Podatkowa susza mimo deszczu przesyłek

opublikowano: 30-08-2020, 22:00

Fala listów z Chin zalewa Polskę. Traci na nich budżet, poczta i krajowe platformy internetowe. Oglądamy się na Unię, zamiast spojrzeć na Szwecję

Z artykułu dowiesz się:

  • jak budżet traci setki milionów złotych wpływów z VAT na handlu z Chinami
  • jak chiński e-handel omija podatki  
  • co o tym sądzą polskie e-sklepy 
  • jakie rozwiązania rozważa rząd, a jak problem rozwiązano na świecie 

Mówi się, że od przybytku głowa nie boli, ale patrząc na drobny handel z Chinami, który odbywa się pocztą, można złapać się za głowę. W 2016 r. Chińczycy wysłali do Polski niespełna 5 mln listów. Rok później — 11,5 mln, a w 2018 r. chińskie znaczki miało już 14 mln przesyłek listowych. Tak dużych obrotów w ruchu zagranicznym Poczta Polska nie notowała nawet w czasach rozkwitu korespondencji rozwijanej pod szyldem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. W 2018 r. listy nadawane w Chinach stanowiły ponad połowę wszystkich przesyłek wysłanych spoza Unii Europejskiej, których w 2018 r. było 25 mln sztuk. Znaczki krajów UE miały natomiast 22 mln listów. Łącznie listonosze dostarczyli odbiorcom w Polsce 47 mln listów nadanych za granicą, co stanowi ponad jedną piątą listów zwykłych nadawanych w Polsce.

Bardzo prawdopodobne, że część z nich w rzeczywistości została nadana w Chinach, choć może nosić znaczek któregoś z krajów Oceanii albo np. Holandii. Dlaczego? Część listów przychodzi do nas tranzytem przez kraje trzecie. Chińscy nadawcy mogą też sięgać po ten wybieg, żeby uniknąć ewentualnych problemów z polskim fiskusem. Jak się okazuje, niepotrzebnie.

Gwałtowny wzrost korespondencji z ChRL ma oczywiście związek z rosnącą popularnością chińskich platform internetowych sprzedających dobra wszelkiego rodzaju, od spinaczy po meble — co do zasady po atrakcyjnych cenach. Zazwyczaj są one niższe niż na eBay’u czy Allegro, bo sprzedawca nie dolicza do zakupu VAT. Podatek oraz opłaty celne od towarów sprowadzanych z zagranicy powinien opłacać kupujący. Różnica między nabywcą samochodu ściągniętego z USA a użytkownikiem Aliexpressu (jednego z najpopularniejszych serwisów online w Chinach) kupującym kilka ładowarek do telefonu w praktyce jest niewielka — i jeden, i drugi powinien odprowadzić opłaty celno-skarbowe. O ile w wielu krajach UE zagraniczne przesyłki spoza wspólnoty o wartości do 22 EUR są zwolnione z daniny, w Polsce takie zwolnienie nie obowiązuje i VAT trzeba zapłacić, nawet gdy zawartość listu warta jest 1 EUR.

Ręczna robota

Rzecz w tym, że podatku prawie nikt nie płaci. Nie bez kozery zamówienia z chińskich platform pakowane są jak zwykłe listy, czasem dodatkowo opatrzone napisem „gift”, żeby uniknąć ewentualnych pretensji urzędników pocztowych i celników.Służby zresztą i tak są bezradne. Na początku 2018 r. opisaliśmy w „Pulsie Biznesu” problem rosnącej fali nieopodatkowanych, nieoclonych drobnych towarów z Chin. Pracownik resortu finansów przekonywał wtedy, że faktycznie skala zjawiska jest znaczna i rośnie, ale materia jest delikatna i trzeba uważać, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Problem z chińskim zalewem ma cała Europa. Lukę z tytułu niezapłaconych należności celno-skarbowych szacuje się na kilka miliardów euro. Z drugiej strony wiele krajów UE chciałoby przejąć strumień przesyłek z Chin i zostać hubem, z którego listy szłyby dalej, po potrąceniu należności z tytułu tranzytu.

Urzędnik tłumaczył, że potrzebne są narzędzia informatyczne, które pozwolą w sposób nieinwazyjny ściągać daninę tak, by nie wystraszyć kupujących i nie wyhamować handlu z ChRL. W tym samym 2018 r. w Lublinie hucznie otwarto specjalną placówkę służb skarbowych, która wspólnie z pocztowcami miała zająć się ściąganiem należnych podatków. Marian Banaś, ówczesny szef KAS, podpisał umowę z prezesem Poczty Polskiej (PP), na mocy której naliczaniem VAT od przesyłek przedkładanych przez pocztowców mieli zająć się urzędnicy skarbowi. Efekty? Hub powstał... na Litwie. Natomiast w latach 2017-19 do budżetu trafiło 64 mln zł z tytułu podatku VAT i opłat celnych od wszystkich przesyłek spoza UE. W 2017 r. należności naliczono od 79 tys. przesyłek, a w 2018 r. — od 76 tys. W pierwszym przypadku to 0,6 proc. przesyłek wysłanych w tym czasie z Chin, a w drugim — 0,5 proc.

— Należności podatkowe i opłaty za usługi dodatkowe PP pobierane są dziś w śladowej ilości. Jest to efekt niewydolności systemu i żmudnej ręcznej obsługi — mówi Marek Romanowski, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.

Na razie zamiast zaawansowanych rozwiązań informatycznych mamy tradycyjną selekcję przesyłek. Do sortowni poczty trafiają kontenery listów z Chin. Pocztowcy — choć wiedzą, że odbiorcy wiedzą, że poczta wie, że w środku nie ma prywatnej korespondencji, tylko zakupy — prawdopodobnie uznają, że nie ma podstaw do przekazania przesyłki do oclenia i opodatkowania, bo przecież to... zwykły list.

— Możliwość monitorowania liczby przesyłek pocztowych trafiających do Polski z krajów trzecich jest ograniczona ze względu na fakt, że znaczna część przesyłek listowych, zawierających przedmioty o niewielkiej wartości, nie podlega rejestracji w systemach elektronicznych [przesyłki te stanowią około 80 proc. ładunków przedstawianych przez Pocztę Polską organom celnym do odprawy — red.] — informuje biuro prasowe Ministerstwa Finansów.

Wyjaśnia, że odprawy celne w obrocie pocztowym oparte są na dokumentach papierowych dołączonych do przesyłki. W przypadku przesyłek pocztowych, które kwalifikują się do zwolnienia z należności celnych oraz podatkowych, odprawa odbywa się w sposób bardzo uproszczony. Do oclenia zgłaszane są przesyłki o wadze powyżej 2 kg. Przywóz paczek z Chin też dynamicznie rośnie — z 5,2 tys. w 2017 r. do 15 tys. w 2018 r. — to jednak margines całego obrotu.

— Można się spierać o wartość niepobranego VAT, z pewnością jednak jest to kwota liczona w setkach milionów złotych i stale rosnąca. Towarzyszy temu niepobieranie przez PP opłat należnych za obsługę celną, które zgodnie z obecnymi cennikami wynoszą nawet 25 zł za przesyłkę, co już przy 10 mln przesyłek e-commerce w listach z zagranicy oznaczałoby dodatkowe 250 mln zł rocznie — mówi Marek Romanowski.

Ujemny zwrot

Poczta jest zadowolona z fali korespondencji napływającej z Dalekiego Wschodu. W raporcie za 2019 r. wyjaśnia, że wzrost przychodów w ubiegłym roku, który wyniósł 5,8 proc., to zasługa przede wszystkim „dynamicznego rozwoju rynku e-commerce w Polsce oraz wzrostu strumienia przesyłek e-commerce z zagranicy, głównie z Chin”. Z raportu nie można wyczytać, jaka jest rentowność zagranicznego obrotu, a z tym może być krucho. Zgodnie z porozumieniem Światowego Związku Poczt (UPU) Chiny zaliczane są do krajów rozwijających się i poczta ChRL jest dotowana przez odpowiedniki z krajów bogatszych. Uczestniczy w tym prawdopodobnie również Poczta Polska, ponieważ należności, jakie otrzymuje od operatorów z tytułu dostarczania przesyłek zagranicznych, nie pokrywają kosztów doręczenia. Ze sprawozdania z rachunkowości regulacyjnej PP za 2018 r. (ostatni dostępny dokument) wynika, że zwrot z kapitału zaangażowanego w dostarczanie przesyłek zagranicznych wyniósł... -3011 proc. Nie wiadomo, jaka część przypada na korespondencję Chin, ale najwyraźniej znaczna, gdyż w 2017 r. wynik też był ujemny, ale zdecydowanie mniejszy: -134 proc.

— Strata na tej frakcji usług oznacza, że średnie wynagrodzenie nie pokrywa jednostkowego kosztu, czyli 2,12 zł — mówi Marek Romanowski.

Rentowny jest natomiast tranzyt przesyłek z Chin. Problem w tym, że w 2018 r. Poczta Polska obsłużyła ich tylko 13 tys.

Pół miliona miejsc pracy

Problem z chińskim handlem nie ogranicza się do braku wpływów do budżetu i wynagrodzenia dla Poczty. Rosnący handel z platformami z ChRL obniża konkurencyjność polskich serwisów transakcyjnych.

— Handek transgraniczny się nasila. Polskie firmy, także te handlujące na Allegro, często sprowadzają towar z Chin, od którego odprowadzają cło, VAT i pokrywają koszty transportu. Te same produkty trafiają do Polski w przesyłkach bez opłat celno-skarbowych, a ich transport często jest dotowany przez chińską pocztę. Od dawna docierają do nas głosy sprzedawców, którzy chcą, żeby wszystkie sklepy sprzedawały na równych warunkach, także pod względem podatkowym i celnym — mówi Damian Zapłata, członek zarządu Allegro.

— Wartość rynku europejskich e-zakupów w zagranicznych serwisach przekracza obecnie 100 mld EUR, a jego udział w ogólnej liczbie transakcji internetowych to ponad 20 proc. Na Chiny przypada— w zależności od kraju — od 20 do 70 proc. W Polsce około 26 proc. internautów kupuje w zagranicznych e-sklepach, głównie na chińskim Aliexpressie. Wraz ze skokowym wzrostem handlu online sprzedaż na chińskich platformach będzie rosła, zwłaszcza w krajach naszego regionu, z uwagi na niższą cenę, bardzo szeroką ofertę i tanią dostawę — mówi Szymon Midera, założyciel serwisu Shumee.

Według jego szacunków handel transgraniczny stanowi 6-8 proc. polskiego rynku e-commerce, wartego 50 mld zł rocznie. Ministerstwo Finansów remedium widzi w unijnym pakiecie VAT, który zacznie obowiązywać od 1 lipca 2021 r., obejmując obowiązkiem zapłaty podatku wszystkie przesyłki spoza UE. Damian Zapłata powątpiewa jednak w skuteczność rozwiązania, gdyż obowiązek naliczenia daniny będzie spoczywał na sprzedawcy i trudno będzie go egzekwować wobec platform działających poza Unią. Uważa, że bardziej efektywne są działania podejmowane przez poszczególne kraje UE, np. Szwecję. Dwa lata temu, kiedy u nas otwierał się specoddział w Lublinie, szwedzki fiskus wprowadził dwie obowiązkowe opłaty od każdej przesyłki spoza UE: VAT i opłatę pocztową, razem 75 koron (ok. 7 EUR). W efekcie rząd odesłał statkiem do Chin 400 tys. zamówionych i nieodebranych przez Szwedów przesyłek. W sąsiedniej Finlandii przesyłki z ChRL są rejestrowane na specjalnej platformie i odbierane po zadeklarowaniu wartości oraz wniesieniu należnych opłat.

W tym roku jednolitą stawkę dla chińskich listów wprowadziła Grecja — 15 EUR od przesyłek o wartości do 22 EUR. Do cenniejszych przesyłek doliczane jest dodatkowo 24 proc. VAT

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane