około 250 mln zł bankowych długów spółki.

— Huta Katowice może jednak skorzystać z ustawy oddłużeniowej, nie rezygnując z innych form restrukturyzacji długów przewidzianych w ustawie branżowej — podkreśla Arkadiusz Krężel, prezes ARP.

Jarosław Zwoliński, rzecznik prasowy HK, dodaje, że spółka przygotowała wnioski i zabiega o umorzenie 85 mln zł publicznoprawnych zobowiązań. W ubiegłym roku zobowiązania hut z PHS wobec budżetu i z tytułu ubezpieczeń przekraczały 200 mln zł.

Na znacznie większe oddłużenie liczą spółki węglowe. Marian Mazur, rzecznik prasowy Rudzkiej Spółki Węglowej, szacuje, że złożone przez firmę wnioski opiewają na blisko 1,3 mld zł.

PKP próbują wykorzystać różne możliwości umorzenia długów.

— Złożyliśmy wniosek, bo ta opcja daje nam większe możliwości niż przygotowywana ustawa o oddłużeniu dużych firm — twierdzi Janusz Lach, dyrektor finansowy PKP SA.

Jeszcze wczoraj rano Grzegorz Kołodko apelował do przedsiębiorców, aby skorzystali z dobrodziejstw ustawy. Resort finansów oczekuje, że przedsiębiorcy złożą wnioski jeszcze dziś. Mniejszymi optymistami są ekonomiści. Ich zdaniem, to nie strach przed urzędnikiem, ale niskie kwalifikacje menedżerów znacznie przyczyniły się do tego, że złożono niewiele wniosków.

— Dobry menedżer nie doprowadziłby firmy do zadłużenia. Trudno oczekiwać, że ta sama kadra przygotuje zaledwie w 45 dni nowy biznesplan i potem go zrealizuje — twierdzi Richard Mbewe, główny ekonomista WGI.

Drugą istotną przyczyną częściowej porażki programu jest brak pieniędzy na opłatę restrukturyzacyjną i sumienne regulowanie należności w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Także stworzenie i wdrożenie programu naprawczego jest bardzo kosztowne. Trudno było oczekiwać, że firmy, balansujące na krawędzi bankructwa, będą w stanie spłacić 15 proc. czy nawet 1,5 proc. długów, nawet po rozłożeniu na raty.

Dodatkowo z dnia na dzień muszą one odzyskać płynność finansową i znaleźć środki na działania naprawcze.

— Przedsiębiorcom wygodniej tkwić w dryfie. Niewiele ryzykują, nikt nie zdecyduje się ogłosić upadłości firmy zatrudniającej tysiące osób — tłumaczy Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.

Potwierdzają to statystyki resortu finansów — zaledwie 10 proc. wniosków złożyły firmy zatrudniające powyżej 50 pracowników.

Na dodatek szybkie tempo uchwalania i wdrażania ustawy ogranicza jej zasięg. Poza kwestiami finansowymi narzucono bardzo krótki termin składania wniosków, co mogło uniemożliwić stworzenie programu naprawczego.

Zdaniem analityków, kolejnym błędem resortu był brak sankcji dla firmy czy menedżera, który świadomie nie skorzysta z możliwości oddłużenia. Grzegorza Kołodkę zgubił także nadmierny optymizm w szacowaniu wpływów z tytułu opłaty restrukturyzacyjnej. W pośpiechu nie oddzielił dobrych firm, mających tylko stare zaległości, od typowych bankrutów, którzy nie byli w stanie spełnić wymogów ustawy.

— Ustawa nie definiowała kryteriów podejmowania decyzji przez poszczególne organy. Zbyt wiele zależy od nie zawsze kompetentnych urzędników — dodaje Richard Mbewe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska, Lesław Kretowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / PKP i huty z PHS chcą oddłużenia