Po konsolidacji telekomy będą ciąć koszty

To może być trudny rok dla pracowników branży telekomunikacyjnej. Operatorzy muszą poprawić efektywność. W kosztowym ogonie są stacjonarni

Jeden pracownik PTK Centertel, operatora sieci Orange, wypracowuje 379 tys. zł przychodu w ciągu miesiąca. Pracownik TK Telekom — 14 tys. zł. Oczywiście TK Telekom to państwowa spółka, w dodatku kolejowa.

Problem jest jednak głębszy — operatorzy komórkowi są kilkakrotnie bardziej efektywni niż stacjonarni.

— To zjawisko powszechne na całym świecie — mówi Grzegorz Bernatek, kierownik działu analiz firmy doradczej Audytel. Ekspert zwraca uwagę, że sieci komórkowe są dużo młodsze niż stacjonarne — powstawały w latach 90., już według innych zasad, bez balastu historycznych zaszłości.

— Poza tym korzystają one w większym stopniu z efektów skali. Przykładem jest P4, operator sieci komórkowej Play, który zanotował duży wzrost produktywności między 2008 a 2011 r., gdy liczba użytkowników sieci przekroczyła sześć milionów — mówi Grzegorz Bernatek.

Do danych udostępnionych „Pulsowi Biznesu” przez Audytela trzeba podejść ostrożnie. Operatorzy, zwłaszcza komórkowi, zlecają obsługę sporej części swojej działalności firmom zewnętrznym, co zaburza statystyki. PTC, operator sieci T-Mobile, zatrudnia około 5 tys. osób, ale ma własne call center. Telefonia komórkowa w Telekomunikacji Polskiej (TP) ma 2,2 tys. pracowników, ale samo Orange Customer Service, obsługujące call center dla Orange i TP, to kolejne 5 tys. etatów.

Zła wiadomość to...

Ten rok może być szczególnie ciężki dla pracowników firm telekomunikacyjnych. Restrukturyzacja obejmie nie tylko mniej efektywne sieci stacjonarne, ale też bardziej nowoczesne komórki.

— Zwolnienia to w dużej mierze naturalny efekt ubiegłorocznej konsolidacji — mówi Waldemar Stachowiak, analityk Ipopemy.

Najwięcej słychać o planowanych redukcjach w Polkomtelu, właścicielu sieci Plus, który jako jedyny z dużych operatorówopierał się dotychczas poważnej restrukturyzacji. Do „PB” dotarły informacje, że w pierwszym etapie ze spółki zatrudniającej 4 tys. osób może odejść 300 pracowników, a docelowo około 1 tys. „Dziennik Gazeta Prawna” pisał, że zwolnienia mogą dotknąć nawet 1,4 tys. osób. Eksperci oceniają, że zmniejszenie zatrudnienia w operatorze o 1-1,5 tys. osób jest realne. Zygmunt Solorz-Żak, nowy właściciel Plusa, nie chce komentować tych informacji. Żadne zapowiedzi zwolnień grupowych nie dotarły też na razie do urzędu pracy.

...dobra wiadomość

Nie lepiej jest w Crowleyu (CDP) i Dialogu, które są powoli wchłaniane przez Netię. Zwolnienia są nieuchronne, jeśli Netia chce wykazać zasadność akwizycji, na które wydała więcej, niż oczekiwał rynek. Zwłaszcza że zebrane przez Audytela dane pokazują, że Netia jest ponaddwukrotnie bardziej efektywna niż wrocławski telekom.

— Gdyby Dialog chciał zrównać się z Netią poziomem efektywności jednego zatrudnionego (mierzonej jako przychód na pracownika lub EBITDA na pracownika) musiałby zwolnić około 600 z 1,2-1,3 tys. osób. Ponieważ we Wrocławiu pensje są niższe niż w Warszawie, niewykluczone jest także, że część dublujących się stanowisk Netia może zlikwidować u siebie. Szacuję, że — ze względu na koszty odpraw i restrukturyzacji — w pierwszym roku synergie netto będą się zerować — mówi Konrad Księżopolski, analityk Espirito Santo.

W TP zatrudnienie systematycznie spada w ostatnich latach. Zgodnie z umową ze związkami zawodowymi, tylko w tym roku w ramach programu dobrowolnych odejść grupa ma zredukować zatrudnienie o 1,15 tys. osób (w sumie może to być 2,3 tys. pracowników w latach 2012-13). — Dla pracowników operatorów telekomunikacyjnych ten rok może być faktycznie ciężki. Ale dla akcjonariuszy zwolnienia to dobry wiadomość, szczególnie w giełdowych spółkach, takich jak TP czy Netia. Restrukturyzacja powinna zwiększyć lub utrzymać rentowność spółek, które pochodzą z sektora ciekawego dla inwestorów w okresie gospodarczej niepewności — mówi Konrad Księżopolski.

Jednak Piotr Stencel z A.T. Kearney, zajmującego się m.in. rentownością operatorów, uważa, że — choć telekomy muszą ciąć koszty — zwolnień na wielką skalę nie będzie.

— Przychody z jednego abonenta są coraz niższe, więc — by utrzymać rentowność EBITDA — większość operatorów będzie szukała oszczędności. W poprzednich latach telekomy mocno redukowały koszty marketingu, więc mają tutaj już stosunkowo małe pole manewru. Operatorzy mogą ciąć w obszarze sprzedaży i w poza głównym nurtem działalności, jak wynajem nieruchomości czy koszty zarządu. Nie spodziewam się nagle masowych zwolnień — mówi Piotr Stencel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu