Od wniosku o upadłość na początku 2009 r. do ambitnych 13,8 mln zł zysku netto w tym. Sfinks Polska, właściciel sieci restauracji Sphinx, Wook i Chłopskie Jadło, przeszedł długą drogę. Po latach restrukturyzacji ogłosił strategię rozwoju.

— Zakłada ona podwojenie sprzedaży z 2013 r. w ciągu najbliższych 6 lat, a szczególnie dynamiczny wzrost zakładamy w latach 2015-16, kiedy planujemy otworzyć co najmniej 30 restauracji — mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.
Oznacza to 332 mln zł przychodów i 30,2 mln zł zysku netto w 2020 r. (bez uwzględnienia efektu potencjalnych akwizycji, wyników restauracji działających w ramach franczyzy i masterfranczyzy). Spółka widzi w większych miastach (pow. 100 tys. mieszkańców) miejsce na jeszcze 70 lokali pod szyldem Sphinx. Oznacza to więc inwestycje na poziomie kilkudziesięciu milionów złotych. Ponadto w ciągu najbliższych lat Sphinx ma pojawić się na trzech rynkach zagranicznych w modelu masterfranczyzy.Spółka wiele lat temu zaliczyła duży falstart poza Polską — otwierając własnymi siłami lokale w Czechach, na Węgrzech i w Rumunii, a potem z nich rezygnując. Potencjalnych kierunków ekspansji Sylwester Cacek nie chce ujawnić. Jego zdaniem, spółka otrzymuje sporo pytań m.in. z Irlandii i Wielkiej Brytanii.
— Maksymalnie skupiamy się na rozwoju lokali Sphinx w kraju. To obecnie największa sieć gastronomiczna w segmencie casual dining [ma 92 lokali — red.] i nasz najbardziej dopracowany koncept, który generuje największą rentowność. Pozostałe dwa dopracowujemy — twierdzi prezes Sfinksa.
Do sieci Wook (z kuchnią azjatycką) i Chłopskie Jadło (z kuchnią polską) spółka rozważa poszukanie inwestora.
— Żeby je rozwijać, będziemy potrzebowali kapitału. Być może więc zdecydujemy się kiedyś na debiut tych sieci jako osobnych podmiotów na giełdzie, a może wpuścimy inwestora finansowego — mówi Sylwester Cacek. Sfinks myśli również o akwizycjach. Interesują go sieci z jego segmentu, a także pizzerie i kawiarnie.
— Możemy stworzyć drugą obok Sphinksa dużą sieć albo kupić podmiot w celu restrukturyzacji i odsprzedania. Spodziewamy się, że w przyszłości duże sieci gastronomiczne z zagranicy będą zainteresowane poszerzeniem działalności o nasz kraj i w takiej sytuacji zawsze preferowane jest dokonanie przejęcia niż budowa sieci od podstaw. Możemy wiele zyskać, jeśli będziemy dysponować wówczas wartościowymi z ich perspektywy aktywami na sprzedaż — twierdzi prezes Sfinksa.