Po pierwszym dzwonku

Anna Dermont
opublikowano: 2006-06-13 00:00

Możemy z podniesioną głową konkurować ze światowymi producentami

wyrobów elektrotechnicznych — twierdzi założyciel firmy Zamel.

W 1989 roku Józef Dzida stworzył Zakład Mechaniki i Elektroniki Zamel. Zaczynał od produkcji jednego tylko typu dzwonka elektronicznego. I już na starcie firmie poszczęściło się dzięki transformacji ustrojowo-ekonomicznej.

— Problemy z pozyskiwaniem surowców i kłopoty technologiczne zmusiły polskie zakłady państwowe do wycofania się z produkcji dzwonków mieszkaniowych. Zwłaszcza że wyrób ten był tylko uzupełnieniem produkcji. A my nie mogliśmy pozwolić na to, żeby przeciętny Kowalski nie miał w domu dzwonka — żartuje Józef Dzida, założyciel firmy.

Więc produkowali. Z jednego typu dzwonka zrobiło się dziesięć, potem asortyment sie rozszerzał. Obecnie firma produkuje m.in. dzwonki i gongi, domofony, przewody, systemy bezprzewodowego przesyłania komunikatów, alarmy oraz urządzenia zdalnego sterowania.

W 2000 roku Zamel kupił firmę Cet, producenta przedłużaczy i przewodów przełączeniowych, z którym wcześniej współpracował. Od tego czasu przedsiębiorstwo działa pod wspólną nazwą Grupa Zamel Cet. Dzięki połączeniu, odbiorcy szeroką ofertę wyrobów mają podaną „na jednej tacy”.

Nie tylko w Polsce

Eksport stanowi 50 procent obrotów firmy. Spółka podbiła zagraniczne rynki dzięki udziałowi w największych imprezach branżowych w kraju i za granicą. Zaczynała w 1992 roku od targów Domexpo w Poznaniu.

— Klienci za każdym razem sprawdzali naszą obecność na targach. Pytali — Zamel jest? Zawsze byliśmy. To dawało im pewność, że robią interesy z partnerem godnym zaufania — mówi założyciel firmy.

Pierwsze rezultaty promowania się na targach było widać w 1995 r., kiedy Zamel podpisał kontrakt z zagranicznym klientem. Cztery lata później firma prezentowała swoje wyroby również na wystawach międzynarodowych.

— Byliśmy do tego dobrze przygotowani. Zwłaszcza że do firmowej załogi dołączyła Katarzyna Łodzińska, specjalistka od reklamy i marketingu. Nikt lepiej od niej nie umiał przekonywać kontrahentów do współpracy. Wiedziała, jak zaprezentować najlepsze strony firmy. No i znała języki — uśmiecha się Józef Dzida, prywatnie ojciec specjalistki od reklamy.

Eksport rósł tak szybko, że Zamel Cet postawił na kontakt bezpośredni z zagranicznymi kontrahentami. Jego przedstawiciele odwiedzali kontrahentów w siedzibach, dzięki czemu łatwiej było negocjować warunki współpracy.

— Dopracowaliśmy też to, co klienci zagraniczni cenią najbardziej — sprawdzone procedury logistyczne i elastyczność — mówi Katarzyna Łodzińska.

Takie podejście procentuje do dziś. Wyroby Zamel Cet cieszą się powodzeniem między innymi w Rosji, Bułgarii, Rumunii, Serbii i Czarnogórze, Chorwacji, Macedonii, Białorusi, Mołdawii, Czechach, na Ukrainie, Słowacji, Węgrzech, w krajach nadbałtyckich, w Kazachstanie i Uzbekistanie, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Egipcie i na Dalekim Wschodzie.

Plany na najbliższą przyszłość dotyczą ekspansji na rynki Europy Zachodniej. Dotychczas Zamel Cet zdobył partnerów w Irlandii, Hiszpanii, Grecji, Francji, krajach Beneluksu i Danii.

Koło zamachowe

Ekspozycje towarów firmy Zamel Cet w Mediolanie, Madrycie, Frankfurcie czy na wystawach organizowanych przez Krajową Izbę Gospodarczą były i są napędem dla eksportu spółki, ale...

— Gdyby nie wcześniejsze sukcesy na krajowym rynku, motywacji do zwiększenia aktywności za granicą na pewno by zabrakło — dodaje Katarzyna Łodzińska.

Żeby utrzymać dobrą pozycję spółki na rynku, właściciele stale inwestują w jej rozwój. Na przełomie roku 2004 i 2005 Zamel Cet zyskał nowoczesny biurowiec, centrum obsługi klienta i magazyn wysokiego składowania. Obecnie trwa kolejna rozbudowa fabryki, hal produkcyjnych oraz magazynu wysokiego składowania. Jeszcze w tym roku firma zamierza wprowadzić na rynek nowe grupy wyrobów.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót