Podatkowy pasztet z fast foodu

Fiskus ściga sprzedawców szybkiego jedzenia za to, że w przeszłości stosowali się do… jego wykładni. Są już pierwsze spory o stawki i interpretacje

Co odróżnia parówki sprzedawane w bułkach na stacjach Orlenu, BP i Circle K? To samo co frytki w McDonald’sie od frytek w Burger Kingu i pizzy w Telepizza — VAT. W cenie hot doga kupionego w PKN kierowca płaci 5 proc. podatku. W BP, Circle K i Lotosie 8 proc. ceny. Na paragonie do frytek serwowanych w McDonald’sie VAT też wynosi 8 proc., ale w Burger Kingu — 5 proc.

DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH:
Wyświetl galerię [1/2]

DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH:

Już za kilka dni na paragonach PKN Orlen stawka VAT będzie taka sama, jaka na rachunkach BP jest od dawna. Koncern nie podaje, czy wyższy podatek wpłynie na cenę hot dogów. Marek Wiśniewski

Tyle samo podatku od każdej pizzy odprowadza do fiskusa Telepizza. Na tym nie koniec zamieszania. Część podatników od 2016 r. stosuje podatek 8 proc., ale ma spore problemy ze skarbówką z tego powodu, że w przeszłości doliczali 5 proc. Inni zamierzają podwyższyć stawkę od lutego, a jeszcze inni nie chcą niczego zmieniać, bo uważają, że „są w prawie” i będą płacić stawkę 5 proc.

W tle toczy się wiele postępowań przed WSA, jaką stawkę stosować. Zapadają sprzeczne orzeczenia. Krajowa Administracja Skarbowa (KAS), zbrojne ramię fiskusa, nie czekając na rozstrzygnięcie sporów, wzywa pierwszych podatników w charakterze podejrzanych o wyłudzenie podatku VAT.

Dostawa czy usługa

Z podatkiem od jedzenia sprzedawanego w sieciach szybkiej obsługi problem ciągnie się od lat. Jeśli fast food potraktować jako „dostawę gotowych posiłków i dań”, to VAT wynosi 5 proc. Gdy zakwalifikować go do „usług związanych z wyżywieniem”, stawka wynosi 8 proc. Czy frytki usmażone na poczekaniu są gotowym produktem, czy usługą polegającą na przygotowaniu i obsłużeniu klienta? A poskładanie hamburgera z części albo zapakowanie parówki do bułki?

W latach 2010-13 Ministerstwo Finansów wydało kilka rozporządzeń w tej sprawie. Dla pewności sprzedawcy fast foodów zwrócili się o indywidualne wykładnie do urzędów skarbowych. Od 2011 r. do 2015 r. skarbówka wydała około 200 indywidualnych interpretacji, w których dawała przyzwolenie na doliczanie w punktach szybkiej obsługi 5-procentowego VAT.

Przykładowo, legendarne parówki z PKN Orlen legitymowały się interpretacją dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie z października 2011 r., która stwierdza bez niedomówień, że „sprzedaż hot dogów oraz tzw. produktów z pieca stanowi dostawę towarów (…) i w konsekwencji powinna być (…) objęta stawką 5 proc.”.

Początkowo interpretacje dotyczyły stosowania 5-procentowego VAT tylko w punktach typu „drive-in”, oferujących dania na wynos, żeby na koniec, w 2015 r. objąć dobrodziejstwem preferencyjnej stawki sprzedaż jedzenia wewnątrz lokali gastronomicznych. Liczne kontrole prowadzone w sieciach fast foodów nie podważały wykładni skarbówki, a ostatecznym potwierdzeniem prawidłowości rozliczania podatku były zwroty nadpłaconego podatku przelewane na konta przedsiębiorców, którzy przed interpretacją stosowali stawkę 8 proc.

Nastawienie fiskusa zaczęło się zmieniać od 2016 r. Wiosną tego roku pierwsze urzędy skarbowe zaczęły kwestionować zasadność zwrotu nadpłaconego podatku w latach poprzednich, przy czym podstawą nie była kwestia stosowania takiej czy innej stawki VAT, ale fakt, że sprzedaż udokumentowano paragonami i w związku z tym brak jest podstaw do wystawienia faktury korygującej.

To były pierwsze jaskółki zmiany klimatu w skarbówce wobec preferencji podatkowych dla fast foodów. W związku z dużą liczbą wniosków o zwrot podatku sprzedawcom fast foodów w czerwcu 2016 r. minister finansów wydał ogólną interpretację w sprawie stosowania VAT w punktach szybkiej obsługi gastronomicznej, orzekając, że serwowane w nich posiłki mają być obłożone stawką 8 proc.

Wykładnię oparł na metodologii Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług, która za „gotowe posiłki i dania” uważa produkty mrożone, puszkowane, pakowane w słoiki oraz próżniowo, etykietowane i przeznaczone do sprzedaży. W dziale „działalność usługowa związana z wyżywieniem” mowa jest o zapewnieniu wyżywienia przeznaczonego do bezpośredniej konsumpcji w restauracjach, w tym samoobsługowych i oferujących jedzenie „na wynos”.

W takim ujęciu nie ma już znaczenia, czy jedzenie podawane jest na papierowych talerzach, że nie ma obsługi kelnerskiej, że fast food co do zasady to zestaw wymagający co najwyżej obróbki cieplnej. Wszystkie te argumenty i subtelne wywody, co jest dostawą gotowego towaru, a co usługą, straciły na znaczeniu. W interpretacji ministerstwo zaleciło przedsiębiorcom, żeby w przypadku stosowania nieprawidłowej stawki VAT zastosowali się do wykładni i złożyli korekty deklaracji. Zapowiedziało też kontrole prawidłowości rozliczania podatku.

Roma locuta

Rzeczywiście kontrole KAS ruszyły w teren i zaczęły sprawdzać rozliczenia vatowskie z lat minionych, kiedy podatnicy opierali się na korzystnej dla nich interpretacji, zezwalającej na stosowanie 5-procentowej stawki. Posypały się odmowy zwrotu nadpłaconego podatku oraz nakazy zwrotu wypłaconego VAT. Decyzje urzędów skarbowych w trybie odwoławczym podtrzymywały izby skarbowe. Koronnym argumentem skarbówki była czerwcowa interpretacja ogólna. Nie pomogły tłumaczenia, że decyzje dotyczą spraw sprzed stanowiska ministerstwa.

Z wyjątkami. Naczelnik urzędu skarbowego we Wrocławiu umorzył postępowanie w sprawie weryfikacji prawidłowości rozliczeń podatkowych w punkcie gastronomicznym w 2011 r., korzystając z przepisu ordynacji podatkowej, który niedające się usunąć wątpliwości każe rozstrzygać na korzyść podatnika. W pozostałych przypadkach wiele spornych spraw z fiskusem trafiło do sądów administracyjnych. I tu zaczęły się dziać ciekawe rzeczy.

O ile sądy na północy Polski, w Gdańsku i Bydgoszczy generalnie przychylają się do argumentacji podatnika, że fast food można traktować jako dostawę towaru i stawka 5 proc. VAT jest zasadna, to sądy na Śląsku, w Gliwicach, podzielają stanowisko fiskusa. W każdym przypadku podstawą orzeczenia jest wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który sprawą dostawy gotowego towaru i usługi zajmował się w 2011 r., z tym że jedne sądy interpretują wyrok trybunału korzystnie dla podatnika, a inne dla fiskusa.

Iluzoryczna ochrona

Na razie zakończyło się kilkanaście postępowań przed wojewódzkimi sądami administracyjnymi i wygląda na to, że głos w sprawie będzie musiał zająć NSA. Niektóre firmy twardo obstają przy swoim prawie do stosowania obniżonej do 5 proc. stawki VAT.

— W przypadku sprzedaży dań gotowych przeznaczonych do bezpośredniej konsumpcji stosujemy stawkę VAT w wysokości 5 proc. W ocenie spółki oraz jej doradców podatkowych posiadane przez nas interpretacje indywidualne wydane przez ministra finansów są wiążące i mają moc ochronną. To stanowisko spółka prezentuje wobec organów prowadzących kontrole — wyjaśnia Iwona Sarachman, dyrektor PR w firmie AmRest, do której należą m.in. Burger King i Pizza Hut.

Telepizza odmówiła komentarza do czasu rozstrzygnięcia sporu prawnego z administracją skarbową. PKN Orlen jeszcze dziś wlicza 5-procentowy VAT w cenę jedzenia sprzedawanego na stacjach, korzystając z interpretacji warszawskiej izby skarbowej, ale od 1 lutego zmieni stawkę.

— 15 stycznia 2018 r. spółka otrzymała postanowienie dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej wygaszające wyżej wymienioną interpretację. W związku z tym zapadła decyzja o zmianie stawki VAT na produkty gastronomiczne — w tym hot dogi — z 5 na 8 proc. — informuje biuro prasowe spółki.

Część firm, jak Lotos, Circle K czy McDonald’s, zmieniły stawki wkrótce po opublikowaniu ogólnej interpretacji przez ministerstwo. Jak się okazuje, dostosowanie się do oczekiwań resortu wcale nie chroni podatników przed aparatem karno-skarbowym. Z naszych informacji wynika, że nie czekając na ostateczne rozstrzygnięcie spraw przed WSA, KAS zaczęła wzywać podatników na przesłuchania w charakterze podejrzanych o popełnienie przestępstw skarbowych w związku ze stosowaniem rozliczeń podatkowych w okresie przed ogólną interpretacją ministra finansów. Są wśród nich ajenci McDonald’sa.

— Jesteśmy zaniepokojeni sytuacją, w której znaleźli się nasi franczyzobiorcy, którzy działali w dobrej wierze na podstawie indywidualnych interpretacji wydanych przez Ministerstwo Finansów, powszechnej praktyki rynkowej. Tymczasem po zmianie interpretacji wymaga się od nich zapłaty rzekomo niezapłaconych kwot za kilka lat wstecz, i to niejednokrotnie tych samych, wraz z odsetkami, które zostały uprzednio zwrócone przez urzędy skarbowe jako nadpłata podatku VAT — mówi Anna Borys-Kawecka, dyrektor komunikacji korporacyjnej McDonald’s Polska.

Ministerstwo Finansów na nasze pytanie w sprawie podatku od fast foodów odpowiedziało: „Organy Krajowej Administracji Skarbowej na bieżąco monitorują kwestię przestrzegania prawa podatkowego przez wszystkie podmioty. Ze względu na tajemnicę skarbową nie jest możliwe odniesienie się do pytań dotyczących konkretnego podatnika”.

Słowo się rzekło

Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że w ślad za wypowiedzeniem indywidualnej interpretacji dla PKN Orlen pójdą kolejne. Nasi rozmówcy uchylają się od odpowiedzi na pytanie, co będzie z postępowaniami w sprawach rozliczeń podatkowych z przeszłości, dokonywanych na podstawie aktualnych wówczas wykładni indywidualnych.

Przedsiębiorcy kontrolowani przez KAS przywołują tymczasem wypowiedź Mateusza Morawieckiego, ówczesnego ministra finansów, który w rozmowie z Ryszardem Florkiem, szefem Fakro, w „Dzienniku Gazecie Prawnej” w październiku 2016 r. powiedział: „Chcemy sprawić, by prawo nie mogło względem przedsiębiorcy działać wstecz w praktyce, a nie tylko w teorii, jak do tej pory; żeby nie było można interpretacji podatkowej zmieniać wstecz, jak to się dzieje dziś np. w przypadku żywności sprzedawanej na wynos. Obowiązywała interpretacja skarbowa, że należy się 5 proc. VAT, a w czerwcu się zmieniła, że jednak 8 proc. Teraz każe się przedsiębiorcom płacić wstecz tę różnicę, i to z odsetkami”.

ZDANIEM MINISTERSTWA FINANSÓW

Planujemy zmiany, które zwiększą pewność

Administracja skarbowa już wcześniej apelowała o wewnętrzne analizy i korekty w zakresie stosowanych stawek VAT. Naszym celem jest zwalczanie nieuczciwej konkurencji polegającej na stosowaniu niższych stawek. Nie zarzucamy wyłudzenia podatku, tylko nieprawidłowe stosowanie obniżonej stawki na określone rodzaje posiłków. Każdorazowo urzędnicy biorą pod uwagę ewentualne wydane wcześniej interpretacje indywidualne. Niestety, zdarzają się sytuacje, w których podatnicy wnioskujący o interpretacje indywidualne opisywali stany faktyczne, które nie pokrywały się z rzeczywistością (np. błędna klasyfikacja Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług — PKWiU). To zaś sprawia, że takie interpretacje nie miały mocy ochronnej, gdyż odnosiły się do innej sytuacji. Z uwagi na czasowy charakter stosowanej dla celów identyfikacji niektórych towarów i usług w podatku VAT PKWiU i związaną z tym konieczność dokonania zmian w ustawie o VAT obecnie Ministerstwo Finansów prowadzi prace mające na celu wprowadzenie nowego sposobu identyfikacji towarów i usług m.in. na potrzeby określenia zakresu stosowania obniżonych stawek podatku VAT. W ramach przygotowywanych w tym zakresie zmian w przepisach VAT planowane jest również uproszczenie systemu stawek i pewna ich racjonalizacja (niektóre obszary bowiem wymagają ujednolicenia i wprowadzenia konsekwencji w stosowaniu stawek obniżonych — w taki sam sposób powinny być opodatkowane towary podobne czy też całe grupy towarowe). Planowane zmiany w sposobie identyfikowania towarów i usług na potrzeby stosowania stawek VAT zakładają również wprowadzenie instrumentów dających podatnikom oraz organom podatkowym większą pewność co do prawidłowości zastosowanych stawek tego podatku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg, Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Podatkowy pasztet z fast foodu