Plus - minus

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2013-10-31 00:00

Sukces i porażka miesiąca

Sukces: Normalność zastępuje kompromitację

Kiedyś te inwestycje bywały opisywane w kategorii sukcesu, później bardzo zasadnie krytykowane i wykpiwane, jako że powstały za miliardy czy setki milionów, a przyniosły Polsce kompromitację na skalę europejską. Stopniowo jednak wróciły do normalności, zatem wypada to odnotować. Chodzi o Stadion Narodowy w Warszawie oraz port lotniczy, który w systemie IATA otrzymał kod WMI, dumnie rozwijany jako Warsaw Modlin International. Zarządzający stadionem opanowali już technologię słynnego dachu i teraz o jego zamknięciu/otwarciu decydują wcześniej, bez dopytywania do ostatniej chwili organizatorów imprez. Samochodowy wieczór Top Gear potwierdził, że mamy w Polsce arenę, na której da się wyczarować każde widowisko, jakie tylko człowiek wymyśli. Na razie nie było na Narodowym jeszcze wodnego, ale planowego, a nie tego wyreżyserowanego przez naturę rok temu przy okazji meczu z Anglią… Odbudowany pas Modlina odżył zaś na razie tylko dla linii Ryanair, konkurencja Wizzair pozostaje z lotniskiem w sporze finansowym, ale zapewne wróci. Konieczne są jednak dalsze inwestycje — zainstalowanie systemu naprowadzania ILS kategorii przynajmniej drugiej (ze względu na nadrzeczne mgły) oraz doprowadzenie połączenia kolejowego. To następne miliony, ale teraz Modlin już nie ma wyjścia…

Porażka: Kończcie, waszmościowie.

Gwoździami formalnie dobijającymi piłkarską reprezentację Polski były wyjazdowe porażki z Ukrainą i Anglią, ale realnie odpadliśmy już wcześniej na Stadionie Narodowym, nie umiejąc wygrać nawet z nijaką Czarnogórą.

To nieprawda, że nic się nie stało

W eliminacjach do piłkarskiego Mundialu 2014 właściwie wszystko przebiegło normalnie — reprezentacja Polski, zajmująca obecnie w rankingu FIFA miejsce 69, zaraz za Gwineą, nie miała w grupie szans ani z najlepszą Anglią (w rankingu miejsce 10), ani z walczącą jeszcze w barażach Ukrainą (pozycja 20). W sercach milionów kibiców pozostało jednak uczucie beznadziei i przekonanie, że na trwałe spadliśmy nawet nie do drugiej, ale wręcz trzeciej ligi. Co najgorsze — to ułomność już strukturalna, niezależna od wymiany trenera selekcjonera czy prezesa PZPN, a nawet kiedyś postulowanej naiwnie likwidacji związku i zbudowania go od podstaw. W tym kontekście ciekawa teraz będzie kwestia sponsoringu, wszak kilka poważnych firm przy okazji EURO 2012 związało się wizerunkowo z reprezentacją piłkarską, na okres do Mundialu 2014. Efektywność tych kampanii była całkiem niezła, ale po odpadnięciu… Chyba, że sponsorzy postawią na krótką pamięć kibiców, przecież już za rok rozpoczynają się eliminacje do EURO 2016.