Historia powstania tej firmy jest taka sama jak w przypadku większości producentów ceramiki.
Na początku była Ceramika Opoczno. Następnie, w latach 90., najambitniejsi jej pracownicy zaczęli rozkręcać własne firmy, widząc, że z dotychczasowym potentatem można skutecznie konkurować.
— Założyciele Ceramiki Paradyż, Stanisław Tępiński i Leszek Wysocki, byli wieloletnimi pracownikami spółki z Opoczna — mówi Piotr Tokarski, dyrektor generalny ds. handlu w Ceramice Paradyż.
Obaj byli mieszkańcami Opoczna, zaczynali od dystrybucji importowanych płytek. Stanisław Tępiński był dyrektorem ds. inwestycji, a Leszek Wysocki kierownikiem wydziału elektrycznego. W sierpniu 1999 r. ruszyli z własnym biznesem. Dziś mają pięć zakładów i co rusz podbijają nowe, także zagraniczne rynki.
Płytki premium
Paradyż od Opoczna dzieli zaledwie kilkanaście kilometrów. Oba miasta ostro walczą o prymat na polskim rynku płytek ceramicznych. Co jednak ciekawe, siedziby obu spółek mieszczą się w... Opocznie.
— W tym biznesie trzeba ciągle inwestować, żeby być w czołówce. W zeszłym roku otworzyliśmy nasz nowy, trzeci już zakład w Tomaszowie — tłumaczy Piotr Tokarski.
Otwarty w czerwcu Tomaszów 2 to jeden z najnowocześniejszych zakładów ceramicznych na świecie. Składa się na niego pięć linii do produkcji płytek.
— Ten zakład jest wyposażony w linię do rektyfikacji płytek. A właśnie bezfugowe płytki rektyfikowane należą do klasy premium wśród płytek ceramicznych — podkreśla Piotr Tokarski.
Wraz z nowym zakładem otwarto salon firmowy. To on ma być wizytówką opoczyńskiej Gazeli.
Zachwyceni Włosi
Dowodem uznania dla wyrobów z Paradyża mogą być nagrody dla wielu kolekcji, jak choćby ostatnie tytuły Perły Ceramiki UE 2005 dla kolekcji Junona, Mogano i Cotto.
— Praktycznie z każdych targów przywozimy jakieś wyróżnienia, dwa lata temu zdobyliśmy łącznie 24 statuetki. Nasze wzornictwo trafia w gusta wielu osób, a to dlatego że płytki Ceramiki Paradyż projektują te same osoby, które robią to dla producentów włoskich czy hiszpańskich — tłumaczy przedstawiciel Gazeli.
Jak dodaje, na ostatnich targach w Mediolanie mnóstwo osób pytało, gdzie we Włoszech można kupić produkty Ceramiki Paradyż. Jednak, na razie, ekspansja opoczyńskiej firmy skierowana jest na wschodnie rynki.
— Zachodni producenci to giganci w tej branży, można z nimi konkurować, co widać po spadku importu zachodnich płytek do Polski. My jednak patrzymy na kraje, gdzie popyt nie jest zaspokojony przez lokalną podaż — tłumaczy Piotr Tokarski.
Do tych krajów szefowie Ceramiki Paradyż zaliczają Rosję, Ukrainę czy Norwegię. W zeszłym roku udział eksportu w przychodach firmy wzrósł do 40 proc. z 27 proc. rok wcześniej.
— Teraz produkujemy około 25 mln płytek rocznie, a nasze wskaźniki wzrostu są dwucyfrowe — dodaje dyrektor generalny ds. handlu w opoczyńskiej Gazeli.
Szacuje przy tym, że Ceramika Paradyż jest liderem na polskim rynku, z udziałem rzędu 24 proc.
Nie tylko Rosjanie i Norwegowie gustują w produktach Paradyża. Polacy też chętnie po nie sięgają. I tak np. we wrześniu 2005 r. Ceramika Paradyż zanotowała wzrost sprzedaży o 37 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.



