Podatki zdecydują o bochenku do podziału

Stefan Lewandowski
opublikowano: 1999-12-13 00:00

Stefan Lewandowski: Podatki zdecydują o bochenku do podziału

MOŻNA PROŚCIEJ: Państwa zachodnioeuropejskie dochodziły do swego bogactwa w systemie wysokich podatków, ale także różnorodnych ulg — zauważa Stefan Lewandowski. fot. ARC

Powoli wyczerpuje się możliwość przyciągania przez Polskę kapitałów zagranicznych w związku z prywatyzacją dotychczasowych przedsiębiorstw państwowych. Za dwa, trzy lata minister skarbu państwa nic już nie będzie miał do zaoferowania. Tymczasem zagraniczne inwestycje są gospodarce narodowej absolutnie niezbędne. Podobnie jak inne kraje naszego regionu, Polska ma coraz większe problemy z osiągnięciem takiego tempa wzrostu (poziom 10 proc. rocznie jest nieosiągalnym marzeniem), które dawałoby realną wizję dogonienia choćby najsłabiej rozwiniętych państw Unii Europejskiej.

PRZY DZISIEJSZEJ otwartości polskiej gospodarki — czego na szczęście nie da się już cofnąć — nie istnieje lepszy i mocniejszy przyspieszacz wzrostu ekonomicznego niż stały i odpowiednio duży napływ kapitałów zagranicznych. Państwu w szczególności powinno zależeć na inwestorach długoterminowych, zorientowanych na wytwarzanie w Polsce oraz na eksport, przeciwdziałający narastaniu deficytu w handlu zagranicznym. To ostatnie zjawisko zaczyna wyrastać na największe zagrożenie dla przyszłości polskiej gospodarki. Aby jednak dopływ kapitału ustabilizował się na poziomie 10-15 mld USD rocznie, muszą współgrać trzy warunki. Są nimi: wstąpienie do Unii Europejskiej w dającym się określić terminie, niskie (rzędu 20 proc.) opodatkowanie dochodów przedsiębiorstw oraz spokój społeczny w Polsce.

WIEŚĆ o tak atrakcyjnym opodatkowaniu firm w tak dużym kraju, jak Polska, obiegłaby Europę lotem błyskawicy. Wielka liczba potencjalnych inwestorów zostałaby natychmiast zachęcona do lokowania w Polsce zakładów wytwórczych, bez ponoszenia przez rząd jakichkolwiek dodatkowych wydatków na marketing i promocję. Należy pamiętać, że państwa zachodnioeuropejskie dochodziły do swego bogactwa w systemie wysokich podatków, ale także różnorodnych ulg podatkowych, zachęcających do inwestowania. Dzisiaj tamtejszy przedsiębiorca jest już zmęczony zarówno podatkami, jak i ograniczającym go prawem pracy oraz wszechogarniającą biurokracją. Wieść o raju podatkowym wewnątrz Unii, w środku kontynentu, byłaby tym, na co wszyscy czekają.

POLSCE taka odważna i dalekowzroczna decyzja ogromnie by pomogła. Niskie podatki oznaczają wzrost gospodarki, redukcję bezrobocia oraz zwiększenie wpływów budżetu, koniecznych dla sfinansowania kosztownych reform, których powodzenie jest z kolei warunkiem utrzymania spokoju społecznego. Aby ten rachunek się zgodził, aby deficyt w handlu zagranicznym nie zniszczył równania makroekonomicznego — niezbędne jest utrzymywanie relatywnie wyższych podatków konsumpcyjnych, dzięki czemu wzrost dochodu narodowego skierowany zostanie na inwestowanie w środki produkcji, infrastrukturę i marketing.

IZBA Przemysłowo-Handlowa Inwestorów Zagranicznych z zadowoleniem przyjęła decyzję prezydenta o podpisaniu ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (CIT). Ponieważ wzbudzała ona w parlamencie najmniej kontrowersji, można mieć nadzieję, że wreszcie nastąpiła w tej dziedzinie stabilizacja, uniezależniająca stawki podatku od zawirowań politycznych. Oczywiście pozostał niedosyt związany z tym, iż schodzenie obciążenia fiskalnego do poziomu 22 proc. zostało rozłożone aż na cztery lata. Nasze środowisko ma jednak nadzieję, że niedawne zamieszanie wokół ustaw podatkowych nie zaszkodzi międzynarodowemu klimatowi dla polskiej gospodarki.

ZNAJDUJEMY SIĘ obecnie w sytuacji, w której rozsądek musi zdecydować o tym, czy bochenek do podziału będzie rósł szybciej, zaś sposób tego podziału będzie wspomagał wzrost bochenka w następnych latach.

Stefan Lewandowski jest prezesem Izby Przemysłowo-Handlowej Inwestorów Zagranicznych