180 mln zł — tyle rocznie mają sięgnąć wpływy z opłat dla Wód Polskich i samorządów za utratę naturalnej retencji, zwanych dotychczas potocznie podatkiem deszczowym.



— Celem nie jest fiskalizm, lecz zachęcenie właścicieli nieruchomości do pozostawiania jak największego udziału powierzchni biologicznie czynnej i zatrzymywania wody na posesji. Mówimy — nie betonuj, zapłacisz mniej. Mamy nadzieję, że opłaty zmotywują właścicieli do ograniczania zabudowy działek oraz retencjonowania wody, a wówczas wpływy będą niższe, niż wynika z obecnych prognoz — mówi Anna Moskwa, wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.
Obecnie opłatę za utratę naturalnej retencji ponoszą właściciele gruntów powyżej 3,5 tys. m kw., na których zabudowania na trwałe połączone z gruntem stanowią minimum 70 proc. Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ) przygotowało projekt nowelizacji, w którym przewiduje objęcie daniną posesji o powierzchni ponad 600 m kw. przynajmniej w połowie zabudowanych. Wysokość stawek jest uzależniona nie tylko od powierzchni, ale także od tego, czy na posesji znajdują się obiekty retencyjne, urządzenia pozwalające zbierać deszczówkę, oczka wodne, „zielone dachy” itp. Niższa opłata jako bonus za retencję to nowy element przepisów.
Kropla w morzu
Obecnie wpływy z opłaty za utraconą retencję zbierane przez samorządy i trafiające do Wód Polskich sięgają rocznie około 6 mln zł. W lokalnych urzędach zostaje natomiast niespełna 700 tys. zł. Po zmianach Wody Polskie zostaną zasilone 135 mln zł rocznie, a do samorządów trafi 25 proc. wpływów. Dzięki temu więcej będą mogły zainwestować w obiekty i urządzenia pozwalające na złagodzenie negatywnych skutków suszy czy zapobiegające powodziom i podtopieniom.
— Wpływy z opłaty za utratę naturalnej retencji to kropla w morzu potrzeb. Obecny poziom wpływów z opłaty za utratę naturalnej retencji to równowartość kosztów remontu małego jazu Rybojady w Lubuskiem. W sumie na utrzymanie takiej infrastruktury potrzebujemy rocznie około 900 mln — podkreśla Anna Moskwa.
Z materiałów MGMiŻŚ wynika również, że całkowite koszty dużych inwestycji przeciwdziałających suszy mogą pochłonąć do 2027 r. aż 15 mld zł. W ubiegłym roku koszty utrzymania wyniosły 350 mln zł, a inwestycji wykonanych przez Wody Polskie 1,15 mld zł. Pieniądze na utrzymanie pochodziły głównie z budżetu państwa, a jego udział w wydatkach inwestycyjnych sięgał 15,5 proc. Głównym źródłem finansowania były fundusze unijne.
Wodna koalicja
Anna Moskwa podkreśla, że Polska wraz z państwami z Grupy Wyszehradzkiej oraz krajami cierpiącymi na niedobór wody, takimijak Hiszpania, Portugalia czy Malta, buduje koalicję. Na forum unijnym będzie ona zabiegać o pozyskanie funduszy europejskich na inwestycje także w przyszłej perspektywie.
— Komisja Europejska duży nacisk kładzie na poprawę jakości wody, a nam zależy także na pozyskaniu dofinansowania dla inwestycji mających na celu jej zatrzymanie w środowisku — dodaje Anna Moskwa.
30 proc. zieleni
Realizację celu mają zapewnić nie tylko fundusze unijne czy opłaty retencyjne, ale także zmiana przepisów. MGMiŻŚ zakłada, że właściciele nieruchomości powyżej 600 m kw. będą musieli przed zabudową działki uzyskać także pozwolenie wodnoprawne. Dotychczas obowiązywało ono głównie podmioty realizujące duże inwestycje, np. publiczne. Teraz będą musieli je mieć także właściciele działek chcący budować domy jednorodzinne. To nie koniec zmian. Obecne przepisy wymagają zarezerwowania co najmniej 25 proc. udziału powierzchni biologicznie czynnej w planach przestrzennych, a w nowych wskaźnik wrośnie do 30 proc.
Celem wdrażanych przez MGMiŻŚ przepisów jest także wprowadzenie specjalnych procedur ułatwiających realizację przeciwsuszowych inwestycji. Warto jednak przypomnieć, że w ostatnich miesiącach inne resorty miały problemy z wdrożeniem nowych specustaw przyśpieszających inwestycyjne procedury. Wynikały one z zakwestionowania przez Komisję Europejską naszych specustaw wprowadzonych przed laty. MGMiŻŚ nie obawia się jednak zastrzeżeń z Brukseli.
— Uwagi Komisji Europejskiej do już wdrożonych aktów prawnych dotyczą głównie ograniczania udziału strony społecznej w przygotowaniu inwestycji. Nie zamierzamy ograniczać udziału społeczeństwa, wręcz przeciwnie, planujemy szerokie konsultacje. Przyśpieszenie procedur wpłynie głównie na administrację. Na przykład Wody Polskie będą musiały szybciej wydawać pozwolenia wodnoprawne na inwestycje przeciwsuszowe, a w przypadku prostych urządzeń czy utrzymania ustawa zwolni z obowiązku uzyskania pozwolenia — mówi Anna Moskwa.
MGMiŻŚ podkreśla również, że wprawdzie jest autorem projektu zmiany przepisów przeciwdziałających suszy, ale współtworzyło je z innymi resortami — np. klimatu, środowiska, rozwoju czy rolnictwa. Zakres ustawowych zmian nie dotyczy bowiem jedynie gospodarki wodnej na nieruchomościach miejskich, ale także projektów retencyjnych Lasów Państwowych. Wyłącza także z opłat za utratę naturalnej retencji nieruchomości rolne. Zwiększa również uprawnienia gmin, by ułatwić rolnikom przebudowę systemów melioracyjnych w nawadniające.