Po czterech wzrostach z rzędu i osiągnięciu we wtorek przez Nasdaq i S&P500 tegorocznych maksimów inwestorzy zdecydowali się na realizację zysków. Niezdecydowanych zachęciły do tego także dane makro i pesymistyczny ton wypowiedzi szefa Fed. ADP podało, że sektor prywatny zwolnił w maju 532 tys. ludzi, co grozi realizacją prognozy ponad 9 proc. bezrobocia. ISM poinformował o niższym niż oczekiwano wskaźniku aktywności sektora usług w ubiegłym miesiącu. Nie spełniły oczekiwań także dane o zamówieniach fabrycznych. Dodatkowy cios zadał rynkowi Ben Bernanke. Szef Fed wylał kubeł zimnej wody na głowy tych, którzy już widzieli światełko w tunelu, zapowiadające koniec kryzysu. Bernanke powiedział Komisji Budżetowej Izby Reprezentantów, że poprawa sytuacji gospodarczej będzie następowała bardzo powoli. Potwierdził także obawy tych, którzy wyrażali obawy rozdęciem deficyty budżetu USA. Podkreślił, że rząd musi opracować plan przywracania równowagi budżetu. Konkretniej zabrzmiał inny przedstawiciel Rezerwy Federalnej, Thomas Hoenig, szef Fed z Kansas City. Jego zdaniem rosnące rentowności obligacji skarbowych sygnalizują, że FOMC powinien rozpocząć podwyżki stóp procentowych.
Najmocniej przecenioną spółką wchodzącą w skład S&P500 było Valero. Kurs
największej amerykańskiej rafinerii spadał na zamknięciu o 18 proc. po tym, jak
jej władze zapowiedziały sprzedaż 40 mln akcji oraz stratę w drugim kwartale z
powodu przerw w pracy i wzrostu cen ropy. Staniały także Halliburton, Sunoco i
Marathon Oil. Mocno spadły również notowania Aetna. Trzeci na amerykańskim rynku
dostawca ubezpieczeń zdrowotnych skorygował w dół prognozę tegorocznych wyników,
tłumacząc to wzrostem kosztów usług medycznych.
MD