PKPP krytykuje ład przestrzenny

Agnieszka Janas
opublikowano: 2003-01-24 00:00

Posłowie mają podjąć dziś decyzję w sprawie kształtu ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Projekt budzi liczne obawy PKPP, bo m.in. nie likwiduje uznaniowości przy wydawaniu pozwoleń na budowę.

Dziś posłowie z komisji nadzwyczajnej zajmą się kontynuacją głosowania poprawek do nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Nowelizacja w wersji rządowej budzi liczne zastrzeżenia przedsiębiorców. Znalazły się one m.in. w liście Henryki Bochniarz, szefowej Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP), do Marka Bryxa, prezesa Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast (UMiRM).

Przedsiębiorców niepokoi np. utrzymanie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Ich zdaniem, dokument ten zbyt ogólnie określa kierunki rozwoju przestrzennego gminy, czego efektem jest uznaniowość w wydawaniu pozwolenia na budowę. PKPP domaga się także, aby ograniczenia wykorzystania przestrzeni były znane, zanim pojawi się potencjalny inwestor i wiązały się z gruntem, a nie konkretnym kupcem. Sprzeciwiają się także pozostawaniu terenów prywatnych w tzw. zamrażarkach. Termin ten dotyczy gruntów zarezerwowanych przez gminy na inwestycje społeczne na podstawie studium, które nie ma statusu prawa. W związku z tym ich właściciele nie otrzymują rekompensaty.

Henryka Bochniarz w imieniu PKPP postuluje, aby studium uznano za prawo miejscowe. Według szefa UMiRM, nie może mieć ono statusu prawa. Są to bowiem dokumenty określające kierunki polityki przestrzennej w kraju. W zgodzie z założeniami studium powinny powstawać szczegółowe plany miejscowe jako obowiązujące w gminie prawo. Na podstawie takiego planu będzie można wydawać pozwolenia na budowę z pominięciem decyzji o warunkach zabudowy.

Rząd przekonuje też, że wprowadzenie ustawy w popieranym przez niego kształcie zapobiegnie zamrażarkom, a jednocześnie da gminie możliwość realizacji inwestycji.

Marek Bryx twierdzi, że jeśli ustawa wejdzie w życie, każdy właściciel zarezerwowanej nieruchomości będzie mógł wystąpić do gminy o wydanie warunków zabudowy i wskazać jej typ. Gdy gmina ma inne zamiary, zawiesi na rok procedurę, aby w tym czasie uchwalić miejscowy plan. Na jego podstawie właściciel dostanie należne mu odszkodowanie. Jeśli w tym czasie nie powstanie plan, wnioskodawca będzie mógł rozporządzać nieruchomością zgodnie z wnioskiem.