Po cichutku, po malutku

  • Emil Szweda
opublikowano: 28-01-2013, 00:00

Ostatnie dni na Catalyst upłynęły bez większych sensacji, co powinno być naturalnym stanem rynku obligacji korporacyjnych.

W kategoriach sensacji można byłoby rozpatrywać fiasko emisji obligacji Getin Noble Banku (bank nie przyznał ani jednej obligacji), ale była to oferta specyficzna. Bank oferował papiery za 20 mln zł, a minimalny zapis nie mógł być niższy niż 10 mln zł. Zapisy można było składać tylko 24 i 27 grudnia. Zatem najwyraźniej bank miał umówionego klienta na objęcie emisji, ale coś nie zagrało i emisja nie doszła do skutku. Nic więc dziwnego, że obligacje GNB na Catalyst nie tylko utrzymały cenę, ale nawet nieznacznie wzrosły w ostatnich dniach.

Spokój zakłóciła też Marka, która odwołała prognozy na 2012 r., w którym przyniosła stratę, a na kolejne lata obniżyła bardziej niż znacząco. Już dziś widać, że spółka nie wypracuje środków na wykup papierów przypadający na luty przyszłego roku — stąd przecena do 90 proc. nominału.

Jeśli chodzi o pozostałe transakcje, to warto zauważyć wzrost notowań Voxel do 102 proc. Zważywszy, że spółka ma ważną opcję call, kupowanie obligacji po tej cenie może być ryzykowne. Jednak zapowiedź emisji akcji świadczy o tym, że Voxel nie cierpi na nadpłynność i przedterminowego wykupu obligacji nie bierze teraz pod uwagę. To pozwoliło na wyraźny wzrost ceny papierów dłużnych spółki, które mają niezły kupon (WIBOR plus 5,5 pkt proc.).

Obligacje Mo-Bruk w wakacje należały do najpłynniejszych na Catalyst. Teraz do spadku ceny o 1,1 proc. do 98 proc. nominału wystarczy transakcja o wolumenie jednej sztuki. Z raportów OFE wynika, że fundusze emerytalne zmniejszyły do zera stan posiadania obligacji spółki (zapewne właśnie w wakacje), stąd być może decyzja drobnego inwestora o pozbyciu się papieru. Na koniec warto wspomnieć o piątkowej transakcji pakietowej obligacjami Organiki, w której 1450 papierów wyceniono na 105 proc. nominału, choć rynkowa cena jest o 2 pkt proc. niższa. Pytanie, czy transakcje pakietowe mogą być benchmarkiem dla rynku pozostaje otwarte.

Z powodu niewielkiej płynności duzi inwestorzy wciąż są skłonni przepłacać wobec cen z drobnych transakcji, ponieważ w inny sposób nie udałoby im się kupić dużych pakietów. Dyskonto cenowe małych transakcji wobec transakcji pakietowych wydaje się więc usprawiedliwione. Po informacji o wzroście przychodów Redanu o 20 proc. ożywił się handel jego obligacjami. W czwartek wyceniano je na 92 proc., w piątek już na blisko 94 proc. Skala transakcji jest jednak śladowa.

W tym roku mieliśmy na Catalyst zaledwie trzy debiuty, z czego tylko jeden na rynku detalicznym. Brak urodzaju widać też na rynku pierwotnym, na którym najwięksi oferujący wstrzymują „dostawy”. Poza Robygiem i Dominium nie było w tym roku nowych emisji (nie wliczając mniejszych ofert organizowanych przez małe podmioty). Czyżby popyt na papiery dłużne wygasł w obliczu hossy na rynku akcji?

Nie wydaje się. Przełom roku nie sprzyja emisjom, bo inwestorzy chcieliby znać raporty finansowe za pełny rok 2012, a tych po prostu jeszcze nie ma. Luty i marzec przyniosą zapewne ożywienie rynku pierwotnego (są takie sygnały). Czy nowe emisje po okresie posuchy na rynku pierwotnym będą sprzedawały się lepiej? A może właśnie brakiem podaży na rynku pierwotnym należy tłumaczyć wzrost cen wybranych papierów na Catalyst?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu